Wieszanie portretów targowiczan na warszawskim rynku w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Obraz Jana Piotra Norblina przedstawia symboliczne egzekucje zdrajców Rzeczypospolitej wykonywane „in effigie”, czyli poprzez publiczne powieszenie ich wizerunków. Domena publiczna.

Dlaczego Targowica wciąż powraca w politycznych sporach? Skąd bierze się potrzeba dzielenia ludzi na bohaterów i zdrajców? W nowym odcinku podcastu O co chodzi z nauką Weronika Puszkar rozmawia z Arturem Kulą z Instytutu Historii PAN o tym, jak zmieniało się znaczenie zdrady i dlaczego oskarżenia o działanie przeciw wspólnocie pozostają jednym z najskuteczniejszych narzędzi politycznego konfliktu

Słowo „targowica” funkcjonuje dziś jako polityczny skrót. Nie trzeba wyjaśniać historycznego kontekstu ani niuansów polityki końca XVIII w. Wystarczy użyć tego hasła, by oskarżyć przeciwników o działanie przeciw narodowi. Problem polega jednak na tym, że historyczna rzeczywistość była znacznie mniej jednoznaczna niż współczesny symbol.

Dr Artur Kula przypomina, że Konfederacja targowicka była elementem ostrego sporu politycznego wokół Konstytucji 3 maja. Reformatorzy chcieli przebudowy państwa oraz ograniczenia liberum veto i przywilejów magnaterii. Przeciwnicy konstytucji uznawali jednak, że zmiany naruszają istniejący porządek polityczny i zostały przeprowadzone z pogwałceniem obowiązujących procedur.

Dopiero XIX w. i romantyczna narracja narodowa utrwaliły Targowicę jako symbol zdrady narodowej. Romantyczna opowieść potrzebowała zarówno bohaterów, jak i zdrajców. Jedni mieli symbolizować poświęcenie dla narodu, drudzy tłumaczyć narodowe katastrofy. Wspólnie tworzyli fundament nowoczesnej tożsamości narodowej.

Mechanizm ten powraca do dziś. Oskarżenia o zdradę rzadko dotyczą wyłącznie relacji z obcym państwem. Częściej są próbą odebrania przeciwnikowi prawa do reprezentowania wspólnoty. Jedni mówią o „sprzedawaniu Polski Brukseli”, inni o podporządkowaniu Stanom Zjednoczonym albo Rosji. Samo pojęcie zdrady staje się przez to coraz bardziej pojemne i coraz mniej precyzyjne.

Podobnie wyglądały spory wokół PRL. W praktyce granica między lojalnością, kompromisem a współpracą z systemem często pozostawała nieostra. Pytanie o to, czy funkcjonowanie w instytucjach państwa oznaczało zdradę, wraca do dziś przy ocenach polityków, urzędników czy wojskowych związanych z tamtym okresem.

Nowego odcinka podcastu O co chodzi z nauką, przygotowywanego przez radiową Czwórkę i Polską Akademię Nauk, można posłuchać TUTAJ.

Przejdź do treści