Czytasz artykuł w trybie offline
Czym jest autonomia strategiczna i dlaczego nagle wszyscy o niej mówią?
Gen. Władysław Sikorski (drugi od lewej), Winston Churchill (w środku) i gen. Charles de Gaulle (drugi od prawej) podczas pokazu brytyjskiego czołgu Cruiser Mk IIA CS (A10). Wielka Brytania, 14 lutego 1941 r.
Fot. William George Horton / Imperial War Museum / Wikimedia Commons. Zdjęcie dostosowane do formatu 16:9.
Autonomia strategiczna stała się jednym z najważniejszych pojęć współczesnej polityki międzynarodowej. Europejscy przywódcy używają go, uzasadniając rozbudowę własnych zdolności obronnych. Indie odwołują się do niego, gdy kupują rosyjską ropę mimo zachodnich sankcji, a jednocześnie rozwijają współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Kanada traktuje je jako jeden z filarów swojej polityki zagranicznej
Choć termin pojawia się coraz częściej, nie zawsze wiadomo, co dokładnie oznacza. Wbrew pozorom nie chodzi o izolację ani o zerwanie relacji z dotychczasowymi sojusznikami. Zwolennicy autonomii strategicznej mówią raczej o zwiększaniu swobody działania w świecie, w którym zależność od jednego partnera staje się coraz bardziej ryzykowna.
Na początek warto wyjaśnić, czym autonomia strategiczna nie jest. Nie oznacza wycofania się z istniejącego porządku międzynarodowego ani ograniczenia relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Dobrym przykładem jest Unia Europejska. Jako jeden z niewielu podmiotów politycznych otwarcie deklarujących dążenie do autonomii strategicznej i zwiększa wydatki na wspólną obronę. Powodem jest chęć zabezpieczenia się na wypadek sytuacji, w której długoterminowe zobowiązania Stanów Zjednoczonych okażą się mniej pewne niż dotąd.
Indie nadal uczestniczą w formacie Quad wraz ze Stanami Zjednoczonymi, Australią i Japonią, ale prowadzą własną politykę zagraniczną tam, gdzie ich interesy rozmijają się z interesami Waszyngtonu. Kanada rozwija nowe partnerstwa gospodarcze i polityczne, nie odwracając się przy tym od swojego najważniejszego sojusznika.
Można dyskutować o szczegółach każdego z tych przypadków. Od Niemiec po Indie i Kanadę podstawowy impuls jest jednak podobny: państwa starają się zwiększyć swobodę manewru, pozostając jednocześnie częścią systemu sojuszy i zależności zbudowanego wokół Stanów Zjednoczonych. Choć wszystkie nadal funkcjonują w ramach stworzonego przez USA systemu bezpieczeństwa i gospodarki światowej, coraz częściej próbują renegocjować warunki swojego uczestnictwa w tym porządku.
Autonomię strategiczną najlepiej więc rozumieć nie jako samowystarczalność, lecz jako zdolność do działania na własnych warunkach. Mówiąc prościej, jest to możliwość powiedzenia „nie” wielkiemu patronowi, nawet jeśli jest nim najpotężniejsze państwo świata.
Państwo dysponujące autonomią strategiczną może zajmować stanowiska dyplomatyczne niezgodne z oczekiwaniami mocarstw. Może używać siły militarnej bez całkowitej zależności od sprzętu, technologii czy zgody innego kraju. Może również zachować wystarczającą kontrolę nad kluczowymi łańcuchami dostaw, by ograniczyć podatność na naciski ze strony rywali.
Duch de Gaulle’a
Samo pojęcie jest młodsze, niż mogłoby się wydawać, choć logika stojąca za nim ma długą historię.
Przywódca powojennej Francji Charles de Gaulle poświęcił dużą część lat 60. XX wieku na budowę polityki, którą później zaczęto określać mianem autonomii strategicznej. W 1966 roku wycofał Francję ze zintegrowanej struktury wojskowej NATO, pozostawiając kraj w samym sojuszu. Sprzeciwiał się sytuacji, w której decyzje dotyczące bezpieczeństwa Francji wymagałyby w praktyce amerykańskiej akceptacji. Jego rozumowanie było proste: państwo uzależnione od innego mocarstwa w kwestiach bezpieczeństwa nie jest w pełni suwerenne.
Sam de Gaulle nigdy nie używał określenia „autonomia strategiczna”. Termin ten został jednak wpisany do oficjalnej doktryny francuskiej w Białej Księdze Obrony z 1994 roku. W 1998 roku pojęcie trafiło do szerszej debaty europejskiej za sprawą deklaracji z Saint-Malo podpisanej przez brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira i prezydenta Francji Jacques’a Chiraca. Obaj politycy argumentowali, że Europa potrzebuje „zdolności do samodzielnego działania, wspartej wiarygodnymi siłami wojskowymi”. Unia Europejska formalnie przyjęła tę koncepcję w swojej Globalnej Strategii z 2016 roku.
W tym samym czasie, gdy de Gaulle realizował swoją politykę, rozwijał się także Ruch Państw Niezaangażowanych. Indie, Indonezja, Jugosławia i wiele innych krajów próbowały znaleźć własną drogę pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim.
Ta sama logika, nowe okoliczności
Powrót zainteresowania autonomią strategiczną ma wspólne źródło. Dla coraz większej liczby państw porządek międzynarodowy kierowany przez Stany Zjednoczone przestaje być postrzegany wyłącznie jako gwarancja bezpieczeństwa i stabilności. Niektórzy przywódcy dostrzegli ten trend wcześniej. Prezydent Francji Emmanuel Macron mówił o europejskiej autonomii strategicznej na długo przed większością swoich partnerów. Jednak dopiero druga kadencja Donalda Trumpa zmieniła polityczne kalkulacje wielu rządów.
Państwa, które przez lata zakładały, że amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa są bezwarunkowe, zaczęły podchodzić do tego przekonania z większą ostrożnością. Europejscy przywódcy nie pytają już, czy potrzebują własnych zdolności obronnych. Pytają raczej, jak szybko mogą je zbudować.
Najbardziej rozwiniętą i zarazem najbardziej pouczającą wersję autonomii strategicznej prezentują dziś Indie. Rząd Narendry Modiego kupuje rosyjską ropę mimo zachodnich sankcji. Wstrzymuje się od głosu podczas części głosowań w Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczących Ukrainy, jednocześnie pogłębiając współpracę wojskową z Waszyngtonem. Uczestniczy także w forach wielostronnych, w których obecne są Chiny, równocześnie wzmacniając relacje w ramach Quad.
Z perspektywy tradycyjnej polityki sojuszy takie zachowanie może wydawać się niespójne. W świetle autonomii strategicznej staje się jednak bardziej zrozumiałe. Indie starają się maksymalizować korzyści płynące z wielu relacji jednocześnie, unikając trwałej zależności od któregokolwiek partnera.
Kanada zdaje się podążać w podobnym kierunku, choć z innych powodów. Wypowiedzi Donalda Trumpa sugerujące możliwość przekształcenia Kanady w 51. stan USA unaoczniły skalę zależności Ottawy od Waszyngtonu. W odpowiedzi kanadyjscy decydenci zaczęli stawiać na dywersyfikację handlu, nowe inwestycje obronne i szerszą współpracę międzynarodową.
Turcja i Arabia Saudyjska pokazują bardziej zdecydowaną odmianę tej samej logiki. Ankara pozostaje członkiem NATO, a jednocześnie korzysta z rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. Rijad rozwija własny przemysł obronny i równocześnie poszukuje alternatywnych dostawców uzbrojenia poza Stanami Zjednoczonymi.
Są to strategie dostosowane do coraz bardziej rozproszonego porządku międzynarodowego. W czasach zimnej wojny główny podział przebiegał między państwami należącymi do jednego z bloków a krajami niezaangażowanymi.
Dziś wyłania się inna linia podziału. Część państw godzi się na głęboką zależność od patrona. Inne starają się zachować możliwie dużą swobodę działania nawet wtedy, gdy formalnie pozostają członkami sojuszy i partnerstw. To właśnie różnica między państwami dążącymi do autonomii strategicznej a tymi, które nie uznają jej za priorytet, coraz silniej wpływa na kształt współczesnej polityki światowej.
Artykuł What is ‘strategic autonomy’ – and why is everyone suddenly reaching for it? ukazał się w serwisie The Conversation.
Polecane:
-
Artykuł
COP30: Zdrowie, geopolityka i rekordowe lobby paliwowe Przejdź do publikacji: COP30: Zdrowie, geopolityka i rekordowe lobby paliwowe
-
Artykuł
Cła jako narzędzie polityki handlowej: broń polityczna czy jednak krótkowzroczna pułapka? Przejdź do publikacji: Cła jako narzędzie polityki handlowej: broń polityczna czy jednak krótkowzroczna pułapka?
-
Nie kryzys, lecz konsekwencja. Co naprawdę stoi za spadkiem dzietności w Polsce Przejdź do publikacji: Nie kryzys, lecz konsekwencja. Co naprawdę stoi za spadkiem dzietności w Polsce
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego
1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego Przejdź do publikacji: 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego
Przejdź do publikacji: Gospodarki USA i Europy silnie zależą od imigrantów. Dane pokazują, jak bardzo
Gospodarki USA i Europy silnie zależą od imigrantów. Dane pokazują, jak bardzo Przejdź do publikacji: Gospodarki USA i Europy silnie zależą od imigrantów. Dane pokazują, jak bardzo
Przejdź do publikacji: Grenlandia: Czy rzeczywiście wiemy, co się kryje pod lodem?