Portret mrówki (ujęcie profilowe). Ekstremalne makro wykonane techniką stackingu z wielu zdjęć, z użyciem dwóch obiektywów vintage: SMC Takumar 200 mm f/4 oraz Zenitar-M 50 mm f/1.7 (oba z 1982 r.). Fot. Portrait of an ant, profile view, CC BY 4.0;
Podział pracy, chemiczne systemy identyfikacji, hodowla mszyc i nawet 40 proc. „nieaktywnych” robotnic. Mrowisko to nie metafora, lecz jeden z najbardziej zaawansowanych systemów społecznych w przyrodzie. O tym, co naprawdę łączy ludzi i mrówki, mówi dr Filip Turza z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w podcaście „O co chodzi z tą nauką?”
„Pracowity jak mrówka” to jedno z powiedzeń, które brzmią niewinnie, ale kryją w sobie poważne pytanie biologiczne. Czy rzeczywiście mrówki pracują bez wytchnienia? A jeśli tak, to w jaki sposób organizują swoje „społeczeństwo”, by utrzymać funkcjonowanie kolonii liczącej tysiące osobników?
Mrówki należą do najlepiej zorganizowanych organizmów społecznych na Ziemi. Opisano już ponad 16 tys. gatunków. Każda kolonia to zamknięta struktura z wyraźnym podziałem ról. Są robotnice zajmujące się potomstwem królowej, furażerki odpowiedzialne za zdobywanie pokarmu, osobniki dbające o higienę gniazda oraz strażniczki kontrolujące dostęp do kolonii. Królowa pełni funkcję rozrodczą i zapewnia ciągłość populacji.
Dr Filip Turza wyjaśnia, że analogia do ludzkiego społeczeństwa ma pewne uzasadnienie, ale nie jest dosłowna. W mrowisku współistnieje wiele pokoleń, a robotnice są w rzeczywistości siostrami, ponieważ pochodzą od jednej królowej.
Jednym z kluczowych elementów funkcjonowania kolonii jest system identyfikacji. Każda kolonia ma własny „profil zapachowy”. Strażniczki przy wejściu do gniazda rozpoznają, czy przybyła mrówka należy do wspólnoty. Jeśli sygnał chemiczny się nie zgadza, intruz nie zostaje wpuszczony. W razie zagrożenia emitowany jest feromon alarmowy mobilizujący inne robotnice do obrony.
Niektóre gatunki wykształciły jeszcze bardziej wyspecjalizowane rozwiązania. U mrówek nadrzewnych występują osobniki o spłaszczonych głowach, które fizycznie blokują otwór wejściowy do gniazda. Pełnią funkcję „żywych drzwi”. To przykład skrajnej specjalizacji morfologicznej podporządkowanej funkcjonowaniu całej kolonii.
Granice między koloniami również wyznaczane są chemicznie. Sąsiednie mrowiska mogą funkcjonować obok siebie, ale nie muszą się tolerować. Terytoria są oznaczane substancjami zapachowymi, które sygnalizują przynależność i ostrzegają potencjalnych intruzów.
Najbardziej zaskakujące dane dotyczą aktywności robotnic. Badania wskazują, że nawet około 40 proc. osobników w kolonii może w danym momencie nie wykonywać żadnych zadań, a królowa potrafi spać od 8 do 9 godzin na dobę.
Znacznie więcej o tym, gdzie analogia między mrówkami a ludźmi się kończy i czego badania nad owadami mogą nauczyć nas o organizacji pracy, można dowiedzieć się z podcastu „O co chodzi z tą nauką?”, który realizowany jest wspólnie przez radiową Czwórkę i Polską Akademię Nauk. Całego odcinka można posłuchać tutaj

Polecane:
-
Artykuł
AI pisze szybciej, taniej i bez przerw na kawę. Czy człowiek ma jeszcze coś do dodania? Przejdź do publikacji: AI pisze szybciej, taniej i bez przerw na kawę. Czy człowiek ma jeszcze coś do dodania?
-
Artykuł
Pszczoła w barszczu. Inwazyjna roślina zmienia świat zapylaczy Przejdź do publikacji: Pszczoła w barszczu. Inwazyjna roślina zmienia świat zapylaczy
-
Artykuł
Dżem, lemoniada i osa. Poradnik pokojowego współistnienia Przejdź do publikacji: Dżem, lemoniada i osa. Poradnik pokojowego współistnienia
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: „Gra o tron” mikroświata, czyli jak przejmują władzę mrówki-zdrajczynie
„Gra o tron” mikroświata, czyli jak przejmują władzę mrówki-zdrajczynie Przejdź do publikacji: „Gra o tron” mikroświata, czyli jak przejmują władzę mrówki-zdrajczynie
Przejdź do publikacji: Mrówkojady ewolucji. Owady społeczne zmieniły ssaki
Mrówkojady ewolucji. Owady społeczne zmieniły ssaki Przejdź do publikacji: Mrówkojady ewolucji. Owady społeczne zmieniły ssaki
Przejdź do publikacji: Tam, gdzie świstunka jeszcze śpiewa. Prof. Maziarz o granicach zmiany