Czytasz artykuł w trybie offline
Academia nr 1/8/2026 – Droga do Nobla
Kiedy polski Nobel? Co roku w październiku wraca to samo pytanie. Brzmi dumnie, ale jest pułapką.
Tomasz Dietl nazywa Nobla osobliwością i przypomina o prawie małych liczb, bo nagroda trafia raz w roku do garstki ludzi wybranych przez wąskie grono Akademii Szwedzkiej, a sama krótka lista w fizyce liczy około 300 nazwisk. Jako miernik jakości nauki jest więc zaszumiona i obciążona przypadkiem. Lepiej, jak zauważa, patrzeć na liczbę grantów ERC, bo tam zaczyna działać statystyka. A w tej statystyce Polska otrzymała mniej więcej 50 razy mniej środków niż Niemcy.
Dlatego ten numer nie obiecuje Nobla. Stawia pytanie trudniejsze, za to sensowniejsze: jakich warunków potrzebują ludzie, którzy mogliby o niego powalczyć?
Odpowiedzi naszych rozmówców układają się w zaskakująco zgodny obraz. Dorota Gryko mówi wprost, że wielkich odkryć nie da się zaplanować, bo metoda CRISPR wyrosła z badań nad bakteriami jogurtowymi, a nie z grantu „na przełom”. Jacek Kuźnicki twierdzi, że sam Nobel jest wtórny, bo najpierw trzeba mieć kandydatów (czy kandydatki), a oni to dopiero koniec bardzo długiego procesu. Marek Konarzewski przekonuje z kolei, że róże polskiej nauki już zakwitły i trzeba je tylko zauważyć. Potem zaczynają się różnice. I dobrze, bo z nich rodzi się ten numer.
Gdy jeden mówi o różach, drugi pokazuje chwasty. Andrzej Jajszczyk twierdzi, że bardziej inwestujemy w mury niż w ludzi, że topimy najlepszych w masie przeciętności i że chów wsobny dusi naukę skuteczniej niż brak pieniędzy. Kuźnicki dorzuca obserwację, od której trudno się uwolnić: zbyt często tych, którzy się wybijają, traktujemy jak kłopot, a nie jak szansę. Punktoza nauczyła nas chwalić się setką punktów zamiast odkryciem.
Pieniądze są oczywiście w tle każdej z tych rozmów. Przez cały numer przewija się spór o „3 proc. dla nauki”, w tym roku szczególnie gorący, bo finansowanie po raz pierwszy od 15 lat spadło. Trudno pisać o tym spokojnie, gdy młody doktor zaczyna od kilku tysięcy złotych, a połowa doktorów odchodzi z nauki albo wyjeżdża. Tyle że nasi rozmówcy konsekwentnie pokazują palcem dalej niż na sam budżet. Na stabilność, której brakuje, gdy NCN tnie liczbę grantów, i na mobilność, której wciąż się boimy (choć Jajszczyk widzi w niej szansę, a nie zagrożenie). Dietl idzie o krok dalej i przywołuje model Instytutu Weizmanna czy IST Austria pod Wiedniem, gdzie doskonałość przyciąga doskonałość.
Jest też wątek, który wybrzmiewa najmocniej u Dietla, a pobrzmiewa u pozostałych. Brak wiary, że świat należy do nas. Jeśli z góry zakładamy, że go nie zdobędziemy, to tak właśnie się stanie. To zdanie warto powiesić nad biurkiem niejednego dziekana.
Wyspy doskonałości naprawdę istnieją, i to nie jako obietnice. Konarzewski wskazuje astronomię oraz pogranicze chemii i fizyki. Dietl podaje nazwiska: gdańską rodzinę Horodeckich, której praca o splątaniu kwantowym ma tysiące cytowań, czy grupę Andrzeja Udalskiego, polującą na planety metodą mikrosoczewkowania z teleskopu w Chile. Te zespoły pracują na światowym poziomie już teraz, nad Wisłą.
Liczby z eseju Tomasza Rożka są bezlitosne. Powołując się na „The Economist”, przypomina, że na terenie dzisiejszej Polski urodziło się 19 noblistów, w tym Maria Skłodowska-Curie, i żaden z nich nie wykonał nagrodzonej pracy tutaj. Jesteśmy największym na świecie dawcą noblowskiego talentu i niemal zerowym jego odbiorcą. To nie kwestia pecha, lecz modelu, który wybraliśmy, choć – jak słusznie zauważa Rożek – raczej nieświadomie.
Tomasz Łuczak dopowiada rzecz, o której mówi się u nas stanowczo za rzadko. Młodzi polscy matematycy są świetni, zdobywają Nagrody EMS, publikują w najlepszych pismach. Tyle że bez dobrej szkoły, bez traktowania dydaktyki nauk ścisłych jak poważnej dyscypliny, ta przewaga się wykruszy. Wielka nauka zaczyna się w liceum, nie na liście grantów.
Nie zamknęliśmy tego numeru gotową tezą. Zamknęliśmy go w katalogu warunków, o które warto się bić. Może najlepiej ujął to Kuźnicki: noblistów nie da się stworzyć ministerialnym rozporządzeniem. Można za to stworzyć miejsca, w których mają szansę się pojawić.
prof. Dariusz Jemielniak wiceprezes Polskiej Akademii Nauk

Spis treści
Rozmowy
- prof. Marek Konarzewski | Róże polskiej nauki już są, trzeba je tylko zauważyć
- prof. Andrzej Jajszczyk | Bardziej inwestujemy w mury niż w naukowców
- prof. Anetta Undas | Polska nauka boi się stawiać wymagania
- prof. Tomasz Dietl | Wielka nauka zaczyna się od ambitnych wyzwań
- prof. Jacek Kuźnicki | Prawdziwa nauka nie rodzi się z punktów
- prof. Dorota Gryko | Nobla nie robi się, walcząc o kolejne granty
- prof. Wojciech Fendler | Nauka pod wskaźniki nie tworzy przełomów
- prof. Tomasz Łuczak | Matematyka w Polsce: potencjał i kryzys
Punkt widzenia
Zespół redakcyjny
Dariusz Jemielniak redaktor naczelny
Agata Kaźmierska dziennikarz
Wojciech Brzeziński dziennikarz
Anna Bielec sekretarz redakcji
Aneta Karwowska zdjęcie na okładce
Dominik Wódz redaktor językowy, korektor
Andrzej Figatowski opracowanie graficzne
Rafał Komorowski fotoedytor
Dorota Chabiera koordynator projektu
Rada Naukowa
Marek Konarzewski prezes PAN (przewodniczący)
Dariusz Jemielniak (wiceprzewodniczący)
Andrzej Buko, Patrycja Dołowy, Paweł Golik, Janusz Jurczak, Tomasz Kapitaniak, Marek Krawczyk, Krzysztof Nowak
Druk: Agencja Wydawniczo-Poligraficzna Gimpo


Magazyn Polskiej Akademii Nauk
wydanie specjalne 1/8/2026 ISSN 1733-8662
nakład: 1000 egz.
© Polska Akademia Nauk Upowszechniania Nauki i Wydawnictw
pl. Defilad 1
00-901 Warszawa
www.pan.pl www.academia.pan.pl academia@pan.pl
Pieniądze są oczywiście w tle każdej z tych rozmów. Przez cały numer przewija się spór o „3 proc. dla nauki”, w tym roku szczególnie gorący, bo finansowanie po raz pierwszy od 15 lat spadło. Trudno pisać o tym spokojnie, gdy młody doktor zaczyna od kilku tysięcy złotych, a połowa doktorów odchodzi z nauki albo wyjeżdża.