Czytasz artykuł w trybie offline
Prof. Lepri: Nie interesują mnie wyłącznie wielcy myśliciele
„Wizja św. Augustyna” Vittore Carpaccia (1502) przedstawia uczonego wypełnionego księgami i instrumentami gabinetu – jedno z najsłynniejszych renesansowych wyobrażeń świata wiedzy, nauki i wymiany idei. Obraz znajduje się w Scuola di San Giorgio degli Schiavoni w Wenecji.
Jak powstaje wiedza? To pytanie od lat towarzyszy badaniom prof. Valentiny Lepri, historyczki idei specjalizującej się w epoce renesansu. W rozmowie z Academią dyrektorka Instytutu Filozofii i Socjologii PAN opowiada o Republice Listów, renesansowych sposobach porządkowania informacji, przyszłości humanistyki oraz miejscu sztucznej inteligencji w badaniach naukowych
Academia: Znaczna część pani badań dotyczy myślicieli renesansu. Pochodzi Pani z Florencji, czyli samego serca tej epoki. Pracuje pani jednak w Polsce. To dość niezwykła droga.
Prof. Valentina Lepri: Rzeczywiście, pochodzę z Florencji i tam zdobyłam wykształcenie. Doktorat zrobiłam we Włoszech, później miałam okazję pracować w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. Ostatecznie jednak trafiłam do Polski i zakochałam się w tym miejscu. Przede wszystkim zachwyciły mnie archiwa, rękopisy i wszystkie skarby, które można w nich odnaleźć. Równie ważne okazało się środowisko akademickie. Miałam szczęście spotkać ludzi, którzy są nie tylko znakomitymi uczonymi, lecz także autentycznie zainteresowanymi współpracą. Dlatego zrobiłam wszystko, by zapuścić tutaj korzenie. I ostatecznie się udało.
Duża część Pani badań dotyczy renesansu, ale mam wrażenie, że interesują Panią nie tylko wielcy filozofowie.
Zaczynałam od badania takich postaci jak Machiavelli, Guicciardini czy Giordano Bruno, ale interesuje mnie to, jak zwykli ludzie rozumieli idee filozoficzne i co z nimi robili. Jak studenci, duchowni czy politycy przyswajali określone doktryny, jak je przetwarzali i jak na ich podstawie tworzyli nowe interpretacje. Dlatego centrum badawcze, które stworzyliśmy w Instytucie, nazywa się Centrum Historii Wiedzy Renesansowej, a nie Centrum Historii Filozofii. Interesuje mnie nie tylko filozofia, lecz cały proces powstawania wiedzy, jej obieg oraz sposoby wykorzystywania.

Czego badanie renesansu może nauczyć nas o współczesnym świecie? Jak wiele nadal zawdzięczamy ludziom żyjącym pięćset lat temu?
Często rozmawiamy o tym w gronie badaczy. Moim zdaniem ludzie są zasadniczo tacy sami jak dawniej. Zmieniają się narzędzia, ale nie zmienia się ciekawość świata, potrzeba zrozumienia rzeczywistości ani chęć dzielenia się wiedzą. Największa różnica dotyczy sposobu przechowywania informacji. Dziś korzystamy z nośników o bardzo krótkiej żywotności. Były dyskietki, później dyski twarde, teraz kolejne technologie. Wszystko zmienia się niezwykle szybko. Tymczasem w epoce nowożytnej papier zapewniał wyjątkową trwałość.
Jesteśmy dziś w uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ możemy obserwować, jak ludzie organizowali swoją wiedzę na kartce papieru. W rękopisach widać nie tylko zapisane informacje, ale także sposób myślenia ich autorów. Dostrzegamy, jak grupowali dane, co uznawali za istotne i jakie powiązania tworzyli między pojęciami. W pewnym sensie możemy zajrzeć do ich umysłów. Być może historycy za trzysta lat nie będą mieli takiej możliwości w odniesieniu do naszych czasów.
Duża część współczesnej debaty publicznej odbywa się w internecie. Historyk za trzysta lat prawdopodobnie nie będzie miał dostępu do ogromnej części tego materiału.
Co więcej, myśliciele renesansu byli często bardziej świadomi sposobów organizowania wiedzy niż my dzisiaj. Powstawały całe traktaty poświęcone temu, jak robić notatki, porządkować informacje i budować własny system wiedzy. Jednym z takich autorów był Juan Luis Vives. Pisał o najlepszych metodach organizowania myśli. Można powiedzieć, że były to narzędzia wspomagające pracę intelektualną, choć oczywiście pozbawione technologii, które znamy dziś. My piszemy tekst i prosimy sztuczną inteligencję o jego poprawienie lub uporządkowanie. Oni mieli własne metody i podręczniki pomagające osiągnąć podobny cel. Proces był znacznie wolniejszy, ale potrzeba pozostawała dokładnie taka sama.
Jak wyglądało rozprzestrzenianie się idei w renesansie? Nie było internetu, nie było Erasmusa, nie było tanich podróży. Jak działał ten system?
To zabawne, że wspomniał Pan o Erasmusie, bo przecież program Erasmus nieprzypadkowo nosi właśnie taką nazwę. Jego patron słynął z podróży między europejskimi ośrodkami naukowymi i filozoficznymi. Nie mieliśmy współczesnych programów wymiany studenckiej, ale ludzie przemieszczali się znacznie częściej, niż zwykle sobie wyobrażamy.
Jeszcze przed epoką wielkich podróży edukacyjnych całe pokolenia młodych Polaków wyjeżdżały na studia do różnych części Europy. To oni stanowili najważniejszy kanał przepływu idei. Poszczególne uniwersytety rozwijały własne tradycje intelektualne. We Francji dominowały jedne szkoły filozoficzne, we Włoszech inne. Studenci przemieszczali się między nimi, słuchali wykładów, sporządzali notatki, porównywali koncepcje i tworzyli własne interpretacje.
Nie byli jedynie odbiorcami wiedzy. Nie przypominali gąbek nasiąkających cudzymi pomysłami. Tworzyli coś nowego. Dla mnie właśnie to jest najciekawsze. Europa nie została zbudowana wyłącznie przez wielkich filozofów i autorów słynnych dzieł. W ogromnym stopniu ukształtowały ją tysiące młodych ludzi podróżujących między uniwersytetami, zapisujących obserwacje i łączących idee pochodzące z różnych miejsc. To oni byli prawdziwymi twórcami europejskiej wspólnoty intelektualnej.

Nie było jednej filozofii, która zwyciężyła, ani jednej doktryny, która podporządkowała sobie Europę. Istniało wiele konkurujących ze sobą nurtów. To, co ostatecznie odziedziczyliśmy, jest w dużej mierze wynikiem tego, jak młodzi ludzie rozumieli te idee i które z nich postanowili zachować. Dotyczy to również Polaków. Weźmy choćby Jana Zamoyskiego. To tylko jeden z wielu przykładów. Podróżował po Europie, studiował i pozostawił po sobie dokumenty oraz notatki pokazujące proces powstawania nowej wiedzy. Takie źródła są dla nas niezwykle cenne.
Zaczyna to brzmieć tak, jakby Europa renesansowa była pod pewnymi względami bardziej połączona niż współczesna Europa.
Absolutnie. Nieprzypadkowo historycy mówią o Republice Listów. Ludzie nie tylko intensywnie podróżowali, lecz także prowadzili ogromną korespondencję. Dziś komunikujemy się za pomocą komunikatorów internetowych. Oni robili to poprzez listy. Nierzadko przez całe życie utrzymywali kontakty z osobami mieszkającymi setki, a nawet tysiące kilometrów dalej. Dlatego tak często powtarzam studentom, że prawdziwą rewolucją był papier, a nie sam druk. Oczywiście wynalezienie druku stanowiło przełom, ale jego najważniejszą konsekwencją było masowe upowszechnienie papieru. To właśnie on umożliwił rozwój gazet, korespondencji, notatników i wszystkich form komunikacji, które stworzyły nowoczesny obieg informacji.
Dlaczego wybrała Pani właśnie renesans? Co jest w tej epoce tak fascynującego?
Renesans kojarzy się przede wszystkim z pięknem, sztuką i wielkimi osiągnięciami kultury. Jednocześnie był to okres pełen konfliktów, napięć politycznych i wojen. Właśnie ta sprzeczność fascynuje mnie najbardziej. Europa znajdowała się wówczas pod ogromną presją. Toczyły się wojny, trwały konflikty religijne, a państwa rywalizowały ze sobą. Mimo to był to czas niezwykłej kreatywności intelektualnej. Powstawały nowe koncepcje filozoficzne oraz nowe sposoby myślenia o polityce i społeczeństwie. Wystarczy spojrzeć na Machiavellego i wielu innych autorów tamtej epoki.
Mam czasem wrażenie, że ludzie działający pod silną presją potrafią być wyjątkowo twórczy. Ta zależność między konfliktem a kreatywnością od początku wydawała mi się niezwykle interesująca.
Gdyby mogła Pani przenieść jedną rzecz z tamtej epoki do współczesności, co by to było?
To bardzo trudne pytanie. Podczas badań często obserwujemy niezwykle silne przyjaźnie budowane wokół wspólnych zainteresowań intelektualnych. Kiedy czytamy listy i notatniki z tamtego okresu, widzimy relacje trwające dwadzieścia czy trzydzieści lat. Nie były to wyłącznie kontakty zawodowe. Były to prawdziwe przyjaźnie oparte na wspólnej ciekawości świata. Mam czasem wrażenie, że dziś takie więzi są słabsze niż kiedyś.
Poza tym przywiozłabym jeszcze lody Buontalenti z Florencji.
Lodów nigdy za wiele. Ale pozwolę sobie zadać trochę prowokacyjne pytanie. Wszędzie słyszymy dziś, że przyszłość należy do nowych technologii, sztucznej inteligencji i nauk ścisłych. Jaka jest w tym wszystkim rola humanistyki?
Humanistyka również musi nauczyć się korzystać z nowych technologii. Zwykle jesteśmy nieco spóźnieni wobec nauk ścisłych i technicznych, ponieważ to tam nowe narzędzia pojawiają się najpierw. Tym bardziej powinniśmy uczyć się wykorzystywać je jak najlepiej. Jako dyrektorka Instytutu zamierzam stworzyć specjalne szkołenia poświęcone wykorzystaniu sztucznej inteligencji i innych nowoczesnych narzędzi w badaniach humanistycznych. To coś, czego będziemy potrzebować coraz bardziej.
Nowe technologie pozwalają nam również skuteczniej upowszechniać wyniki badań. Sama polityka otwartego dostępu już nie wystarcza. Musimy wiedzieć, jak docierać do odbiorców i jak opowiadać o naszych odkryciach.
Jest Pani pierwszą kobietą na stanowisku dyrektorki Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Jaką ma Pani wizję tej instytucji?
Przede wszystkim czuję ogromny zaszczyt. Instytut ma znakomitą historię i jest najważniejszym miejscem w mojej dotychczasowej karierze. To wielka odpowiedzialność. Muszę przyznać, że od chwili objęcia tego stanowiska śpię znacznie mniej niż wcześniej.
Przechodzimy obecnie przez trudny okres dla polskiej nauki. Finansowanie pozostaje niewystarczające i wszyscy to odczuwamy. Kiedy zdobyłam grant ERC, miałam możliwość powrotu do Włoch. Moja rodzina nadal tam mieszka. Zdecydowałam jednak, że zostanę w Polsce, ponieważ naprawdę wierzę, że jest to bardzo dobre miejsce do prowadzenia badań.
Instytut tworzą niezwykle utalentowani naukowcy i chciałabym jeszcze lepiej wykorzystać ten potencjał. Jednym z moich priorytetów jest zwiększenie udziału młodych badaczy. To oczywiście proces wymagający czasu, pracy i pieniędzy, ale jest konieczny. Drugim ważnym celem pozostaje dalsze umiędzynarodowienie Instytutu. Już dziś ma ono istotne znaczenie, ale chciałabym, aby było jeszcze silniejsze i bardziej trwałe. To właśnie postrzegam jako najważniejsze zadania na najbliższe lata.
Polecane:
-
Artykuł
„System zakłada, że naukowca trzeba przede wszystkim pilnować”. Prof. Pałys o polskiej nauce Przejdź do publikacji: „System zakłada, że naukowca trzeba przede wszystkim pilnować”. Prof. Pałys o polskiej nauce
-
Artykuł
Filozoficzne refleksje o psach: Platon i Tomasz z Akwinu Przejdź do publikacji: Filozoficzne refleksje o psach: Platon i Tomasz z Akwinu
-
Artykuł
Gdy teorie opuszczają swoje dyscypliny: metafory naukowe i wyobraźnia przyszłości Przejdź do publikacji: Gdy teorie opuszczają swoje dyscypliny: metafory naukowe i wyobraźnia przyszłości
-
Artykuł
Poznaj laureatów grantów ERC – Valentina Lepri Przejdź do publikacji: Poznaj laureatów grantów ERC – Valentina Lepri
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Nobel z ekonomii 2025: Jak innowacje napędzają wzrost
Nobel z ekonomii 2025: Jak innowacje napędzają wzrost Przejdź do publikacji: Nobel z ekonomii 2025: Jak innowacje napędzają wzrost
Przejdź do publikacji: Autografy: życie, praca i pasje
Autografy: życie, praca i pasje Przejdź do publikacji: Autografy: życie, praca i pasje
Przejdź do publikacji: Wybrano nowego papieża: spojrzenie wstecz na walkę o tron Piotrowy i historię konklawe