Polska nauka rzadko bywa zestawiana z NASA w roli wygranego. Dr Tomasz Zajkowski, adiunkt Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i prezes Polskiego Towarzystwa Astrobiologicznego, przekonuje jednak, że w obszarze badań podstawowych takie porównanie nie musi przebiegać zgodnie ze stereotypem, zwłaszcza gdy chodzi o przewidywalność pracy i przestrzeń na projekty, które nie mają natychmiastowych zastosowań

Dr Zajkowski od ośmiu lat współpracuje naukowo z NASA. Pierwsze trzy lata spędził na stażu finansowanym z grantu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, po czym został zatrudniony w Ames Research Center, z którym współpracuje do dziś. Jednocześnie większość czasu spędza w Krakowie, gdzie –  jak mówi – „budujemy pierwsze w Polsce laboratorium astrobiologii”.

Astrobiologia nie jest dla niego odrębną dyscypliną, lecz raczej sposobem uprawiania badań podstawowych. – Ja nawet nie uważam astrobiologii za dziedzinę, raczej za motywację do badań – podkreśla w rozmowie z Academią. Tą motywacją są pytania, które określa jako fundamentalne dla ludzkości: czy jesteśmy sami we Wszechświecie, skąd wzięło się życie na Ziemi i jaka jest jego przyszłość w kosmosie.

Kultura pytań 

W Ames Research Center, z którym współpracuje, przez dekady rozwijała się kultura zadawania właśnie takich pytań. Zajkowski opisuje Ames jako jednostkę, która „najbardziej przypomina uniwersytet”, ponieważ umożliwia badania nad początkami życia, wczesną ewolucją oraz przejściem od prostej chemii do złożonych układów biologicznych. To podejście, rozwijane od lat 60. i 70., opierało się na przekonaniu, że nauka nie zawsze musi odpowiadać na bieżące potrzeby technologiczne czy przemysłowe.

dr Tomasz Zajkowski

Kluczowe było także założenie, że badania finansowane z pieniędzy publicznych powinny być w pełni jawne. Wyniki prac są publikowane i powszechnie dostępne, a potencjalne zastosowania mogą pojawić się później, często w zupełnie innym kontekście, niż pierwotnie zakładano.

Przykładem jest odkrycie dziury ozonowej, powiązane z modelowaniem atmosfery Wenus. Badania prowadzone z myślą o innej planecie doprowadziły do lepszego zrozumienia procesów zachodzących w atmosferze Ziemi, a w konsekwencji do zmian w ochronie zdrowia. 

Inny przykład dotyczy pandemii COVID-19. Testy PCR, powszechnie wykorzystywane do wykrywania wirusa, powstały dzięki badaniom astrobiologicznym nad granicami życia na Ziemi. Analizowano wówczas mikroorganizmy żyjące w ekstremalnych warunkach, m.in. w gorących źródłach Yellowstone. Enzymy pochodzące z takich organizmów, zdolne do namnażania DNA nawet w bardzo wysokich temperaturach, stały się podstawą reakcji PCR. Pokazuje to, że badania pozornie oderwane od praktyki mogą w krytycznym momencie stać się fundamentem narzędzi ratujących życie.

Niestabilność badań w NASA

Zdaniem Zajkowskiego ten model badań w NASA w ostatnich latach znalazł się pod silną presją. Finansowanie agencji od dawna było niestabilne, lecz kluczowym problemem stał się tryb zatwierdzania budżetu. – Budżet NASA jest zatwierdzany co roku i to nie sprzyja śmiałym, długoterminowym planom badawczym – wyjaśnia. 

Na naukę coraz silniej wpływają też bieżąca polityka i oszczędności, co Zajkowski określa mianem absurdów systemowych. Jako przykład podaje ograniczenia w programach i badaniach dotyczących różnorodności i inkluzywności (diversity and inclusion). Ofiarą takich decyzji padła m.in. badaczka prowadząca hodowlę komórkową opisywaną jako diverse neuronal culture.  – Fundusze obcięto, bo w nazwie było słowo diverse  – relacjonuje.

W jego ocenie takie mechanizmy uderzają w fundament pracy naukowej, która wymaga czasu.  – Dobra praca wychodzi dopiero po kilku latach współpracy. Krótkotrwałe badania zazwyczaj nie dają efektów –  podkreśla dr Zajkowski. Do tego dochodzi ryzyko przerw w finansowaniu całego rządu federalnego. Podczas tzw. shutdownów finansowanie instytucji federalnych bywa wstrzymywane nawet na trzy miesiące.  – W rejonie Zatoki San Francisco, gdzie czynsze sięgają wielu tysięcy dolarów, oznacza to realne ryzyko utraty płynności finansowej i konieczność porzucenia pracy z powodów czysto ekonomicznych  – dodaje.

Dlaczego w Polsce bywa dziś łatwiej

Porównując sytuację z Polską, Zajkowski wskazuje na element, który jego zdaniem robi istotną różnicę. To sposób organizacji finansowania badań.

Narodowe Centrum Nauki opiera się na systemie paneli merytorycznych i konkursów przeznaczonych właśnie na finansowanie badań podstawowych.  – To dzięki temu udało mi się uzyskać grant OPUS na badania nad powstaniem i ewolucją prionów  – mówi. Priony i agregacja białek kojarzą się zwykle z chorobami, takimi jak choroba Creutzfeldta-Jakoba, Alzheimer czy Parkinson, a także z cukrzycą. Jednocześnie jednak podobne sekwencje występują u prostych organizmów, co sugeruje ich bardzo długą historię ewolucyjną, którą można próbować odtworzyć.

W ramach podobnych grantów finansowany jest szeroki zakres tematów. Zajkowski przywołuje choćby badania nad ewolucją populacji bobrów. To projekty bez oczywistego potencjału aplikacyjnego, które mimo to uzyskały wsparcie.  – Dla mnie to sygnał, że system dopuszcza finansowanie projektów czysto poznawczych, bez presji szybkiego zwrotu – podkreśla badacz.

W tym sensie przewaga Polski nad NASA nie polega na skali czy ambicjach, lecz na stabilności i przewidywalności. Badania podstawowe wymagają czasu, często liczonego w latach, oraz odporności na krótkoterminowe zmiany polityczne. Zdaniem Zajkowskiego obecny polski system finansowania w większym stopniu spełnia te warunki.

Przejdź do treści