Wersja beta aplikacji

Uczestnicy Marszu dla Nauki w Waszyngtonie, 22 kwietnia 2017 roku. Fot. Mobilus In Mobili / CC BY-SA 2.0.

W świecie, w którym zaufanie do instytucji na ogół maleje, poziom zaufania do nauki pozostaje stosunkowo wysoki. Jednocześnie jednak szeroko rozpowszechniona jest wiara w naukowe teorie spiskowe, takie jak rzekomo ukrywane skutki uboczne szczepionek czy rozpylane z samolotów „chemtrails”

Jak wyjaśnić tę pozorną sprzeczność? Nasze badania wskazują, że należy zadać inne pytanie – nie o to, jak bardzo ludzie ufają nauce, lecz o to, z jakich źródeł czerpią wiedzę na temat tego, czym nauka jest i jak funkcjonuje.

W naszym niedawnym badaniu, przeprowadzonym wśród 843 mieszkańców Stanów Zjednoczonych, stwierdziliśmy, że osoby postrzegające postęp naukowy jako dzieło samotnych geniuszy oraz czerpiące wiedzę o nauce głównie z podcastów i filmów dokumentalnych znacznie częściej skłaniają się ku teoriom spiskowym, niezależnie od poziomu wykształcenia.

Dobrze wpisuje się to w szerszy obraz. W badaniu przeprowadzonym w 16 krajach 70 proc. respondentów uznało za prawdziwe przynajmniej jedno fałszywe lub niepotwierdzone twierdzenie dotyczące zdrowia. Wysokie zaufanie do nauki i szeroko rozpowszechnione przekonania spiskowe najwyraźniej współistnieją w tych samych społeczeństwach.

Obawiamy się, że zaufanie do nauki może współistnieć z wiarą niemal we wszystko, o ile tylko zostanie to przedstawione w wiarygodnie brzmiącym języku nauki. W efekcie niektórzy odrzucają szczepienia, wierzą w „cudowne” terapie lub lekceważą ostrzeżenia dotyczące zmian klimatu, pozostając jednocześnie przekonani, że to właśnie nauka stoi po ich stronie.

Mit „samotnego geniusza”

W szkole nauka jest niemal zawsze przedstawiana jako liniowy ciąg odkryć albo zbiór bezosobowych teorii. Ludzki wymiar odkryć naukowych zostaje w dużej mierze pominięty. Tymczasem większość filmów i dokumentów poświęconych nauce buduje swoją narrację wokół biografii wybitnych jednostek. Schemat jest zwykle podobny. Społeczeństwo staje wobec nierozwiązywalnego problemu. Pojawia się geniusz z idealnym rozwiązaniem, ale zostaje zignorowany i wyśmiany. Dopiero po wielu osobistych cierpieniach okazuje się, że przez cały czas miał rację (i niemal zawsze jest to mężczyzna).

Od męczeńskiej śmierci Giordana Bruna, renesansowego zakonnika spalonego na stosie między innymi za obronę koncepcji nieskończonego wszechświata, po nagrodzony Oscarem film Piękny umysł, opowiadający historię matematyka Johna Nasha – motyw samotnego geniusza od stuleci przenika popularne przedstawienia nauki.

Wielu zwolenników teorii spiskowych świadomie wykorzystuje ten motyw. Częściowo po to, by zasugerować swoim odbiorcom, że skoro potrafią dostrzec „ukrytą prawdę”, sami również należą do wyjątkowo inteligentnych ludzi żyjących w świecie pełnym „naiwnych” lub „wypranych z mózgu” obywateli.

Problem polega na tym, że opowieści o samotnych geniuszach pomijają niemal wszystko to, co sprawia, że nauka rzeczywiście działa. Nie pokazują żmudnych i często mało spektakularnych procesów gromadzenia oraz weryfikacji wiedzy: recenzji naukowych, powtarzania eksperymentów, niekończących się sporów i dyskusji, dzięki którym z pracy wielu ludzi i instytucji wyłania się wiarygodna wiedza.

Badania pokazują również, że gdy ludziom przedstawia się badania naukowe „w trakcie powstawania”, bez jednoznacznych wniosków, często odbierają oni ostrożność i zastrzeżenia badaczy jako oznakę słabości nauki, a nie przejaw uczciwości.

Większość ludzi ufa nauce, nie rozumiejąc jej technicznych szczegółów. Oznacza to, że zaufanie można łatwo przenieść na kulturowe symbole „naukowości”: specjalistyczne słownictwo, wykresy, tytuły naukowe, zaawansowaną aparaturę czy liczby podawane z imponującą dokładnością. Innymi słowy, każdy, kto posługuje się odpowiednimi sygnałami, może sprawiać wrażenie wiarygodnego naukowca.

Dobrym przykładem jest Corrado Malanga, włoski chemik, który stworzył rozbudowaną teorię o kosmitach pozyskujących ludzkie dusze, oraz jego współpracownik Filippo Biondi, badacz zajmujący się radarami. Korzystając z radarów satelitarnych, obaj ogłosili w marcu 2025 roku, że odkryli rozległe ukryte miasto znajdujące się nawet dwa kilometry pod piramidą Chefrena w Egipcie.

Archeolodzy szybko i zdecydowanie odrzucili te twierdzenia, wskazując między innymi, że tego typu radar nie jest w stanie penetrować gruntu głębiej niż na kilka metrów. Mimo to w styczniu 2026 roku Biondi przez długi czas prezentował swoje „odkrycie” w podcaście The Joe Rogan Experience, jednym z najpopularniejszych podcastów na świecie. Audycja przyciągnęła miliony widzów i słuchaczy, mimo że przedstawiana w niej „naukowa” historia była szeroko kwestionowana.

Niedawna analiza obejmująca 8,7 miliona wpisów na Twitterze (obecnie X), udostępniających rzekomo zweryfikowane wiadomości, wykazała, że odwołania do elementów kojarzonych z nauką – takich jak słowa „naukowiec”, „uniwersytet” czy „badanie” – zwiększały prawdopodobieństwo dalszego udostępniania treści. Efekt ten był jednak szczególnie silny w przypadku materiałów o niskiej wiarygodności oraz użytkowników o poglądach prawicowych.

Większa skłonność do wiary w teorie spiskowe

Splatają się tu dwa wątki: sposób opowiadania o postępie nauki oraz nieformalne media, z których większość ludzi czerpie wiedzę o nauce. 

W naszym badaniu, opublikowanym w czasopiśmie Current Psychology, zmierzyliśmy u uczestników tzw. „mentalność geniusza”, czyli skłonność do przekonania, że postęp dokonuje się dzięki wyjątkowym jednostkom, które dzięki własnej intuicji obalają obowiązujący konsensus. Badaliśmy również preferowane źródła wiedzy o nauce – sprawdzając, czy respondenci częściej korzystają z podcastów i filmów dokumentalnych niż ze źródeł weryfikowanych przez ekspertów.

Okazało się, że osoby osiągające wysokie wyniki w którejkolwiek z tych kategorii częściej wierzyły w teorie spiskowe. Siła tych zależności była większa niż wpływ poziomu wykształcenia czy orientacji politycznej – czynników zwykle uznawanych za główne źródła takich przekonań. Zaobserwowaliśmy również interesujący efekt. Wśród osób, które deklarowały niewielkie lub umiarkowane zaufanie do naukowców, silna wiara w mit samotnego geniusza wyraźnie zwiększała skłonność do teorii spiskowych. Natomiast wśród osób najbardziej ufających naukowcom zależność ta praktycznie zanikała.

Nasze badania sugerują, że standardowe sposoby walki z dezinformacją – takie jak weryfikacja faktów czy apele w rodzaju „zaufaj nauce” – nie rozwiązują głębszego problemu. Mogą obalić pojedyncze fałszywe twierdzenia, ale nie zmieniają podstawowych przekonań i błędnych wyobrażeń dotyczących sposobu funkcjonowania nauki.

Trwalszym rozwiązaniem byłoby pokazanie „mechanizmu” działania nauki: wyjaśnianie, dlaczego to debata, recenzje naukowe oraz powolne budowanie konsensusu – a nie intuicja pojedynczych wybitnych osób – sprawiają, że nauka jest wiarygodna.

Niektórzy badacze zajmujący się edukacją naukową twierdzą, że celem nie powinno być uczynienie z każdego człowieka naukowca, lecz wychowanie „kompetentnego outsidera” – osoby, która potrafi właściwie ocenić, skąd pochodzi wiedza i w jaki sposób została wytworzona.

Uważamy, że szkolna edukacja przyrodnicza i naukowa nie powinna ograniczać się do przedstawiania teorii. Powinna również pokazywać, jak na co dzień funkcjonuje społeczność naukowa. Dzieci powinny uczyć się, że wiedza powstaje dzięki współpracy wielu ludzi, którzy wzajemnie poddają swoje pomysły krytyce zgodnie z przyjętymi zasadami, a konsensus osiągnięty po przejściu przez taki proces jest oznaką siły nauki, a nie przejawem bezrefleksyjnego grupowego myślenia.

Naszą ambicją jest stworzenie odporności na przyszłe teorie spiskowe, zanim jeszcze się pojawią, zamiast jedynie prostować te, które już zdążyły się rozpowszechnić.

Artykuł Why do some people who trust in science also believe in scientific conspiracy theories? ukazał się w serwisie The Conversation.

MD

Michele d’Errico

doktorant w Katedrze Socjologii, Trinity College Dublin

TY

Taha Yasseri

profesor technologii i społeczeństwa Trinity College Dublin

Kategorie

Eksploruj

Ustawienia

Przejdź do treści