Czytasz artykuł w trybie offline
Nieufność jako broń. Dlaczego rosyjska propaganda działa
Grafika wygenerowana za pomocą narzędzi AI
Czujność wobec informacji pochodzących od polityków, mediów czy instytucji jest zwykle uznawana za oznakę krytycznego myślenia. Problem pojawia się, gdy ten sam mechanizm zaczyna podważać zaufanie do najlepiej udokumentowanych ustaleń, a wzmacniać przekazy oparte przede wszystkim na nieufności wobec „oficjalnej wersji wydarzeń”
Ksienia Fiodorowa, była dyrektor francuskojęzycznej redakcji Russia Today (RT), kierowała tym rosyjskim medium państwowym aż do momentu, gdy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Unia Europejska zakazała jego działalności. Na początku 2025 roku wróciła jednak do francuskiej debaty publicznej jako komentatorka mediów należących do grupy Vincenta Bolloré, m.in. CNews, Europe 1 i JDNews. Regularnie przedstawiała tam stanowiska zbieżne z narracją Kremla dotyczącą wojny w Ukrainie, niekiedy minimalizując sam fakt rosyjskiej inwazji lub relatywizując udokumentowane przez media międzynarodowe przypadki wywożenia ukraińskich dzieci.
Pod koniec lipca 2026 roku francuskie władze wszczęły wobec niej procedurę wydalenia z kraju. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez określił ją jako „przekaźnik kampanii dezinformacyjnych kierowanych przez rosyjskie władze”, a minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot nazwał ją „jawną propagandystką”. Fiodorowa odrzuca te zarzuty. Bezskutecznie zaskarżyła decyzję o wydaleniu i przedstawia siebie jako osobę marginalizowaną, a nawet „wykluczoną” z francuskiej przestrzeni medialnej, podobnie jak sugeruje tytuł jej książki „Bannie” („Wykluczona”), wydanej w 2025 roku przez należące do Bolloré wydawnictwo Fayard.
To właśnie ten argument zasługuje na szczególną uwagę. Fiodorowa konsekwentnie powiela oficjalne rosyjskie narracje dotyczące wojny i innych tematów, przedstawiając jednocześnie RT jako medium „alternatywne” i „antyhegemoniczne”, które rzekomo przeciwstawia się „jedynie słusznej narracji” zachodnich mediów.
Zamiast polemizować z ustaleniami opartymi na licznych niezależnych źródłach i analizach ekspertów, przekaz ten przedstawia je jako element dominującego, instytucjonalnego dyskursu, który należy z góry traktować podejrzliwie. Własną narrację buduje natomiast wizerunek głosu spoza systemu, rzekomo uciszanego przez główny nurt.
Mechanizm poznawczy wykorzystany przeciwko odbiorcy
Nie jest to wyłącznie kwestia indywidualnych umiejętności retorycznych Fiodorowej. Taka strategia wykorzystuje zjawisko dobrze opisane przez nauki kognitywne: czujność epistemiczną. Badania Dana Sperbera, Hugo Merciera i ich współpracowników pokazują, że ludzie nie oceniają jedynie treści komunikatu, lecz także wiarygodność jego źródła. Szczególną ostrożność wzbudzają źródła postrzegane jako wpływowe, instytucjonalne lub potencjalnie zdolne do manipulacji. Mechanizm ten jest szczególnie silny u osób o niskim poziomie zaufania do polityki i instytucji publicznych.
Zasadniczo jest to mechanizm korzystny. Pozwala unikać łatwowierności i chroni przed oszustwem. Komunikacja mogła stać się ważnym narzędziem współpracy społecznej właśnie dlatego, że ludzie wykształcili zdolność rozpoznawania sytuacji, w których ktoś próbuje ich wprowadzić w błąd.
Problem pojawia się wtedy, gdy ten odruch zostaje wykorzystany przeciwko odbiorcom. Określanie zachodnich mediów jako reprezentantów „jedynie słusznej narracji” aktywuje właśnie taki mechanizm nieufności. Trafia przy tym na podatny grunt, ponieważ wielu ludzi pamięta rzeczywiste przypadki błędów, manipulacji czy sprzecznych komunikatów ze strony instytucji. Przykładami mogą być m.in. podanie nieprawdziwych informacji przez administrację George’a W. Busha o irackiej broni masowego rażenia, afera skażonej krwi we Francji, ratyfikacja traktatu lizbońskiego mimo wcześniejszego odrzucenia projektu konstytucji europejskiej przez francuskich wyborców czy sprzeczne komunikaty władz dotyczące skuteczności masek ochronnych podczas pandemii COVID-19.
W efekcie nieufność kierowana jest przede wszystkim wobec zachodnich instytucji, podczas gdy państwo rosyjskie – będące stroną konfliktu i promujące własną narrację – często unika podobnie krytycznej oceny.
Klasyczny element rosyjskiej strategii wpływu
Ksenia Fiodorowa nie jest odosobnionym przypadkiem. Badacz komunikacji politycznej Ilya Yablokov już w 2015 roku opisywał strategię RT polegającą na wykorzystywaniu teorii spiskowych do podważania wiarygodności zachodnich instytucji i przedstawiania rosyjskich stanowisk jako niezależnych od ukrytych centrów władzy.
Pokrewny mechanizm opisali Christopher Paul i Miriam Matthews pod nazwą firehose of falsehood („strażacki wąż kłamstw”). Polega on na masowym rozpowszechnianiu dużej liczby często sprzecznych informacji za pośrednictwem wielu kanałów komunikacji. Według tych badaczy celem nie zawsze jest przekonanie odbiorców do konkretnej wersji wydarzeń. Często ważniejsze okazuje się wywołanie powszechnego sceptycyzmu – przekonania, że prawdy i tak nie da się ustalić, a więc wszelkie próby racjonalnej debaty stają się bezcelowe. Wystarczy wzbudzić wątpliwości; nie trzeba przekonywać do jednej alternatywnej narracji.
Dlaczego ten mechanizm działa?
Łatwo byłoby uznać, że osoby podatne na tego typu przekazy są po prostu łatwowierne. Badania wskazują jednak na coś odwrotnego. Ludzie z natury częściej wykazują nadmierną ostrożność wobec informacji pochodzących od innych niż bezkrytyczną ufność.
To zjawisko określa się mianem konserwatyzmu epistemicznego – tendencji do zbyt ostrożnego przyjmowania nawet wiarygodnych informacji pochodzących od ekspertów czy dobrze poinformowanych źródeł.
Paradoks polega więc na tym, że sceptycyzm, który miał chronić przed manipulacją, może zostać skierowany przeciwko instytucjom najlepiej przygotowanym do ustalania faktów: środowisku naukowemu, dziennikarstwu śledczemu czy instytucjom demokratycznych państw. Ich ustalenia opierają się przecież na procedurach takich jak weryfikacja źródeł, recenzja ekspercka czy odpowiedzialność zawodowa.
W rezultacie część odbiorców zaczyna bardziej ufać źródłom słabiej kontrolowanym i mniej przejrzystym, ale nie dlatego, że uznają je za bardziej wiarygodne, lecz dlatego, że postrzegają je jako mniej związane z dominującymi instytucjami i bardziej niezależne od oficjalnego przekazu.
Artykuł „Xenia Fedorova, ou comment la propagande russe retourne notre esprit critique contre nous‑mêmes” został opublikowany w The Conversation.
Polecane:
-
Czy zbrojenia mogą napędzać innowacje, czy tylko uzależniają od zagranicy Przejdź do publikacji: Czy zbrojenia mogą napędzać innowacje, czy tylko uzależniają od zagranicy
-
Artykuł
Jak mit samotnego geniusza napędza teorie spiskowe Przejdź do publikacji: Jak mit samotnego geniusza napędza teorie spiskowe
-
Jak sztuczna inteligencja wzmacnia miękką propagandę Przejdź do publikacji: Jak sztuczna inteligencja wzmacnia miękką propagandę
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Morderstwo, fake newsy i upadek holenderskiej republiki
Morderstwo, fake newsy i upadek holenderskiej republiki Przejdź do publikacji: Morderstwo, fake newsy i upadek holenderskiej republiki
Przejdź do publikacji: Slopaganda i nowe oblicze wojny informacyjnej
Slopaganda i nowe oblicze wojny informacyjnej Przejdź do publikacji: Slopaganda i nowe oblicze wojny informacyjnej
Przejdź do publikacji: Victor Ambros i Dariusz Jemielniak o RNA, dezinformacji i zaufaniu do nauki