Skąd się wzięły dziwne nazwy. Ukryta historia na mapie Polski
Na mapie Polski łatwo znaleźć obco brzmiące nazwy. W wielu przypadkach są śladem obecności mniejszości narodowych, dawnych migracji i ludów, których już nie ma. O kulisach takich nazw opowiada dr Wojciech Włoskowicz z Instytutu Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk w podcaście O co chodzi z tą nauką
Na północnym wschodzie kraju znajdziemy miejscowości takie jak Rejsztokiemie czy Szlinokiemie. Cząstka „-kiemie” to litewskie kajmas, czyli wieś. Nazwa została dostosowana do polskiej wymowy, ale jej rdzeń pozostał czytelny. Taka adaptacja języka mniejszości do lokalnych warunków mogła trwać całe pokolenia. Stąd zdarzało się, że jedna miejscowość funkcjonowała równolegle pod kilkoma nazwami w różnych językach. W regionach pogranicznych obok siebie używano form polskich, niemieckich czy litewskich. Z czasem jedna z nich stawała się dominująca, inne znikały z urzędowego obiegu, ale ślad po nich pozostawał w dokumentach i lokalnej tradycji.
Dr Wojciech Włoskowicz opowiada, że mamy w Polsce także miejscowości pochodzące od ludów, które zniknęły z mapy etnicznej danego regionu. Na przykład na Warmii i Mazurach zachowało się wiele śladów po Prusach – dawnym plemieniu bałtyckim. Meldziny wywodzą się od pruskiego meldas, czyli trzcina. Worliny mają źródło w staropruskim warle, oznaczającym żabę. Nazwy często powstawały od cech krajobrazu, roślin lub zwierząt licznie występujących w okolicy.
Silny wpływ na polską toponimię miało także osadnictwo niemieckie w średniowieczu, choć część nazw została z czasem całkowicie oswojona i dziś brzmi jak rodzima. Łańcut jest fonetyczną adaptacją niemieckiego Landshut, a Czorsztyn wywodzi się od Schornstein, czyli komin. W południowo-wschodniej Polsce znajdziemy z kolei ślady osadnictwa wołoskiego z XIV i XVI wieku. Komańcza zawiera imię Koman, a Dziurdziów nawiązuje do rumuńskiej formy imienia Jerzy. To efekt migracji pasterzy przemieszczających się wzdłuż Karpat, którzy przynosili ze sobą własne nazwy i wzorce nazewnicze.
Mapa Polski jest więc w pewnym sensie zapisem kolejnych fal osadnictwa i kontaktów językowych. Wystarczy przyjrzeć się nazwom, by zobaczyć historię znacznie starszą niż współczesne granice. O tym, jak wiele można z nich wyczytać, można się dowiedzieć z najnowszego odcinka podcastu realizowanego przez radiową Czwórkę i Polską Akademię Nauk, którego można posłuchać tutaj.
