Czytasz artykuł w trybie offline
Towarzystwa naukowe. Między nauką a społeczeństwem
Pałac Staszica w Warszawie – siedziba PAN i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Fot. Tilman2007 / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0).
Czy towarzystwa naukowe są reliktem przeszłości, czy wciąż pełnią ważną funkcję w polskiej nauce? Zdaniem prof. Iwony Hofman, dyrektorki Instytutu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach UMCS i przewodniczącej Komitetu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach PAN, bez nich trudniej byłoby budować współpracę między badaczami i skutecznie przekazywać wiedzę poza świat akademicki. Problem polega na tym, że państwo wciąż nie dostrzega ich miejsca w systemie nauki
Academia: Jakie jest największe nieporozumienie, z którym spotyka się Pani, gdy mowa o towarzystwach naukowych?
Prof. Iwona Hofman: Chyba największym jest przekonanie, że są przede wszystkim reliktem przeszłości – mają znaczenie historyczne, ale ich wpływ na współczesną naukę jest niewielki. Tymczasem towarzystwa nadal wykonują ogromną pracę. Organizują konferencje i kongresy, wydają czasopisma oraz monografie, budują krajowe i międzynarodowe sieci współpracy, prowadzą działalność popularyzatorską, a często także opiekują się cennymi zbiorami bibliotecznymi, archiwalnymi i muzealnymi.
Mają też cechę, której trudno zastąpić innymi instytucjami – integrują ludzi ponad podziałami organizacyjnymi. Łączą badaczy z różnych uczelni, pokoleń i środowisk. Tworzą przestrzeń współpracy, która nie jest ograniczona strukturą jednej instytucji.
Czyli nie zgadza się Pani z opinią, że uczelnie i instytuty przejęły już wszystkie funkcje towarzystw?
Nie. Oczywiście świat nauki bardzo się zmienił. Zmieniły się sposoby prowadzenia badań, finansowania nauki i komunikacji. Nie oznacza to jednak, że działalność towarzystw stała się zbędna. Ich rolą nie jest zastępowanie uczelni czy instytutów, lecz uzupełnianie ich działalności.
Przez wiele lat mówiono o nich jako o trzecim filarze polskiej nauki. Nadal odgrywają ważną rolę w integrowaniu środowiska badawczego, inicjowaniu współpracy i – co szczególnie istotne – przekazywaniu wyników badań poza świat akademicki. To aspekt często niedoceniany. Towarzystwa docierają z wiedzą do nauczycieli, lekarzy, leśników, inżynierów czy animatorów kultury. Dla wielu grup zawodowych ich publikacje i konferencje pozostają jednym z podstawowych źródeł informacji o nowych osiągnięciach nauki.
Brzmi to tak, jakby towarzystwa znajdowały się gdzieś pomiędzy nauką a społeczeństwem.
Tak właśnie jest. Z jednej strony są częścią świata nauki. Powstają wokół określonych dyscyplin, środowisk badawczych i problemów naukowych. Z drugiej – od początku swojego istnienia pełnią także funkcję obywatelską i społeczną.
W przypadku towarzystw regionalnych szczególnie wyraźnie widać ich wpływ na życie lokalnych społeczności, rozwój kultury i budowanie zaangażowania obywatelskiego. Można powiedzieć, że towarzystwa specjalistyczne są bliżej nauki, a regionalne – bliżej społeczeństwa obywatelskiego, choć w praktyce te dwa obszary bardzo często się przenikają.
Patrząc z tej perspektywy, można odnieść wrażenie, że polska nauka i państwo trochę zaniedbały własne instytucje obywatelskie.
W dużej mierze się z tym zgadzam. Przez ostatnie dekady kolejne reformy koncentrowały się przede wszystkim na uczelniach, instytutach badawczych i systemie zarządzania nauką. Znacznie mniej uwagi poświęcano społecznemu ruchowi naukowemu.
Towarzystwa funkcjonują dziś przede wszystkim na podstawie ustawy o stowarzyszeniach z początku lat osiemdziesiątych, która nie odpowiada współczesnym realiom. Do tego dochodzą zmiany kultury akademickiej, rozwój systemów ewaluacji oraz rosnące znaczenie wskaźników i punktacji. Wszystko to sprawia, że aktywność społeczna związana z nauką schodzi na dalszy plan.
I dlatego potrzebne jest ustawowe uregulowanie ich statusu?
Tak. To dziś najważniejsza kwestia. Towarzystwa wykonują wiele zadań charakterystycznych dla instytucji naukowych, ale formalnie nie są uznawane za podmioty systemu nauki. To powinno się zmienić.
Takie rozwiązanie miałoby znaczenie symboliczne, bo oznaczałoby uznanie roli społecznego ruchu naukowego. Przyniosłoby jednak także bardzo konkretne konsekwencje. Ułatwiłoby pozyskiwanie środków na działalność badawczą, wydawniczą czy utrzymanie bibliotek i archiwów. Dziś towarzystwa często nie są traktowane przez grantodawców na równi z innymi instytucjami naukowymi. Dlatego postulujemy uznanie ich podmiotowości w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.
Wspomina Pani często o młodych badaczach. Dlaczego właśnie oni są tak ważni dla towarzystw?
Bo bardzo często właśnie tam zaczyna się ich prawdziwe wejście do środowiska naukowego.
Badania przeprowadzone w tym roku pokazują, że doktoranci, studenci i członkowie Akademii Młodych Uczonych wysoko oceniają rolę towarzystw w rozwoju swoich zainteresowań badawczych. Organizują programy mentoringowe, konferencje, seminaria i inicjatywy skierowane specjalnie do młodych naukowców. Dają też możliwość nawiązania kontaktów z badaczami z innych uczelni i ośrodków.
Młodzi zwracają uwagę jeszcze na jedną rzecz – w towarzystwach łatwiej zadawać pytania. Są one mniej sformalizowane niż struktury uniwersyteckie. Można swobodniej rozmawiać z autorytetami naukowymi, konsultować własne pomysły badawcze i szukać inspiracji. To szczególnie ważne na początku kariery.
Paradoks polega na tym, że właśnie młodych ludzi jest w towarzystwach stosunkowo niewielu.
To prawda. Najliczniejszą grupę członków stanowią dziś osoby w wieku 40–49 lat, najmniej jest natomiast osób przed trzydziestką. Nie oznacza to jednak, że młodzi nie dostrzegają wartości towarzystw. Problem polega raczej na tym, że aktywność w ich ramach nie przekłada się w wystarczającym stopniu na system ocen i awansów akademickich. Nie jest odpowiednio doceniana. Dlatego kwestia statusu prawnego ma znaczenie również dla przyszłości tych organizacji.
Jednym z argumentów zwolenników towarzystw jest to, że pomagają budować komunikację między nauką a społeczeństwem. Żyjemy jednak w czasach mediów społecznościowych, influencerów i teorii spiskowych. Czy są przygotowane do działania w takim świecie?
Moim zdaniem tak. Już kilka lat temu Rada Towarzystw Naukowych organizowała szkolenia dotyczące komunikacji naukowej, obecności w internecie i wykorzystania mediów społecznościowych. Dziś praktycznie wszystkie towarzystwa prowadzą aktywną działalność w przestrzeni cyfrowej.
Jednocześnie obserwujemy ciekawe zjawisko. Im więcej komunikacji odbywa się za pośrednictwem mediów, tym większą wartość zyskują bezpośrednie spotkania z naukowcami. Wykłady, seminaria czy rozmowy twarzą w twarz stają się czymś wyjątkowym i bardzo cenionym przez odbiorców.
Od lat słyszymy również zarzut, że naukowcy mówią głównie do innych naukowców.
Myślę, że jesteśmy już w trakcie zmiany tego modelu. Coraz lepiej rozumiemy, że o nauce trzeba mówić prostym, zrozumiałym językiem i osadzać ją w kontekście. Potrafimy pisać artykuły popularnonaukowe, uczestniczyć w podcastach, przygotowywać newslettery i komentarze eksperckie.
Pandemia, wojna w Ukrainie i rozwój dezinformacji wyraźnie pokazały, że naukowcy mają obowiązek uczestniczyć w debacie publicznej. Musimy wyjaśniać złożone zjawiska, przeciwdziałać teoriom spiskowym i wzmacniać zaufanie do wiedzy naukowej. W tym sensie towarzystwa naukowe mają dziś do odegrania rolę nie mniejszą niż kiedyś, choć realizują ją przy użyciu nowych narzędzi.
Gdyby mogła Pani wprowadzić jedną zmianę, która najbardziej pomogłaby towarzystwom naukowym, co by to było?
Uznanie ich za podmioty systemu nauki w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Byłby to symboliczny sygnał, że państwo dostrzega znaczenie społecznego ruchu naukowego. Jednocześnie otworzyłoby towarzystwom nowe możliwości rozwoju, współpracy i finansowania działalności. Myślę, że byłby to pierwszy krok do przywrócenia im miejsca, które przez wiele dekad zajmowały w polskim systemie nauki.
Prof. dr hab. Iwona Hofman – medioznawczyni, dyrektorka Instytutu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach UMCS, przewodnicząca Komitetu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach PAN, prezeska Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej oraz przewodnicząca Rady Towarzystw Naukowych przy Prezydium PAN. Zajmuje się badaniami nad komunikacją społeczną, mediami i komunikacją naukową. Od wielu lat angażuje się również w działalność organizacyjną środowiska naukowego oraz rozwój społecznego ruchu naukowego w Polsce.
Polecane:
-
Podcast
Priorytety, wyzwania i innowacje: prof. Jerzy Małachowski w rozmowie o przyszłości NCBR Przejdź do publikacji: Priorytety, wyzwania i innowacje: prof. Jerzy Małachowski w rozmowie o przyszłości NCBR
-
Artykuł
Prof. Olko: Punkty nie zastąpią strategii naukowej państwa Przejdź do publikacji: Prof. Olko: Punkty nie zastąpią strategii naukowej państwa
-
Artykuł
„System zakłada, że naukowca trzeba przede wszystkim pilnować”. Prof. Pałys o polskiej nauce Przejdź do publikacji: „System zakłada, że naukowca trzeba przede wszystkim pilnować”. Prof. Pałys o polskiej nauce
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Granty ERC. Jak pozyskiwać je skuteczniej?
Granty ERC. Jak pozyskiwać je skuteczniej? Przejdź do publikacji: Granty ERC. Jak pozyskiwać je skuteczniej?
Przejdź do publikacji: Od Narutowicza do TikToka. Wynalazki Wielkiej Wojny
Od Narutowicza do TikToka. Wynalazki Wielkiej Wojny Przejdź do publikacji: Od Narutowicza do TikToka. Wynalazki Wielkiej Wojny
Przejdź do publikacji: Od dziury ozonowej do klimatu: lekcje Mario Moliny