Skąd się wzięły nasze nazwiska? O historii, języku i tożsamości
Czy nazwisko Kowalski naprawdę oznacza, że ktoś w rodzinie był kowalem? A może to tylko językowa pozostałość po dawnym systemie nazywania ludzi, w którym nazwiska jeszcze nie istniały?
W nowym odcinku podcastu „O co chodzi z tą nauką?” Weronika Puszkar rozmawia z dr. Wojciechem Włoskowiczem z Instytutu Języka Polskiego PAN o tym, jak powstały nasze nazwiska i co kryje się za ich brzmieniem.
Jeszcze w średniowieczu wystarczało jedno imię – Częstobor, Mirosław, Sławomir. Dopiero wraz ze wzrostem liczby ludności pojawiła się potrzeba dokładniejszego rozróżniania ludzi. Zaczęto więc dodawać drugie człony: określenia miejsca pochodzenia (np. Przedbor z Mazowsza), imienia ojca (Szawłowic – syn Szawła), zawodu (Jan Kowal) lub cech charakteru czy wyglądu (Jan Malec). Z czasem przydomki te przestały być opisowe i stały się dziedziczne, a więc oderwane od rzeczywistości. Potomek Jana Malca mógł mieć dwa metry wzrostu, ale nazwisko pozostało.
System nazwisk, jaki znamy dziś, utrwalił się dopiero w XVIII w. Wcześniej nie był potrzebny – w małych wspólnotach wiejskich wszyscy znali się nawzajem. Dopiero rozwój administracji, prawa własności i potrzeba ewidencji mieszkańców sprawiły, że nazwiska zaczęto zapisywać w dokumentach i przekazywać z pokolenia na pokolenie.
Najszybciej przyjęła je szlachta, tworząc charakterystyczne formy zakończone na „-ski” czy „-owski”, często pochodzące od nazw miejscowości, np. „Czartoryski” od Czartoryska. Wśród mieszczan i chłopów nazwiska utrwalały się wolniej – często dopiero pod naciskiem zaborczych urzędników, którzy w XIX w. wprowadzili obowiązek ich posiadania.
To właśnie wtedy wiele osób po raz pierwszy otrzymało nazwisko urzędowo – niekiedy przypadkowe, czasem ośmieszające, a czasem urobione na szybko od zawodu, wyglądu lub miejsca pochodzenia. Wśród ludności żydowskiej, zmuszanej do przyjęcia nazwisk w państwach zaborczych, często nadawano nazwiska niemieckie, takie jak Goldberg czy Rosenfeld. W ten sposób proces, który u szlachty trwał przez wieki, w innych grupach społecznych zajął kilka lat.
Dlaczego więc dziś najczęstsze nazwiska to Kowalski i Nowak? Jedno pochodzi od dawnego zawodu kowala – tak popularnego, że jego nazwa stała się trwałym elementem tożsamości. Drugie oznaczało po prostu „nowego” mieszkańca wsi czy miasteczka. W obu przypadkach przestało już od dawna mówić cokolwiek o zawodzie czy statusie, ale pozostało jako znak rozpoznawczy rodu.
Podcast „O co chodzi z tą nauką?” to wspólna inicjatywa Polskiej Akademii Nauk i radiowej Czwórki. W każdym odcinku naukowcy opowiadają o zjawiskach, które na co dzień mijamy obojętnie – a które mają zaskakująco długą i fascynującą historię. Tym razem – historię zapisaną w naszych własnych nazwiskach.
Najnowszego odcinka posłuchacie [TUTAJ].

Polecane:
-
Artykuł
Astrologia w czasach niepewności Przejdź do publikacji: Astrologia w czasach niepewności
-
Czy AI może być mądrzejsza niż my – i co z tego wynika? Przejdź do publikacji: Czy AI może być mądrzejsza niż my - i co z tego wynika?
-
Artykuł
Jak klnie świat. Naukowcy przeanalizowali 1,7 mld słów Przejdź do publikacji: Jak klnie świat. Naukowcy przeanalizowali 1,7 mld słów
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: „Język a tożsamość” - debata
„Język a tożsamość” – debata Przejdź do publikacji: „Język a tożsamość” - debata
Przejdź do publikacji: „O co chodzi z tą nauką?” pogoda kosmiczna
„O co chodzi z tą nauką?” pogoda kosmiczna Przejdź do publikacji: „O co chodzi z tą nauką?” pogoda kosmiczna
Przejdź do publikacji: Antarktyczna historia Polski