Wersja beta aplikacji

Czytasz artykuł w trybie offline

Kadłuby jako wektory inwazji. Skutki długiego postoju statków w Zatoce Perskiej

Wojna na Bliskim Wschodzie może przynieść nieoczekiwane skutki dla środowiska. Biolodzy ostrzegają, że ponad 1500 statków unieruchomionych po zamknięciu Cieśniny Ormuz to potencjalne biologiczne bomby zegarowe

Cześć statków czeka w rejonie Zatoki Perskiej i Omańskiej od 28 lutego 2026 roku. W normalnych warunkach zawijają tam do portów najwyżej trzy dni. Tym razem wiele jednostek spędziło w bezruchu tygodnie, a nawet miesiące. To wystarczająco długo, by ich kadłuby pokryły się glonami, pąklami, małżami, osłonicami i tysiącami innych organizmów. Prędzej czy później niemal wszystkie wrócą na regularne szlaki żeglugowe. Razem z nimi wyruszą gatunki, które osiedliły się na kadłubach. Część trafi do portów, w których dotąd nigdy nie występowała.

Autorzy pracy opublikowanej w Biological Invasions porównują tę sytuację do pandemii. Statki pełnią rolę wektorów przenoszenia, porty stają się punktami dalszego rozprzestrzeniania, a wielotygodniowy postój działa jak okres intensywnego namnażania i wymiany organizmów między jednostkami.

Dziesięć dni wystarczy, by kadłub zaczął obrastać

Podwodna część statku bardzo szybko zamienia się w siedlisko życia. Gdy jednostka pozostaje w ruchu, przepływ wody i specjalne powłoki ochronne utrudniają osiedlanie się organizmów. Podczas długiego postoju ochrona staje się znacznie mniej skuteczna, a tempo obrastania gwałtownie rośnie. Międzynarodowa Organizacja Morska uznaje, że postój trwający ponad 18–30 dni wymaga podjęcia działań jeszcze przed kolejnym rejsem. W przypadku statków uwięzionych w Zatoce okres ten został wielokrotnie przekroczony.

Zagrożenie nie polega jedynie na tym, że jednostki zabiorą ze sobą organizmy z Zatoki Perskiej. Większość przypłynęła tam z różnych części świata, już mając na kadłubach własne gatunki. Wielomiesięczny wspólny postój stworzył więc warunki do wymiany organizmów pochodzących z różnych mórz.

Badacze przeanalizowali 3027 statków, które wcześniej zawijały do 3517 portów i kotwicowisk. Po wznowieniu żeglugi organizmy zgromadzone na ich kadłubach mogą zostać przetransportowane do portów w Azji, Europie, Afryce oraz obu Amerykach.

Jeden statek może uwolnić miliony larw

Ciepłe wody Zatoki sprzyjają rozmnażaniu organizmów porastających kadłuby. Latem temperatura powierzchni morza sięga tam około 38 st. Celsjusza. W takich warunkach wiele gatunków produkuje szczególnie dużo larw i zarodników.

Autorzy przywołują przykład pąkla Amphibalanus improvisus. W temperaturze około 30° st. jeden dorosły osobnik może uwalniać nawet 36 larw dziennie. Ponieważ na kadłubie statku mogą żyć tysiące takich organizmów, pojedyncza jednostka może stać się źródłem milionów larw.

Gdy setki statków stoją blisko siebie, larwy uwalniane z jednego kadłuba osiadają na kolejnych. W efekcie całe kotwicowisko staje się miejscem intensywnej wymiany gatunków. Po wznowieniu żeglugi każdy statek zabierze część tej biologicznej mieszanki w innym kierunku.

Najbardziej narażone będą pierwsze porty, do których zawiną jednostki po opuszczeniu Zatoki, zwłaszcza te o podobnej temperaturze i zasoleniu. Badacze wskazują m.in. Mumbaj, Kolombo, Singapur, Aleksandrię, Pireus, Algeciras i Rotterdam.

Zagrożone rybołówstwo i hodowle

Gatunki inwazyjne mogą wypierać rodzime organizmy, zajmować ich siedliska i zmieniać funkcjonowanie całych ekosystemów. Szczególnie podatne są porty przemysłowe, gdzie zanieczyszczenia i przekształcenia nabrzeży osłabiły lokalne zbiorowiska.

Razem z organizmami porastającymi kadłuby mogą podróżować pasożyty oraz drobnoustroje chorobotwórcze. Stanowią one zagrożenie dla ryb, małży i innych gatunków ważnych dla rybołówstwa oraz akwakultury, których populacje często nie są przygotowane na kontakt z nowymi patogenami.

Ryzyko nie kończy się na samym pojawieniu się nowych gatunków. Niebezpieczne może być także krzyżowanie się populacji już obecnych w danym porcie z osobnikami przybyłymi z Zatoki Perskiej. Geny organizmów przystosowanych do wyjątkowo ciepłych i słonych wód mogą zwiększyć odporność obcych gatunków na postępujące ocieplenie mórz.

Jeżeli gatunek zadomowi się najpierw w portach, a później przedostanie się na naturalne wybrzeża, jego wyeliminowanie staje się niezwykle trudne i kosztowne. Dlatego największe znaczenie mają działania podejmowane jeszcze przed wypłynięciem statków lub w pierwszych portach, do których zawiną.

Kadłuby trzeba sprawdzić przed wypłynięciem

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby oczyszczenie kadłubów jeszcze w rejonie Zatoki. Usunięte organizmy powinny zostać zebrane i zutylizowane, tak aby nie wróciły do środowiska morskiego.

Skala takiej operacji może jednak przekraczać możliwości lokalnych służb. Po ponownym otwarciu cieśniny priorytetem będzie zapewne przywrócenie transportu ropy, gazu i innych towarów. Część statków może więc wypłynąć bez wcześniejszej kontroli biologicznej.

Autorzy proponują przynajmniej ocenę stopnia porośnięcia kadłubów, analizę planowanych tras oraz wcześniejsze ostrzeganie portów docelowych. Pomóc mogą podwodne inspekcje, obserwacja linii wodnej, a także porównanie zużycia paliwa i osiągów statku z okresem sprzed postoju – silnie porośnięte kadłuby zwiększają opór wody.

Porty powinny również uruchomić monitoring nowych gatunków. Można do tego wykorzystać proste płytki osiedleńcze zanurzane w wodzie lub badania środowiskowego eDNA. Im wcześniej obcy gatunek zostanie wykryty, tym większa szansa na jego usunięcie, zanim wydostanie się poza port i zacznie kolonizować kolejne wybrzeża.

Źródło:

Mario N. Tamburri i in., „Closure of the Strait of Hormuz may trigger a bioinvasion super-spreader event”, „Biological Invasions”, 22 lipca 2026 roku.
https://doi.org/10.1007/s10530-026-03893-5

Kategorie

Eksploruj

Ustawienia

Przejdź do treści