Christina Koch, astronautka NASA i członkini załogi misji Artemis II, spogląda na Ziemię przez okno kapsuły Orion w drodze na Księżyc.

Po raz pierwszy od czasów programu Apollo ludzie przygotowują się nie tylko do odwiedzenia Księżyca, ale do życia i pracy na jego powierzchni przez tygodnie, miesiące, a w końcu nawet lata. Jak tak naprawdę wyglądałby dłuższy tam pobyt?  Odpowiedź jest jednocześnie ekscytująca i bezlitosna 

Otwiera się nowa epoka eksploracji głębokiego kosmosu. Amerykański program Artemis ma doprowadzić do utworzenia placówki na powierzchni Księżyca. To zasadnicza zmiana w sposobie, w jaki badamy przestrzeń kosmiczną. Zamiast zostawiać jedynie „flagi i ślady stóp”, jak robiły to misje Apollo, NASA chce stworzyć trwałą obecność człowieka na Księżycu, zaczynając od jego bieguna południowego.

Program rozwija się etapami. W 2022 roku misja Artemis I pomyślnie przetestowała rakietę Space Launch System (SLS) i statek Orion jako zintegrowany system podczas bezzałogowego lotu wokół Księżyca, a 1 kwietnia 2026 roku NASA wystartowała z misją Artemis II – dziesięciodniowym lotem z czterema astronautami na pokładzie, którzy mają okrążyć Księżyc. Jako pierwszy załogowy lot Oriona i SLS Artemis II jest misją przełomową. Jej celem jest sprawdzenie, czy systemy podtrzymywania życia, nawigacja, osłona termiczna i operacje w głębokim kosmosie działają bezpiecznie z ludźmi na pokładzie.

Zanim astronauci będą mogli zamieszkać na Księżycu, sama podróż musi zostać uznana za wystarczająco niezawodną. Dalsza wizja NASA sięga jednak znacznie dalej niż pojedyncze lądowanie. Agencja planuje wydać 20 miliardów dolarów na bazę na powierzchni Księżyca, która ma umożliwiać powtarzalne i stopniowo coraz dłuższe pobyty. Celem jest nauczenie się, jak funkcjonować w sposób trwały poza Ziemią. Ta wiedza ma w przyszłości posłużyć za fundament dla załogowych misji na Marsa.

Księżyc uderzy w każdy układ organizmu

Życie na Księżycu będzie obciążeniem praktycznie dla każdego układu ludzkiego ciała. Księżycowe środowisko naraża astronautów na szczególny „kosmiczny ekspozom”, czyli cały zestaw fizycznych, chemicznych, biologicznych i psychologicznych stresorów, z jakimi człowiek styka się poza Ziemią.

Księżyc widziany z kapsuły Orion podczas misji Artemis II, sfotografowany przez załogę tuż przed snem w piątej dobie lotu.
Niedługo wcześniej statek wszedł w strefę dominacji grawitacyjnej Księżyca, czyli punkt, w którym jego przyciąganie stało się silniejsze niż ziemskie.

Należą do nich obniżona grawitacja, wynosząca około jednej szóstej ziemskiej, przewlekła ekspozycja na promieniowanie kosmiczne, skrajne wahania temperatury, toksyczny księżycowy pył, izolacja, zaburzone cykle snu i czuwania oraz długotrwałe zamknięcie w ograniczonej przestrzeni.

W przeciwieństwie do astronautów przebywających na niskiej orbicie okołoziemskiej załogi księżycowe będą działać w dużej mierze poza ochronnym polem magnetycznym Ziemi. To zwiększa narażenie na promieniowanie kosmiczne, które może uszkadzać DNA, zaburzać działanie układu odpornościowego oraz wpływać na mózg i układ sercowo-naczyniowy w sposób subtelny, ale potencjalnie poważny.

Obniżona grawitacja zasadniczo zmienia też sposób, w jaki krew, tlen i płyny krążą w organizmie. Mikrograwitacja może zaburzać dostarczanie krwi, tlenu i glukozy do mózgu, co z czasem może zwiększać podatność na zaburzenia neurologiczne i naczyniowe.

Aby właściwie zrozumieć te zagrożenia, trzeba patrzeć nie na pojedyncze narządy, ale na „space integrome”, czyli sposób, w jaki mózg, serce, naczynia krwionośne, mięśnie, kości, układ odpornościowy i metabolizm funkcjonują jako zintegrowana całość w warunkach kosmicznych. Niewielkie zaburzenie jednego układu może wywołać falę konsekwencji w innych.

Jednym z najtrudniejszych problemów jest to, że wiele zmian fizjologicznych związanych z pobytem w kosmosie rozwija się podstępnie. Astronauci mogą czuć się dobrze, podczas gdy problemy narastają poniżej progu odczuwania i ujawniają się dopiero po miesiącach albo nawet latach. Dlatego NASA tak mocno podkreśla znaczenie długoterminowego monitorowania fizjologii i ograniczania ryzyka zdrowotnego w swojej strategii naukowej programu Artemis.

Jak nie rozpaść się na Księżycu

Dobra wiadomość jest taka, że ludzie są wyjątkowo zdolni do adaptacji. Problem polega na tym, by tę adaptację ukierunkować w sposób bezpieczny i trwały. Temu właśnie służą rozwiązania mające ograniczać ryzyko i chronić zdrowie astronautów.

Podstawą pozostaje aktywność fizyczna. Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej astronauci ćwiczą około dwóch godzin dziennie, by chronić masę mięśniową, gęstość kości i sprawność układu krążenia. Na Księżycu systemy treningowe będą jednak musiały zostać przeprojektowane pod kątem częściowej grawitacji, gdzie obciążenia znane z Ziemi przestają działać w ten sam sposób.

Drugim filarem jest żywienie. Dieta wpływa na zdrowie kości, utrzymanie mięśni, odporność, a nawet na to, jak organizm reaguje na promieniowanie. Coraz większego znaczenia mogą nabierać strategie żywienia spersonalizowanego, dostosowane do fizjologii konkretnego astronauty, zamiast jednego, uniwersalnego jadłospisu dla wszystkich.

Badana jest także możliwość zastosowania sztucznej grawitacji. Krótkoramienne wirówki mogłyby okresowo wystawiać astronautów na zwiększone obciążenie grawitacyjne, co potencjalnie pomagałoby stabilizować układ sercowo-naczyniowy i neurokrążeniowy. To wciąż rozwiązanie eksperymentalne, ale może się okazać przydatne podczas przyszłych misji powierzchniowych.

Ochrona przed promieniowaniem będzie wymagała kilku warstw zabezpieczeń: osłon habitatów, być może zbudowanych z księżycowego regolitu, czyli tamtejszego gruntu, systemów wczesnego ostrzegania przed burzami słonecznymi oraz strategii operacyjnych ograniczających ekspozycję w okresach największego zagrożenia.

W pełni oświetlona tarcza Księżyca sfotografowana podczas misji Artemis II — po prawej widoczna strona zwrócona ku Ziemi, po lewej rzadko obserwowana strona niewidoczna z naszej planety.
Na granicy obu półkul wyróżnia się ogromny basen uderzeniowy Orientale, jeden z największych kraterów na Księżycu.
Fot. NASA / JSC

Kluczowe jest też to, by nie reagować dopiero wtedy, gdy pojawi się problem. Stały monitoring fizjologii, czujniki ubieralne i zaawansowana analiza danych mogą pozwolić wykrywać sygnały ostrzegawcze wcześnie, zanim niewielkie zaburzenia urosną do rangi problemów zagrażających całej misji.

Księżyc sprawdzi nie tylko technologię, ale i człowieka

Dłuższy pobyt na Księżycu będzie doświadczeniem niezwykłym. Trudno porównać cokolwiek do widoku Ziemi zawieszonej nieruchomo nad surowym, cichym horyzontem albo do pracy pod niebem, które nigdy nie robi się niebieskie. Ale będzie to również życie wymagające, niewygodne i bezlitosne. Księżyc nie jest po prostu celem podróży. Jest testem ludzkiej biologii.

Jeśli nauczymy się utrzymywać ludzi w zdrowiu, odporności i zdolności do pracy na jego powierzchni, wykonamy jeden z najważniejszych kroków w stronę cywilizacji zdolnej do życia poza Ziemią. Program Artemis pokazuje, że eksploracja nie polega już na krótkich, heroicznych epizodach.

Chodzi o trwałość, zdolność adaptacji i równie dobre rozumienie samych siebie, jak światów, które próbujemy osiągnąć. Ucząc się żyć na Księżycu, możemy ostatecznie dowiedzieć się równie dużo o życiu na Ziemi, jak o naszej przyszłości poza nią.

Artykuł The unseen challenges of life on the Moon pochodzi z serwisu The Conversation

DB

Damian Bailey

Damian Bailey jest profesorem fizjologii i biochemii na University of South Wales. Zasiadał i zasiada w ciałach doradczych związanych z badaniami biologicznymi i załogową eksploracją kosmosu przy Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz narodowych agencjach kosmicznych Wielkiej Brytanii i Szwecji.

Przejdź do treści