Źródło: Canva

Czy wybór studiów rzeczywiście decyduje o całym życiu zawodowym? W świecie dynamicznych zmian technologicznych i społecznych kierunek bywa jedynie punktem startu, a nie wyrokiem na przyszłość. O tym, jak podejmować edukacyjne decyzje w epoce sztucznej inteligencji, mówi prof. Dariusz Jemielniak, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk

W specjalnym cyklu podcastów A co PAN radzi? eksperci Polskiej Akademii Nauk pomagają maturzystom podjąć decyzje dotyczące dalszej edukacji i pokazują, jak wyglądają studia na poszczególnych kierunkach i związane z nimi ścieżki kariery.

Psychologia, medycyna, zarządzanie, prawo i informatyka – to właśnie te kierunki przyciągnęły najwięcej kandydatów podczas ostatniej rekrutacji na studia. Według danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego psychologia zgromadziła ponad 43,5 tys. zgłoszeń, medycyna ponad 30,5 tys., zarządzanie ponad 27 tys., a prawo i informatyka po około 26 tys.

Nie są to jednak kierunki najbardziej oblegane. W rankingu liczby kandydatów przypadających na jedno miejsce prowadzi japonistyka. Za nią znalazły się stomatologia, Data Science w biznesie, reżyseria, sinologia i koreanistyka. W czołówce są także kierunki związane ze sztuczną inteligencją, robotyką, analizą danych i cyberbezpieczeństwem.

To nie tylko zestawienie najpopularniejszych studiów. To również zapis tego, jak młodzi ludzie wyobrażają sobie swoją przyszłość. Jedni stawiają na sprawdzone ścieżki zawodowe, inni próbują znaleźć miejsce w branżach, które mogą zyskać na znaczeniu w najbliższych latach. Zdaniem prof. Dariusza Jemielniaka właśnie tutaj kryje się największa pułapka. – Warto pamiętać, że jeśli raz dokonało się takiego wyboru, można go później zmienić. Bardzo wiele osób zafiksowuje się na tym, że skoro raz coś wybrało, to musi już do końca życia pozostać na tej ścieżce – podkreśla.

Kierunek to początek, nie wyrok

Wybór studiów bywa przedstawiany młodym ludziom jako decyzja, która zdeterminuje całe dorosłe życie. Tymczasem rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana. Coraz więcej osób zmienia zawód w trakcie kariery, zdobywa dodatkowe kwalifikacje albo przechodzi do branż, które nie mają wiele wspólnego z ukończonym kierunkiem. Dotyczy to zarówno absolwentów kierunków humanistycznych, jak i technicznych.

Prof. Dariusz Jemielniak

Sam prof. Jemielniak jest przykładem takiej zmiany. Początkowo studiował inny kierunek, a dopiero po roku zdecydował się przejść na zarządzanie. – Uważam, że to nie jest wybór, który ma cokolwiek przesądzać – mówi.

Nie oznacza to jednak, że wybór studiów nie ma znaczenia. Problem polega raczej na tym, że wielu kandydatów podejmuje decyzję na podstawie bardzo ograniczonej wiedzy o tym, czym faktycznie zajmują się absolwenci danego kierunku. – Jednym z największych problemów jest to, że o ile przedmioty szkolne jakoś nam się kojarzą, o tyle kierunki studiów, które nie są z nimi bezpośrednio związane, powodują większy zgryz. Kandydaci tak naprawdę nie wiedzą, czym będą zajmować się w danym zawodzie – stwierdza prof. Jemielniak.

Różnica między wyobrażeniami a rzeczywistością bywa znacząca. Kandydaci wybierający psychologię nie zawsze planują zostać terapeutami. Absolwenci prawa niekoniecznie trafiają do kancelarii. Informatyka nie oznacza wyłącznie programowania, a zarządzanie nie prowadzi automatycznie do stanowisk kierowniczych.

Nawet najbardziej świadoma decyzja nie rozwiązuje jeszcze jednego problemu. Studia wybiera się dziś, ale ich skutki będą odczuwalne dopiero za kilka lat. Jak będzie wtedy wyglądał rynek pracy, nie wie nikt. Jeszcze niedawno za niemal pewną receptę na zawodowy sukces uchodziło programowanie. Dziś trwa dyskusja o tym, jak rozwój sztucznej inteligencji zmieni pracę informatyków. Równocześnie pojawiają się prognozy wskazujące na rosnące znaczenie zawodów wymagających pracy manualnej lub bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Kierunki uznawane za perspektywiczne zmieniają się szybciej, niż zdążają ukończyć je kolejne roczniki studentów.

– Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że wszelkiego rodzaju mody związane z zawodami mogą mieć charakter bardzo krótkotrwały – podkreśla wiceprezes PAN. Dlatego, jego zdaniem, wybór kierunku nie powinien opierać się wyłącznie na aktualnych trendach. Znacznie ważniejsze jest znalezienie obszaru, w którym można rozwijać własne kompetencje i budować przewagę nad innymi kandydatami na rynku pracy.

Co będzie cenne w epoce AI

Rozwój sztucznej inteligencji zmienił debatę o kierunkach studiów. Jeszcze kilka lat temu dominowało przekonanie, że przyszłość należy przede wszystkim do zawodów technicznych. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, które kompetencje okażą się najtrudniejsze do automatyzacji. Zdaniem prof. Jemielniaka szczególną wartość mogą zachować obszary wymagające pracy z ludźmi, w tym nauki społeczne. – Wszelkiego rodzaju badania wymagające przede wszystkim relacyjności, czy to badania jakościowe, czy szerzej badania społeczne, to coś, co szczególnie trudno będzie zastąpić przez robota.

Profesor dodaje, że wynika to z faktu, iż relacje międzyludzkie pozostają jednym z najtrudniejszych do odtworzenia elementów ludzkiej aktywności. – Jako gatunek jesteśmy bardzo mocno nastawieni na relacje międzyludzkie i maszynom trudno będzie szybko to nadrobić – mówi. Dlatego, zdaniem prof. Jemielniaka, ważniejsze od prób odgadnięcia kolejnej zawodowej mody jest znalezienie obszaru, w którym można osiągnąć ponadprzeciętny poziom kompetencji. – Ważne jest to, żebyśmy byli lepsi od innych. Żebyśmy w wybranym zawodzie dążyli do tego, by znaleźć się wśród 10 proc. najlepszych – podsumowuje.

Przejdź do treści