Czytasz artykuł w trybie offline
System grantowy NCN na granicy wydolności
Polscy naukowcy coraz chętniej ubiegają się o granty, ale sukces systemu zaczyna obracać się przeciwko niemu. Liczba wniosków składanych do Narodowego Centrum Nauki szybko rośnie, ale budżet i możliwości organizacyjne tej instytucji nie zwiększają się w tym samym tempie. Coraz niższe współczynniki sukcesu oznaczają, że bez finansowania pozostają także bardzo dobre projekty
Academia: Do NCN trafia coraz więcej wniosków. To znaczy, że polscy badacze są coraz bardziej aktywni?
Anna Korzekwa-Józefowicz, pełnomocniczka dyrektora Narodowego Centrum Nauki ds. komunikacji: W NCN aktywność naukowców jest bardzo widoczna, widać to w naszych danych.
W 2024 roku, po latach zamrożonego budżetu i bardzo niskich współczynników sukcesu, pojawiły się sygnały poprawy. NCN otrzymało jednorazowe zwiększenie dotacji o 200 mln zł i 500 mln w obligacjach do wykorzystania w kolejnych latach. W komentarzach naukowców słychać było nadzieję, że więcej dobrych projektów będzie teraz finansowanych. Bardzo aktywne są też młode osoby, które energicznie szukają swojego miejsca w nauce. Kolejnym czynnikiem jest rozwój narzędzi sztucznej inteligencji. AI może ułatwiać przygotowywanie wniosków, dlatego ich liczba rośnie szybciej niż jeszcze kilka lat temu. Obserwujemy to nie tylko w Polsce, lecz praktycznie we wszystkich agencjach finansujących badania.
Jak duży jest ten wzrost?
Niedawno Research on Research Institute przeanalizował dane z dwunastu agencji grantowych z różnych krajów. Średnio liczba składanych wniosków wzrosła w ciągu trzech lat o 50 proc., a w niektórych programach jeszcze bardziej. W unijnych konkursach Marie Skłodowska-Curie Actions dla młodych naukowców liczba aplikacji zwiększyła się o ponad 140 proc.
Podobny trend obserwujemy w NCN. Doskonale widać go np. w konkursie PRELUDIUM dla osób przed doktoratem. W 2024 roku wpłynęło około 2100 wniosków, rok później około 2500, a w edycji zakończonej w połowie czerwca było ich już ponad trzy tysiące. W konkursie SONATINA dla osób, które w ostatnich latach uzyskały stopień doktora, było ponad 30 proc. wniosków więcej, w pozostałych konkursach liczba zgłoszeń rośnie o około 15-20 proc. z edycji na edycję.
Przy takiej skali – i utrzymującym się ograniczonym budżecie Centrum – potrzebna jest refleksja nad organizacją całego procesu. Rada NCN zapowiedziała możliwość ograniczenia liczby składanych wniosków od 2027 roku oraz kolejne zmiany od 2028 roku. Na razie są to propozycje. Uchwały mają zostać podjęte we wrześniu, a Rada analizuje uwagi napływające ze środowiska akademickiego.
Co jest dziś większym problemem: brak pieniędzy na granty czy wydolność samego systemu?
To dwa powiązane problemy. Popularność konkursów rośnie szybciej niż finansowanie NCN. W ostatnim konkursie OPUS współczynnik sukcesu wyniósł ponad 14 proc., podczas gdy za optymalny uznaje się około 25 proc. Nadal oznaczałoby to bardzo silną konkurencję, ale pozwalałoby finansować znacznie większą część naprawdę dobrych projektów.
Przy współczynniku na poziomie 14–15 proc. bez finansowania pozostaje około 85 proc. wnioskodawców. Różnice między projektami, które otrzymują grant, a tymi, które odpadają, bywają minimalne. Finansowane są bardzo dobre projekty, ale wiele innych, równie wartościowych, nie dostaje środków.
Jednocześnie gwałtownie rośnie obciążenie całego procesu oceny. Konkursy nakładają się na siebie, a każdy z nich przynosi więcej zgłoszeń. W praktyce oznacza to znacznie większy przyrost pracy, niż wynikałoby z analizy pojedynczego konkursu.
Każdy wniosek przechodzi najpierw ocenę formalną, a dopiero potem rozpoczyna się ocena merytoryczna. Dla koordynatorów dyscyplin oznacza to konieczność wykonania bardzo wielu czynności. Na pierwszym etapie sprawdzają m.in. czy nie ma konfliktu interesów między autorem wniosku, osobami w nim wskazanymi i zagranicznymi współpracownikami a ekspertami, którzy będą go oceniać. W przypadku konkursów, które rozstrzygnęliśmy w czerwcu, oznaczało to konieczność sprawdzenia kilkunastu tysięcy osób. Na etapie oceny merytorycznej weryfikują większą liczbę opinii eksperckich przed panelem, wspierają organizacyjnie większą liczbę ekspertów, muszą zaprosić większą liczbę recenzentów zewnętrznych itd. Im więcej wniosków, tym więcej ekspertów i recenzentów trzeba zaprosić. Ich pula nie jest jednak nieograniczona. Korzystamy przede wszystkim z zagranicznych naukowców, których zapraszają również inne agencje grantowe i czasopisma. Wielu odmawia z powodu wcześniejszych zobowiązań, więc znalezienie odpowiednich recenzentów staje się coraz trudniejsze.
Zmienia się także organizacja samych paneli. Jeszcze kilka lat temu większość trwała dwa dni, dziś wiele zajmuje już trzy dni. Odbywają się głównie stacjonarnie w Krakowie, co oznacza dodatkową logistykę, koszty i zaangażowanie pracowników. Tymczasem liczba osób odpowiedzialnych za obsługę procesu grantowego od lat pozostaje praktycznie niezmieniona.
Czy NCN dochodzi już do granicy możliwości?
Tak to wygląda. Liczba etatów się nie zwiększa, a ta sama grupa pracowników obsługuje coraz więcej wniosków. Przy tym ustawa zobowiązuje NCN do rozstrzygnięcia konkursu w ciągu sześciu miesięcy. Przez wiele lat wyniki ogłaszaliśmy znacznie wcześniej, po pięciu miesiącach, co dla badaczy ma duże znaczenie, bo pozwala szybciej planować badania, zatrudniać zespoły i podejmować decyzje dotyczące dalszej pracy.
Ostatnio, mimo ogromnego wysiłku pracowników, wyniki zostały opublikowane kilka dni przed ustawowym terminem. Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, ale później niż przyzwyczailiśmy do tego środowisko. Przez lata NCN wypracowało standard szybszego działania, który dziś coraz trudniej utrzymać przy stale rosnącej liczbie wniosków.
Czy to problem specyficzny dla Polski?
To samo widzimy w większości agencji grantowych na świecie. Z podobnymi wyzwaniami mierzą się zarówno krajowe instytucje finansujące badania, jak i duże organizacje międzynarodowe. Europejska Rada ds. Badań Naukowych również zapowiadała ograniczenia liczby składanych wniosków, choć część tych propozycji później zmodyfikowano. Wszędzie trwa dyskusja o tym, jak dostosować system do gwałtownie rosnącej liczby aplikacji. Można się spodziewać, że rozwój narzędzi AI będzie ten trend jeszcze wzmacniał.
Czy to oznacza, że obecny model oceny grantów będzie musiał się zmienić?
Najprawdopodobniej tak. Przewodniczący Rady NCN prof. Tomasz Dietl uważa, że wraz z rozwojem AI będzie rosło znaczenie wyników badań wstępnych i rozmów z wnioskodawcami. W NCN takie rozmowy już dziś odbywają się w niektórych konkursach, ale np. w przypadku OPUS, do którego wpływają tysiące wniosków, byłoby to obecnie organizacyjnie niewykonalne.
Pojawiają się także głosy, aby większą wagę przywiązywać do dotychczasowego dorobku naukowca niż do projektu. Tak uważają autorzy badania Research on Research Institute, o którym wspomniałam wcześniej. Czytałam też niedawno felieton prof. Zbigniewa Błockiego, z Instytutu Matematycznego PAN, byłego dyrektora NCN, który posłużył się porównaniem do sportu: na olimpiadę wysyła się zawodnika, który już potrafi dobrze skakać, a nie tego, który dopiero obiecuje, że będzie dobrze skakał. Takie rozwiązania na pewno budziłyby jednak łatwe do przewidzenia kontrowersje.
W różnych gremiach dyskutuje się o tym, jak będzie wyglądał system grantowy za kilka lat. . Ale to oczywiście jest też część szerszej dyskusji, która dotyczy nie tylko nauki, jej organizacji, ale i całego życia społecznego.
Najwięcej emocji budzą jednak zapowiadane ograniczenia liczby składanych wniosków. Czy nie uderzą one w najbardziej aktywnych badaczy?
Decyzje dotyczące warunków konkursów to kompetencja Rady NCN. Na razie mówimy o propozycjach, a nie o przyjętych rozwiązaniach. Z doświadczenia wiem, że Rada bardzo szczegółowo analizuje wszelkie głosy płynące ze środowiska naukowego. Regulacja, która miałaby wejść w życie od 2027 roku zakłada, że jedna osoba mogłaby składać do NCN jeden wniosek rocznie. Dziś badacz, który otrzyma negatywną decyzję w jednym konkursie OPUS, może niemal od razu złożyć wniosek w kolejnej edycji. Nowa regulacja ograniczyłaby właśnie takie sytuacje. Część ograniczeń obowiązuje już zresztą od kilku lat. Liczba projektów realizowanych przez jednego kierownika oraz liczba wniosków pozostających jednocześnie w ocenie nie może przekraczać dwóch, a w przypadku konkursów międzynarodowych – trzech.
Rada NCN w kolejnych kadencjach szuka rozwiązań, które pozwolą utrzymać sprawność całego procesu, przy istniejących ograniczeniach budżetowych.
Co najbardziej odciążyłoby dziś NCN?
Przede wszystkim większe środki na funkcjonowanie instytucji. Potrzebny jest wyższy budżet na finansowanie projektów naukowych, ale także na możliwość zatrudnienia dodatkowych pracowników i podniesienia wynagrodzeń. Potrzebne są również środki na wynagrodzenia ekspertów, ich przyjazdy oraz organizację paneli. Rzetelny i wiarygodny proces oceny wymaga odpowiedniego zaplecza organizacyjnego. Nie da się go utrzymać wyłącznie dzięki coraz większemu wysiłkowi tej samej liczby pracowników.
NCN jest instytucją dobrze zorganizowaną i wysoko ocenianą przez znaczącą część środowiska akademickiego. Przez lata udało się stworzyć system uznawany za jeden z najbardziej przejrzystych elementów organizacji polskiej nauki. Jest niezmiernie ważne, żeby znalazło to odzwierciedlenie w wyższym poziomie finansowania.
Anna Korzekwa-Józefowicz – pełnomocniczka dyrektora Narodowego Centrum Nauki ds. komunikacji. Wcześniej była rzeczniczką prasową Uniwersytetu Warszawskiego, kierowała Biurem Prasowym UW i pełniła funkcję pełnomocniczki rektora ds. komunikacji. Współtworzyła zespół komunikacyjny sojuszu 4EU+ i należy do grupy komunikacyjnej Science Europe. Prowadzi szkolenia z komunikacji naukowej, współpracy z mediami i public relations. Wykłada na studiach podyplomowych „Komunikacja naukowa i popularyzacja nauki” na Politechnice Śląskiej. Moderuje debaty, prowadzi spotkania i nagrywa podcasty.
Przewodniczący Rady NCN prof. Tomasz Dietl uważa, że wraz z rozwojem AI będzie rosło znaczenie wyników badań wstępnych i rozmów z wnioskodawcami. W NCN takie rozmowy już dziś odbywają się w niektórych konkursach, ale np. w przypadku OPUS, do którego wpływają tysiące wniosków, byłoby to obecnie organizacyjnie niewykonalne.
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Czasy grzecznych petycji się skończyły
Czasy grzecznych petycji się skończyły Przejdź do publikacji: Czasy grzecznych petycji się skończyły
Przejdź do publikacji: Wielka nauka zaczyna się od ambitnych wyzwań
Wielka nauka zaczyna się od ambitnych wyzwań Przejdź do publikacji: Wielka nauka zaczyna się od ambitnych wyzwań
Przejdź do publikacji: Bardziej inwestujemy w mury niż w naukowców