Świat ma dziś narzędzia, które mogą ograniczyć liczbę zgonów z powodu malarii. Mimo to umiera na nią coraz więcej ludzi

Malaria jest jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych na świecie. W 2018 r. odnotowano 238 mln przypadków zachorowań, w 2024 r. już 282 mln. W tym samym czasie liczba zgonów wzrosła z 575 tys. do 610 tys. Większość ofiar to dzieci. Trend jest jednoznaczny: postęp w zwalczaniu choroby wyhamował. Dzieje się to w momencie, w którym po dekadach badań pojawiły się pierwsze szczepionki.

W 2021 r. Światowa Organizacja Zdrowia zarekomendowała szczepionkę RTS,S, pierwszą dopuszczoną do użycia przeciwko malarii. Dwa lata później zatwierdzono kolejną, R21. Programy szczepień uruchomiono w 25 krajach, co formalnie oznacza początek globalnego wdrożenia.

Problem polega na tym, że szczepionki nie trafiają do wielu miejsc, gdzie ryzyko jest najwyższe. Ponad 90 proc. przypadków malarii występuje w Afryce. Część krajów o wysokiej śmiertelności wciąż nie wprowadziła szczepień. Tanzania, odpowiadająca za 4,3 proc. globalnych zgonów, jest jednym z takich przykładów.

Skuteczność szczepionek nie jest problemem

Obie dostępne szczepionki mają potwierdzoną skuteczność. RTS,S zmniejsza liczbę przypadków malarii o niemal 56 proc. u dzieci w wieku 5–17 miesięcy w ciągu roku od podania trzech dawek. R21 osiąga skuteczność 75 proc. w regionach o całorocznej transmisji choroby.

Według Światowej Organizacji Zdrowia szerokie wdrożenie szczepień w regionach o umiarkowanej i wysokiej transmisji mogłoby zapobiec około pół miliona zgonów do 2035 ro. To oznacza, że potencjał istnieje i został już zmierzony.

Największe trudności pojawiają się na poziomie wdrożenia. Pełna ochrona wymaga czterech dawek, co oznacza konieczność wielokrotnych wizyt w placówce zdrowia. W wielu regionach świata, szczególnie w obszarach wiejskich, jest to realna przeszkoda.

Do tego dochodzi kwestia organizacji programów szczepień. Harmonogram szczepień przeciw malarii nie zawsze pokrywa się z innymi programami immunizacji. W regionach o sezonowej transmisji dawki powinny być podawane tuż przed okresem największego ryzyka, co wymaga sprawnego planowania i monitoringu.

File:Histopathology of malaria exoerythrocytic forms in liver 07G0024 lores.jpg

Zmiany histopatologiczne w wątrobie zakażonej malarią – widoczne formy pozakrwinkowe pasożyta Plasmodium.
Źródło: CDC / Dr. Melvin, 1973 (domena publiczna).

William Moss z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health zwraca uwagę, że właśnie te elementy decydują o skuteczności całego systemu, a nie sama dostępność preparatu.

Kluczowym ograniczeniem pozostają jednak pieniądze. Globalny sojusz zdrowotny Gavi zebrał około 9 mld dolarów z planowanych 12 mld na lata 2026–2030. Już teraz wiadomo, że pieniędzy może być mniej w kolejnych latach, bo amerykański rząd zapowiedział wstrzymanie finansowania dla programu.

Jednocześnie spadają globalne wydatki na walkę z malarią jako całość. W 2023 r. wyniosły około 4 mld dolarów, mniej niż połowę poziomu uznanego przez WHO za konieczny. W praktyce oznacza to konieczność wyborów: szczepienia albo inne metody kontroli, takie jak moskitiery czy leczenie farmakologiczne.

Malaria nie jest chorobą, której nie da się opanować. Udowodniły to m.in. Egipt i Republika Zielonego Przylądka. Kluczowe było potraktowanie walki z chorobą jako priorytetu oraz oparcie działań na danych, nadzorze epidemiologicznym i współpracy z lokalnymi społecznościami.

Dziś sytuacja jest inna tylko pod jednym względem: narzędzi jest więcej. Problem nie polega na tym, że nie wiadomo, co robić. Polega na tym, że nie robi się tego na wystarczającą skalę.

Źródło:
Nature. (2026, April 21). Vaccines mean malaria deaths should be falling — not rising. https://doi.org/10.1038/d41586-026-01253-w

Przejdź do treści