Czytasz artykuł w trybie offline
Człowiek 2.0: Polska jak nieszczelna doniczka
Spękana, wysuszona ziemia jest jednym z najbardziej charakterystycznych skutków długotrwałej suszy. Fot. Gannu03 / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)
Choć w ostatnich latach w Polsce coraz częściej występują gwałtowne ulewy, nie oznacza to poprawy sytuacji hydrologicznej. Wręcz przeciwnie. Ta sama ilość opadów coraz częściej spada w krótkim czasie, po czym szybko spływa rzekami do morza, zamiast wsiąkać w glebę i zasilać wody podziemne. Jednocześnie rosnąca temperatura sprawia, że z lądów odparowuje znacznie więcej wilgoci niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu
„Nawet jeśli spada tyle samo deszczu co kiedyś, znacznie większa jego część trafia do rzek, a stamtąd do mórz i oceanów, bo nie zatrzymuje się w krajobrazie” – mówi prof. Szymon Malinowski z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Zespołu Doradczego ds. Kryzysu Klimatycznego przy Prezydium PAN.
Zdaniem badacza problem pogłębia sposób, w jaki przez dziesięciolecia przekształcaliśmy krajobraz. Osuszaliśmy mokradła, prostowaliśmy rzeki, likwidowaliśmy naturalne rozlewiska i zagłębienia terenu zatrzymujące wodę. W efekcie podczas intensywnych opadów nie ma ona gdzie pozostać. „To, co spadnie, albo spłynie, albo wyparuje. Nie zasili wód podziemnych ani zbiorników, z których korzystają rośliny i całe ekosystemy” – wyjaśnia profesor.
Mechanizm ten dobrze ilustruje przykład doniczki z kwiatem: roślina potrzebuje niewielkich porcji wody dostarczanych regularnie, a nie całej miesięcznej dawki jednorazowo. Z opadami jest podobnie. Coraz częstsze ulewy nie rekompensują długich okresów bez deszczu, ponieważ gleba nie jest w stanie wchłonąć tak dużych ilości wody w krótkim czasie.
Skutki tych zmian nie zawsze są od razu widoczne, zwłaszcza dla mieszkańców miast. Woda nadal płynie z kranu, dlatego łatwo odnieść wrażenie, że problem dotyczy głównie rolników. Tymczasem ubytek zasobów można dziś obserwować z kosmosu. Satelity rejestrują zmiany pola grawitacyjnego Ziemi wywołane zmniejszaniem się ilości wód podziemnych. „Jeżeli pod ziemią będzie jej coraz mniej, w końcu zabraknie jej także w kranie” – ostrzega klimatolog.
Profesor podkreśla, że zwiększanie retencji i zazielenianie miast to ważne elementy adaptacji do zmian klimatu, ale same nie wystarczą. Bez ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i skuteczniejszego zatrzymywania wody w krajobrazie susze będą się nasilać. „Globalne ocieplenie będzie postępować, jeśli nie zaczniemy ograniczać emisji i jednocześnie chronić zasobów wodnych tam, gdzie są najbardziej potrzebne ekosystemom” – mówi.
Równie istotnym wyzwaniem pozostaje sposób prowadzenia debaty publicznej. Dezinformacja i natłok sprzecznych przekazów utrudniają zrozumienie skali problemu. „Nie jest receptą na lepszą przyszłość przemilczanie prawdy tylko dlatego, że ludzie się jej boją” – podkreśla prof. Malinowski.
O tym, dlaczego Polska coraz częściej doświadcza suszy mimo gwałtownych ulew oraz co dzieje się z wodą w ocieplającym się klimacie, prof. Szymon Malinowski opowiada w rozmowie z Janem Stradowskim w podcaście Człowiek 2.0, przygotowanym przez Polską Akademię Nauk. Najnowszy odcinek można znaleźć tutaj.
Polecane:
-
Artykuł
Europa się nagrzewa. Jak zmienia się Polska Przejdź do publikacji: Europa się nagrzewa. Jak zmienia się Polska
-
Gdy gleba wysycha, bakterie się zbroją Przejdź do publikacji: Gdy gleba wysycha, bakterie się zbroją
-
Artykuł
Gospodarowanie zasobami wodnymi w Polsce Przejdź do publikacji: Gospodarowanie zasobami wodnymi w Polsce
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Prof. Rowiński: Idzie susza, potem powódź
Prof. Rowiński: Idzie susza, potem powódź Przejdź do publikacji: Prof. Rowiński: Idzie susza, potem powódź
Przejdź do publikacji: Coraz bardziej „spragniona” atmosfera
Coraz bardziej „spragniona” atmosfera Przejdź do publikacji: Coraz bardziej „spragniona” atmosfera
Przejdź do publikacji: Drzewa obniżają temperaturę, ale brudzą auta. Polska logika w czasach suszy