Tajemnicze błyski sprzed ery satelitów. Co odkryto na starych kliszach z obserwatorium Palomar?
Obserwatorium Palomar. Wikimedia Commons
Badania opublikowane w Scientific Reports sugerują, że krótkie rozbłyski światła widoczne na zdjęciach nieba sprzed 70 lat mogły częściej pojawiać się w dniach testów broni jądrowej oraz podczas wzmożonych obserwacji niezidentyfikowanych obiektów (UAP)
Naukowcy przyznają, że to zaskakujące korelacje i że równie dobrze mogą wynikać z błędów technicznych lub zjawisk atmosferycznych. To cenny przykład, jak nauka mierzy się z niezwykłymi hipotezami: poprzez dane, sceptycyzm i weryfikację.
Błyski, które zniknęły
Między 1949 a 1958 rokiem astronomowie z Palomar Observatory w Kalifornii wykonali pierwsze w historii szczegółowe zdjęcia całego nieba. W projekcie Palomar Observatory Sky Survey (POSS-I) używano szklanych płyt fotograficznych, z których każda rejestrowała 50-minutową ekspozycję. Dziś, po ich digitalizacji, mogą być ponownie analizowane przez komputerowe algorytmy.
Zespół Beatriz Villarroel z Nordita (Nordyckiego Instytutu Fizyki Teoretycznej) w Sztokholmie, kierującej projektem VASCO (Vanishing & Appearing Sources during a Century of Observations), odnalazł na tych kliszach ponad 100 tysięcy tzw. transjentów – krótkotrwałych, punktowych źródeł światła, które pojawiły się tylko na jednej ekspozycji i zniknęły na kolejnych. W większości przypadków nie wiadomo, czym były. Niektóre mogły być błędami emulsji, inne – skutkiem promieniowania kosmicznego lub zjawisk w górnej atmosferze.
Dwa nowe artykuły Villarroel i Stephena Bruehla z Vanderbilt University Medical Center wskazują jednak inny trop. W pierwszym, opublikowanym 20 października w Scientific Reports, autorzy wykazują statystyczny związek między występowaniem transjentów, testami broni jądrowej i zgłoszeniami UAP. W drugim – w Publications of the Astronomical Society of the Pacific – opisują układy kilku błysków ułożonych w linie, co może wskazywać na odbicia światła od obiektów znajdujących się na orbicie.

Gdy atom spotyka niebo
Analiza objęła 2718 dni między 1949 a 1957 r., a więc okres sprzed startu pierwszego satelity, Sputnika. Transjenty zarejestrowano w 310 dniach, z czego rekordowy dzień przyniósł ich aż 4528. W tym samym czasie Stany Zjednoczone, Związek Radziecki i Wielka Brytania przeprowadziły 124 naziemne testy jądrowe.
Badacze porównali te dane, wprowadzając tzw. „okno testowe” – dzień testu oraz dzień przed i po. Okazało się, że błyski pojawiały się wtedy o 45 proc. częściej niż w pozostałych dniach. Najsilniejszy efekt występował dzień po eksplozji nuklearnej: 18,5 proc. obserwacji zawierało wtedy transjenty, wobec 11 proc. poza tym okresem.
Naukowcy zestawili też te dane z bazą raportów o niezidentyfikowanych obiektach (UAP) – archiwum UFOCAT, obejmującym tysiące zgłoszeń z całego świata. Statystyka pokazała, że w dniach, gdy raportów UAP było więcej, częściej pojawiały się również transjenty. Dla każdego dodatkowego zgłoszenia liczba błysków rosła średnio o 8,5 proc. Efekty były niewielkie, lecz istotne statystycznie.
„Widzimy korelacje, których nie da się łatwo zrzucić na przypadek” – piszą autorzy. – „To nie dowodzi istnienia związku przyczynowego, ale pokazuje, że warto go badać”.
Krytycy: zbyt mało dowodów, zbyt wiele możliwości
Nie wszyscy są przekonani. Scientific American, który opisał obie prace, przytacza liczne głosy sceptyków.
„Testy jądrowe bez wątpienia wpłynęły na atmosferę” – twierdzi Michael Wiescher, astrofizyk jądrowy z University of Notre Dame, dodając: „Mogły pozostawiać w niej cząstki metalu i pył radioaktywny, które dawały krótkie błyski widoczne w teleskopach”. Przypomina też, że w 1962 r. impuls elektromagnetyczny z amerykańskiej próby Starfish Prime uszkodził satelitę Telstar 1 – przykład, jak silnie wybuchy jądrowe oddziaływały na przestrzeń wokół Ziemi.
Sean Kirkpatrick, były szef biura Pentagonu zajmującego się badaniem zjawisk UAP (AARO), podkreśla, że obserwowane błyski mogą mieć źródło w zjawiskach naturalnych. „To może być promieniowanie z rozbłysków słonecznych albo jonizowane cząstki z testów jądrowych. A ponieważ wokół miejsc prób latało wiele balonów pomiarowych, ich odbicia mogły być mylone z czymś niezwykłym”.
Jeszcze prostsze wyjaśnienie proponuje Nigel Hambly z University of Edinburgh, ekspert od analiz archiwalnych płyt fotograficznych. „Wielokrotnie zdarzało mi się, że coś wyglądało jak prawdziwy obiekt, a okazywało się kurzem albo skazą emulsji. Dopiero oglądanie oryginalnych płyt pod mikroskopem pozwala odróżnić realne źródło światła od błędu materiału. I nie ma w tym nic wstydliwego”.

Naukowcy odpowiadają
Beatriz Villarroel nie wyklucza żadnej z tych możliwości. Zwraca jednak uwagę na pewne regularności: w danych z 1952 r. pojawiają się zestawy kilku błysków ułożonych w linie, a ich liczba spada o około 30 proc. w tych fragmentach nieba, które znajdowały się w cieniu Ziemi.
„To wygląda tak, jakby coś odbijało światło słoneczne w przestrzeni kosmicznej w czasie, kiedy nie powinno tam być żadnych obiektów” – mówi badaczka w rozmowie z Scientific American. Jej zdaniem 50-minutowe ekspozycje wykluczają meteory i inne szybkie zjawiska atmosferyczne – takie obiekty pozostawiłyby na zdjęciach smugi, a nie punktowe źródła.
Współautor analizy, Stephen Bruehl, zauważa, że najwięcej transjentów pojawiało się dzień po eksplozji, a nie w jej trakcie. „To raczej efekt wtórny, nie bezpośredni” – tłumaczy. Autorzy podkreślają też, że promieniotwórcze zanieczyszczenia klisz dawałyby rozmyte, zamglone plamy, a nie ostre punkty światła, które widzimy na płytach z Palomaru.
Jak nauka testuje niezwykłe hipotezy
„Nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów” – przypomina Adam Frank, astrofizyk z University of Rochester. „To, co robią autorzy, to przykład, że nawet nietypowe pomysły można badać zgodnie z regułami nauki. Mamy dane, wykresy, statystyki – teraz potrzebujemy niezależnej weryfikacji”.
Kirkpatrick sugeruje prosty eksperyment: spróbować odtworzyć błyski z Palomaru przy użyciu współczesnych satelitów geostacjonarnych i analogowych płyt fotograficznych. Jeśli uda się uzyskać podobne „punktowe” obrazy, będzie można sprawdzić, czy to tylko gra światła i chemii, czy faktycznie coś wyjątkowego.
„To dopiero początek” – dodaje Eliot Gillum z SETI Institute. „Najważniejsze, że te dane w ogóle istnieją i można je analizować. Może odkryjemy w nich błąd techniczny, a może coś nowego o naszej atmosferze. W obu przypadkach nauka zrobi krok naprzód”.
Dla Beatriz Villarroel sprawa nie sprowadza się do UFO. „Jeśli okaże się, że to jakieś nowe zjawisko fizyczne, to byłoby fascynujące” – mówi. „To znaczyłoby, że odkryliśmy coś, czego wcześniej nie znaliśmy”.
Źródła
Bruehl, S., & Villarroel, B. (2025). Transients in the Palomar Observatory Sky Survey (POSS-I) may be associated with nuclear testing and reports of unidentified anomalous phenomena. Scientific Reports, 15, 34125. https://doi.org/10.1038/s41598-025-21620-3
O’Callaghan, J. (2025, 27 października). UFOs Are Just One Explanation for Mysterious Patterns in Old Telescope Data. Scientific American.
Polecane:
-
Artykuł
Astrologia w czasach niepewności Przejdź do publikacji: Astrologia w czasach niepewności
-
Artykuł
Dlaczego poszukiwania języków zwierząt kończą się niepowodzeniem? Przejdź do publikacji: Dlaczego poszukiwania języków zwierząt kończą się niepowodzeniem?
-
Artykuł
Azotowa atmosfera na obcej planecie? Najnowsze dane z Teleskopu Webba Przejdź do publikacji: Azotowa atmosfera na obcej planecie? Najnowsze dane z Teleskopu Webba
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Dlaczego kosmos milczy? Nowa hipoteza wyjaśnia paradoks Fermiego
Dlaczego kosmos milczy? Nowa hipoteza wyjaśnia paradoks Fermiego Przejdź do publikacji: Dlaczego kosmos milczy? Nowa hipoteza wyjaśnia paradoks Fermiego
Przejdź do publikacji: Woda z innego układu gwiezdnego. Kometa 3I/ATLAS zaskakuje naukowców
Woda z innego układu gwiezdnego. Kometa 3I/ATLAS zaskakuje naukowców Przejdź do publikacji: Woda z innego układu gwiezdnego. Kometa 3I/ATLAS zaskakuje naukowców
Przejdź do publikacji: Człowiek 2.0: Granice Układu Słonecznego. Z prof. Maciejem Bzowskim o heliosferze, misji IMAP i pierwszym polskim instrumencie NASA