Czytasz artykuł w trybie offline
Ponad 11 tys. zakażeń. USA walczą z rekordową epidemią cyklosporozy
**Oocysty pasożyta *Cyclospora cayetanensis* (zabarwione na czerwono) w próbce kału. Pierwotniak wywołuje cyklosporozę – chorobę powodującą silną biegunkę i inne dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Tego lata liczba zachorowań w USA gwałtownie wzrosła, a epidemiolodzy wciąż nie potrafią wskazać źródła zakażeń. Fot. Melanie Moser/DPDx/CDC.**
W Stanach Zjednoczonych trwa największa od lat epidemia cyklosporozy. Stanowe służby sanitarne odnotowały już ponad 11 tys. zakażeń, a federalne wciąż analizują tysiące kolejnych zgłoszeń. Eksperci ostrzegają, że dochodzenie epidemiologiczne spowolniły ograniczenia finansowania i redukcje zatrudnienia w amerykańskich Centrach Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC)
Od 1 maja CDC potwierdziły 4173 zakażenia Cyclospora cayetanensis nabyte na terenie Stanów Zjednoczonych. To jednak tylko część obrazu. Agencja analizuje jeszcze ponad 7400 zgłoszeń, które mogą zostać potwierdzone jako kolejne przypadki zakażenia. Dane publikowane przez poszczególne stany pokazują, że rzeczywista liczba zachorowań już przekroczyła 11 tys. Federalne statystyki pozostają niższe, ponieważ ich weryfikacja trwa znacznie dłużej.
Choć cyklosporoza pojawia się w USA każdego lata, nic nie wskazuje na to, by tegoroczna epidemia miała szybko wygasnąć. Już teraz jest największą od początku prowadzenia takich statystyk. Poprzedni rekord padł w 2019 roku, kiedy przez cały rok wykryto 4703 zakażenia – zarówno krajowe, jak i zawleczone z zagranicy. Od 2016 roku CDC rejestrowały średnio około 2800 przypadków rocznie.
Nadzór osłabiono rok przed epidemią
Pasożyta trudno wykryć nawet w sprawnie działającym systemie ochrony zdrowia. Cyclospora cayetanensis wywołuje wodnistą biegunkę, bóle brzucha, nudności, wzdęcia, utratę apetytu i silne zmęczenie. Objawy pojawiają się zwykle dopiero po około tygodniu od spożycia skażonej żywności. Problem dodatkowo komplikuje diagnostyka. Standardowe badania kału nie zawsze obejmują cyklosporę, dlatego lekarz musi najpierw podejrzewać zakażenie i zlecić odpowiedni test. Część ekspertów uważa, że większe zainteresowanie epidemią sprawiło, iż badania wykonywano częściej niż w poprzednich latach. Nie wyjaśnia to jednak skali zachorowań.
Na rok przed epidemią CDC ograniczyły działalność programu FoodNet, prowadzonego wspólnie z Agencją Żywności i Leków (FDA), Departamentem Rolnictwa USA oraz stanowymi służbami sanitarnymi. Od 1995 roku program pozwalał szybko wychwytywać nietypowe wzrosty liczby zakażeń przenoszonych przez żywność.

Do połowy 2025 roku obowiązkowo monitorowano osiem najważniejszych patogenów. Po zmianach obowiązkowy nadzór pozostawiono jedynie dla salmonelli i chorobotwórczych szczepów Escherichia coli. Monitorowanie cyklospory, listerii oraz bakterii z rodzajów Campylobacter, Shigella, Vibrio i Yersinia stało się dobrowolne. CDC tłumaczyły tę decyzję ograniczonym finansowaniem programu.
Mniej ludzi, wolniejsze dochodzenie
FoodNet nie służy do zliczania wszystkich zakażeń w kraju. Jego zadaniem jest jak najszybsze wykrycie, że liczba zachorowań zaczyna odbiegać od normy. To właśnie ta funkcja została osłabiona.
CDC wydała ostrzeżenie w sprawie cyklosporozy 14 lipca, choć pierwsze przypadki pojawiły się w połowie maja. Opóźnienie zbiegło się z największymi od lat redukcjami zatrudnienia w agencji. Według analizy KFF Health News w 2025 roku z CDC odeszło ponad 3 tys. pracowników, czyli około jednej czwartej całej załogi. Były to zwolnienia, wymuszone przejścia na emeryturę oraz dobrowolne rezygnacje.
Jedną z najmocniej dotkniętych komórek był dział zajmujący się chorobami pasożytniczymi i malarią, który po likwidacji USAID stracił około 29 mln dolarów finansowania. Część tych środków przeznaczano na programy prowadzone za granicą, ale finansowano z nich również laboratoria, aparaturę oraz specjalistów wspierających dochodzenia epidemiologiczne w Stanach Zjednoczonych.
Laboratorium kierowane przez Joela Barratta, które porównywało materiał genetyczny pasożytów i pomagało łączyć poszczególne zakażenia w jedno ognisko epidemiczne, skurczyło się w ciągu kilku miesięcy z 11 do trzech. Barratt, obecnie profesor Emory University School of Medicine, jeszcze przed odejściem z CDC ostrzegał przełożonych, że utrata specjalistów osłabi zdolność reagowania na przyszłe epidemie.
„Zmieniła się zdolność Stanów Zjednoczonych do reagowania na te epidemie. Redukcja zatrudnienia utrudniła ten proces” – mówił Barratt w rozmowie z CNN. Jednocześnie podkreślił, że sam wzrost liczby zakażeń nie musi być skutkiem cięć. Wpłynęły one przede wszystkim na tempo wykrywania i prowadzenia dochodzeń epidemiologicznych.
Skażona sałata to tylko część problemu
Jedno z największych ognisk, obejmujące co najmniej 1644 przypadki zachorowań. Powiązano je z rozdrobnioną sałatą dostarczaną przez Taylor Farms de Mexico. Produkt pochodził ze środkowego Meksyku i trafiał między innymi do restauracji Taco Bell. Firma wycofała skażoną partię z rynku w 27 stanach.
To jednak nie wyjaśnia całej epidemii. CDC oraz Agencja Żywności i Leków prowadzą równolegle dochodzenia dotyczące kolejnych ognisk zakażeń. Nie wiadomo, czy wszystkie mają wspólne źródło. Eksperci przypuszczają, że skażonych produktów mogło być więcej.
Do zakażenia dochodzi po spożyciu żywności lub wody zanieczyszczonych ludzkimi odchodami. Bezpośrednie przeniesienie pasożyta z człowieka na człowieka jest bardzo mało prawdopodobne, ponieważ wydalone z kałem oocysty muszą najpierw przez kilka dni dojrzewać w środowisku.
Sam rozwój pasożyta też nie ułatwia pracy epidemiologów. Cyclospora cayetanensis nie daje się łatwo namnażać w laboratorium, a analiza jego materiału genetycznego jest znacznie trudniejsza niż w przypadku bakterii wywołujących zatrucia pokarmowe. Ustalenie źródła zakażeń trwa więc dłużej i wymaga wyspecjalizowanych laboratoriów.
Robert B. Shpiner, profesor w David Geffen School of Medicine na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, napisał na łamach The Guardian, że w przypadku cyklospory nadzór epidemiologiczny nie jest dodatkiem do leczenia, lecz jego niezbędnym elementem. Antybiotyk może wyleczyć pacjenta, ale dopiero szybkie wykrycie źródła skażenia pozwala usunąć niebezpieczną żywność z rynku i zapobiec kolejnym zakażeniom.
Cyklosporoza występuje na całym świecie, szczególnie w krajach tropikalnych i subtropikalnych. W Polsce rozpoznaje się ją rzadko, głównie u osób wracających z podróży. Chorobę leczy się antybiotykiem, a u większości pacjentów nie stanowi ona zagrożenia życia. Tegoroczna epidemia pokazała jednak, że system ochrony zdrowia może mieć trudności z opanowaniem choroby, jeśli zabraknie ludzi i narzędzi do szybkiego wykrywania ognisk zakażeń.
Źródła
- Alice Callahan, Caroline Hopkins Legaspi, Cyclosporiasis Cases in the United States Hit Record High, The New York Times, 21 lipca 2026 r.
- Blake Ellis, Brenda Goodman, Audrey Ash, Melanie Hicken, Trump’s funding cuts created ‘the perfect storm’ that slowed the government’s cyclosporiasis response, CNN, 20 lipca 2026 r.
- Robert B. Shpiner, Cyclospora is easy for doctors to miss. The US made it even harder to spot, The Guardian, 16 lipca 2026 r.
- Julie Steenhuysen, What has made the cyclospora behind the US outbreak so challenging to trace?, Reuters, 20 lipca 2026 r.
- CDC, Cyclospora Outbreak Linked to Iceberg Lettuce in 5 States, 18 lipca 2026 r.
- Marni Rose McFall, Trump’s CDC Stopped Monitoring Explosive Diarrhea Parasite Before Outbreak, Newsweek, 10 lipca 2026 r.
CDC wydała ostrzeżenie w sprawie cyklosporozy 14 lipca, choć pierwsze przypadki pojawiły się w połowie maja. Opóźnienie zbiegło się z największymi od lat redukcjami zatrudnienia w agencji.
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Choroba tropików: Europa w strefie ryzyka
Choroba tropików: Europa w strefie ryzyka Przejdź do publikacji: Choroba tropików: Europa w strefie ryzyka
Przejdź do publikacji: 30 lat po narodzinach Dolly. Gdzie jest dziś technologia klonowania?
30 lat po narodzinach Dolly. Gdzie jest dziś technologia klonowania? Przejdź do publikacji: 30 lat po narodzinach Dolly. Gdzie jest dziś technologia klonowania?
Przejdź do publikacji: Badania kliniczne: między dowodem a nadzieją