Wersja beta aplikacji

Proces tworzenia języka mówi wiele o tym jak działa mózg. Autor: Alfo images/Canva

Wymyślone języki kojarzą się przede wszystkim ze światami fantasy i science fiction. Niewykluczone jednak, że każdy z nas sam stworzył taki język w dzieciństwie

Dobrym przykładem jest Pig Latin, popularna w krajach anglojęzycznych zabawa językowa polegająca na przenoszeniu początkowej spółgłoski wyrazu na jego koniec i dodawaniu końcówki „-ay”. W ten sposób „Pig Latin” zmienia się w „ig-pay atin-lay”, a wyrazy zaczynające się samogłoską otrzymują na końcu „-way”. Przy odrobinie wprawy można w ten sposób prowadzić całe rozmowy.

Tworzenie nowych form komunikacji wykracza jednak daleko poza dziecięce zabawy czy ćwiczenia umysłowe. W różnych epokach ludzie wymyślali lub przekształcali języki z konieczności, potrzeby twórczej albo zainteresowania naukowego.

Sam proces tworzenia języka może też wiele powiedzieć o tym, jak działa nasz mózg. Od dziecięcych szyfrów po „miniaturowe” języki projektowane w laboratoriach – wszystkie te formy komunikacji pokazują coś o naszej zdolności uczenia się i przyswajania nowych reguł.

Pidżyny i języki planowane

Wiele nowych języków nie powstaje w biurach ani laboratoriach, lecz tam, gdzie spotykają się różne kultury. Kiedy dwie społeczności posługujące się innymi językami muszą się porozumieć, by handlować albo po prostu ze sobą żyć, może powstać uproszczona forma języka nazywana pidżynem.

Samo słowo pidgin prawdopodobnie wywodzi się z chińskiej wymowy angielskiego słowa business. Takie „języki kontaktowe” czerpią znaczną część słownictwa z języka dominującego w relacjach społecznych i gospodarczych, ale upraszczają i reorganizują jego gramatykę, aby ułatwić komunikację. Dlatego często mają pewne wspólne cechy strukturalne.

Nie wszystkie języki sztuczne powstają spontanicznie. Niektóre projektuje się od podstaw z precyzją przypominającą pracę inżyniera czy architekta. Struktura ma tu ogromne znaczenie, bo nowy język potrzebuje nie tylko słów, lecz także reguł ich łączenia oraz społeczności użytkowników. Dobrym przykładem są języki elfickie stworzone przez J.R.R. Tolkiena, autora „Władcy Pierścieni” i „Hobbita”. Zanim napisał powieści i pozwolił swoim bohaterom przemówić, Tolkien – z wykształcenia językoznawca – opracował gramatykę, historię i brzmienie tych języków. Chciał, by były równie spójne jak języki naturalne.

Podobnie było z esperanto, stworzonym w 1887 roku przez Ludwika Zamenhofa. Jego celem było opracowanie międzynarodowego drugiego języka, łatwego do nauczenia, o jasnych regułach i pozbawionego wyjątków. Dziś na całym świecie istnieje społeczność jego użytkowników.

Klingoński powstał z zupełnie innego powodu. Stworzył go w latach 80. językoznawca Marc Okrand na potrzeby serialu „Star Trek”. Język miał celowo brzmieć obco, dlatego Okrand wykorzystał nietypowe dźwięki i rzadki szyk zdania: dopełnienie–orzeczenie–podmiot. Klingoński jest szczególnie ciekawy, bo powstał na potrzeby konkretnej opowieści i musiał odpowiadać wymaganiom scenariusza. Pokazuje to, że sztuczne języki mogą pełnić bardzo różne funkcje: od ułatwiania międzynarodowej komunikacji po budowanie wiarygodnego świata fikcyjnego.

Neuronauka języków sztucznych

Przez wiele lat nie było jasne, jak mózg reaguje na języki wymyślone. Aby to sprawdzić, w 2025 roku naukowcy z Massachusetts Institute of Technology przeprowadzili badanie z wykorzystaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego u osób płynnie posługujących się takimi językami.

Wyniki były jednoznaczne. Gdy badani używali esperanta, klingońskiego, języka Na’vi z „Avatara”, wysokiego valyriańskiego albo dothrackiego z „Gry o tron”, aktywowały się te same sieci neuronalne co podczas korzystania z języków naturalnych. Innymi słowy, mózg nie przetwarzał ich zasadniczo inaczej.

Aby jednak mózg traktował taki system jako prawdziwy język, musi on służyć wyrażaniu znaczeń dotyczących świata, innych ludzi i naszych własnych stanów psychicznych. Dlatego języki programowania – mimo jasnych reguł i rozbudowanej struktury – nie aktywują tych samych obszarów mózgu.

Podpis: Jednym z twórców języków był J. R. R. Tolkien. Autor: Vincent M.A Jannsen z Pexels/Canva

Nasza zdolność uczenia się nowych języków jest nie tylko efektem ciekawości, lecz także cennym narzędziem badawczym. W psycholingwistyce często tworzy się tzw. języki miniaturowe, aby sprawdzać, jak ludzki umysł przyswaja nowe reguły. Takie systemy mają prostą gramatykę i wymyślone słownictwo. Dzięki temu naukowcy mogą obserwować, jak ludzie wykrywają wzorce i uczą się nowych struktur bez „szumu” wynikającego ze znajomości języka ojczystego. Co ciekawe, zdolność uczenia się takich sztucznych języków potrafi dość dobrze przewidywać, jak łatwo dana osoba nauczy się języka naturalnego.

Badania nad językami sztucznymi pokazują jedno bardzo wyraźnie: mózg nieustannie poszukuje wzorców, znaczenia i intencji komunikacyjnej. Płynie z tego ważny wniosek. Języki świata są niezwykle różnorodne, ale mechanizmy umysłowe odpowiedzialne za ich uczenie się i używanie są wspólne. Jeśli jakaś forma komunikacji ma reguły i służy przekazywaniu myśli, nasz mózg potrafi ją przyswoić i przekształcić w narzędzie myślenia, porozumiewania się i budowania wiedzy.

Artykuł  Elvish, Klingon and Pig Latin: what can invented languages teach us about the human brain? został opublikowany w serwisie The Conversation.

IROL

Inka Romero-Ortells Labrada

badaczka w Centro de Investigación Nebrija en Cognición, Universidad Nebrija.

MP

Manuel Perea

profesor psychologii na Universitat de València.

JAD

Jon Andoni Duñabeitia

dyrektor Centrum Badań nad Poznaniem (CINC) i Międzynarodowej Katedry Zdrowia Poznawczego (ICCH) na Uniwersytecie Nebrija

Kategorie

Eksploruj

Ustawienia

Przejdź do treści