Wątpliwości dotyczące badań nad mikroplastikiem. Co jest solidną nauką, a co nią nie jest
Mikroplastiki – ilustracyjne zdjęcie cząstek plastiku w powiększeniu.
Fot. Łukasz Kobus / Komisja Europejska, licencja CC BY 4.0 (Wikimedia Commons).
W ciągu ostatnich kilku lat badania wskazywały, że cząstki plastiku pochodzące z butelek, opakowań żywności i odpadów wykryto w ludzkiej krwi, płucach, łożyskach, tętnicach, a nawet w mózgu. Jednak niedawne dochodzenie dziennika The Guardian wskazuje, że niektóre z tych twierdzeń mogą być mniej wiarygodne, niż początkowo sądzono
Myśl, że mikroskopijne fragmenty plastiku mogą gromadzić się w ludzkim organizmie, jest niepokojąca. Obawy te wynikają głównie z dowodów, że nanoplastiki – najmniejsze fragmenty plastiku – mogą szkodzić zarodkom zwierząt oraz ludzkim komórkom hodowanym w laboratorium. Nieco większe cząstki, zwane mikroplastikami, nie są znane z tego, by po spożyciu wywierały równie szkodliwy wpływ na organizmy żywe. Przynajmniej nie znamy badań, które by to potwierdzały.
Raport The Guardian wykazał, że niektórzy naukowcy uważają doniesienia o obecności plastiku w ludzkim ciele za fałszywe. Nie sugerują jednak celowych nadużyć naukowych. Wskazują raczej, że próbki tkanek mogły zostać przypadkowo zanieczyszczone w laboratorium lub że naturalny tłuszcz obecny w próbkach mógł dawać sygnały przypominające plastik.
Na przykład w lutym 2025 r. czasopismo Nature Medicine opublikowało artykuł, którego autorzy sugerowali „trend wzrostowy stężenia MNP [mikro- i nanoplastików] w mózgu i wątrobie”. Jednak w listopadzie 2025 r. to samo czasopismo opublikowało list innej grupy naukowców, którzy skrytykowali metody zastosowane w tym badaniu. Kontrowersje takie jak ta rodzą niewygodne pytanie: czy małe cząstki plastiku rzeczywiście są obecne w całym ludzkim organizmie, czy też stan wiedzy jest wciąż zbyt niepewny, by potwierdzić takie twierdzenia?
Zanieczyszczenie plastikiem środowiska nie podlega dyskusji. Małe cząstki plastiku są wszędzie, więc narażenie na nie jest nieuniknione. Jednak wykrywanie tych cząstek, zwłaszcza nanoplastików, w ludzkich tkankach nie jest łatwe i zwykle wymaga zaawansowanych narzędzi analitycznych.
Większość badań przebiega według podobnego schematu. Próbka biologiczna, taka jak krew lub tkanka, jest pobierana podczas operacji lub sekcji zwłok. Następnie analizuje się ją za pomocą czułych instrumentów, które identyfikują plastik na podstawie jego charakterystycznego „odcisku chemicznego”.
Wideo: Olivier Dugornay, Emina Mamaca / Ifremer, licencja CC BY 4.0 (Wikimedia Commons).
Zanieczyszczenie próbek stanowi poważny problem. Włókna i fragmenty plastiku są obecne wszędzie: w powietrzu laboratoriów, na salach operacyjnych, w odzieży i sprzęcie. Największym problemem jest to, że cząstki plastiku mogą znajdować się także w jednorazowym sprzęcie laboratoryjnym, takim jak strzykawki, pipety czy probówki wirówkowe – czyli w samym sprzęcie używanym do przetwarzania próbek.
Nawet bardzo małe ilości plastiku mogą zaburzyć wynik, gdy naukowcy próbują wykryć niezwykle małe cząstki występujące w bardzo niewielkiej liczbie.
Standardową praktyką w analizie jest badanie próbek kontrolnych równolegle z właściwymi próbkami lub wykorzystywanie tkanek, które z dużym prawdopodobieństwem nie zawierają plastiku (np. zarodków kurczaka zamkniętych w jaju), aby określić poziom zanieczyszczenia tła. Krytycy twierdzą, że niektóre badania nie zawsze porównywały próbki ludzkie z takimi próbkami kontrolnymi.
Trzeba pamiętać, że badania krytykowane w artykule The Guardian były szczerymi próbami odpowiedzi na pilne pytanie w szybko rozwijającej się dziedzinie. Niezależnie od sporów dotyczących poszczególnych badań, podkreślają one, że dziedzina wykrywania mikroplastiku w ludzkim organizmie jest wciąż bardzo młoda, a wiele zespołów intensywnie pracuje nad opracowaniem najlepszych metod analitycznych.
Nieporozumienia i korekty są naturalną częścią procesu naukowego, a kontrowersje są nieuniknione – zwłaszcza gdy temat przyciąga tak duże zainteresowanie opinii publicznej.
Naukowcy mogą badać niewłaściwy typ cząstek plastiku
Jak wspomniano wcześniej, małe cząstki plastiku dzielą się na dwie główne kategorie: mikroplastiki (zwykle wielkości ziaren pyłku) oraz znacznie mniejsze nanoplastiki (porównywalne wielkością z niektórymi wirusami). Mikroplastiki są stosunkowo łatwe do wykrycia, natomiast nanoplastiki są tak małe, że mogą być identyfikowane jedynie za pomocą najbardziej zaawansowanych metod.
Większość badań dotyczących plastiku w ludzkim organizmie koncentrowała się na mikroplastikach, ponieważ łatwiej je wykryć. Jednak to nanoplastiki mogą mieć znacznie większe znaczenie dla zdrowia człowieka. Mogą one przekraczać bariery biologiczne, są toksyczne dla ludzkich komórek hodowanych w laboratorium i – jak wykazały nasze badania – mogą szkodzić rozwijającym się zarodkom zwierząt.
Nanoplastiki mogą również wnikać do komórek, powodując ich uszkodzenie lub śmierć. Mikroplastiki są natomiast zazwyczaj zbyt duże, by mogły przenikać do wnętrza komórek.
Nie oznacza to jednak, że mikroplastiki są nieszkodliwe. Możliwe, że układ odpornościowy rozpoznaje je jako obce i wywołują one stan zapalny, choć potrzebne są dalsze badania, aby to potwierdzić. Mikroplastiki mogą także działać jak mikroskopijne gąbki, pochłaniając toksyczne substancje chemiczne ze środowiska i potencjalnie przenosząc je do organizmu.
Ostrożność zamiast paniki
Kontrowersje dotyczące zagrożeń związanych z małymi cząstkami plastiku mogą sprawiać wrażenie, że cała dziedzina badań stoi pod znakiem zapytania – co nie jest prawdą. Dlatego naukowcy zajmujący się metodami pomiaru szczególnie podkreślają potrzebę wprowadzenia wyższych standardów. Dobrą wiadomością jest to, że standardy te szybko się poprawiają.
Laboratoria są coraz bardziej świadome ryzyka zanieczyszczeń. Coraz częściej stosuje się wiele metod analitycznych jednocześnie, aby wzajemnie potwierdzać wyniki. Możliwe, że w przyszłości powstaną standardowe procedury analizy mikroplastiku w ludzkich tkankach i innych próbkach biologicznych.
Jeśli czytaliście alarmujące nagłówki o cząstkach plastiku w organizmie, obecny stan wiedzy uzasadnia raczej ostrożność niż panikę. Nie ma jeszcze jednoznacznych dowodów na to, że duże ilości plastiku gromadzą się w ludzkich narządach ani że obserwowane wzrosty ich stężenia odzwierciedlają rzeczywiste zmiany biologiczne, a nie błędy metodologiczne.
Jednocześnie rozsądne może być ograniczenie codziennej ekspozycji na plastik tam, gdzie to możliwe. Można unikać żywności i napojów mających kontakt z plastikowymi opakowaniami, poprawić wentylację pomieszczeń oraz stosować proste metody filtracji wody, takie jak filtry węglowe.
Intensywna debata wokół tych badań może być niepokojąca, ale jest naturalnym elementem rozwoju nowej dziedziny nauki. W miarę doskonalenia metod badawczych i coraz dokładniejszego analizowania ludzkich tkanek obraz sytuacji będzie się wyjaśniał. Najważniejsze jest to, aby twierdzenia o obecności plastiku w ludzkim organizmie były oparte na solidnych dowodach naukowych.
Artykuł ukazał się w The Conversation.
Polecane:
-
Artykuł
Energia z kosmosu. Nowa technologia może zmienić Europę Przejdź do publikacji: Energia z kosmosu. Nowa technologia może zmienić Europę
-
Badania bez szybkiego zwrotu. Czego Polska uczy się szybciej niż NASA Przejdź do publikacji: Badania bez szybkiego zwrotu. Czego Polska uczy się szybciej niż NASA
-
Jak czytać nocne niebo. Przewodnik dla początkujących Przejdź do publikacji: Jak czytać nocne niebo. Przewodnik dla początkujących
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Makroplastik w Arktyce
Makroplastik w Arktyce Przejdź do publikacji: Makroplastik w Arktyce
Przejdź do publikacji: Rzeczne fabryki mikroplastiku. Badanie naukowców PAN
Rzeczne fabryki mikroplastiku. Badanie naukowców PAN Przejdź do publikacji: Rzeczne fabryki mikroplastiku. Badanie naukowców PAN
Przejdź do publikacji: Ubrania z plastiku. Czy naprawdę są „eko”?