Ponad dekadę po największej epidemii Eboli w historii eksperci ponownie biją na alarm. Ich zdaniem rozwijające się ognisko choroby w środkowej Afryce może osiągnąć skalę niewidzianą od kryzysu z lat 2014–2016
Obecne ognisko choroby obejmuje przede wszystkim Demokratyczną Republikę Konga i Ugandę. Za zachorowania odpowiada wirus Bundibugyo, jeden z gatunków wirusa Ebola zakażających ludzi. W przeciwieństwie do lepiej poznanych odmian, przeciwko temu wariantowi nie istnieje dziś zatwierdzona szczepionka ani skuteczne leczenie przyczynowe. Lekarze mogą jedynie łagodzić objawy i wspierać organizm chorego w walce z infekcją.
Według danych amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) do początku czerwca w Demokratycznej Republice Konga potwierdzono 452 zakażenia i 82 zgony. W Ugandzie wykryto kolejnych 19 przypadków oraz dwa zgony. Epidemiolodzy podkreślają jednak, że rzeczywista liczba zachorowań może być wyższa. W regionach objętych konfliktami zbrojnymi część przypadków pozostaje poza systemem nadzoru epidemiologicznego.
Skala zagrożenia sprawiła, że Światowa Organizacja Zdrowia oraz Africa CDC ogłosiły w maju stan zagrożenia zdrowia publicznego. Kilka dni temu obie instytucje przedstawiły wspólny plan działań o wartości 518 mln dolarów. Środki mają zostać przeznaczone m.in. na wykrywanie nowych zakażeń, diagnostykę laboratoryjną, opiekę nad chorymi oraz przygotowanie państw sąsiednich na możliwość rozprzestrzenienia się wirusa.
Szczególny niepokój budzi miejsce, w którym rozwija się epidemia. Wschodnia część Demokratycznej Republiki Konga od lat pozostaje areną konfliktów zbrojnych. Działają tam zarówno rebelianci M23 wspierani przez Rwandę, jak i bojownicy powiązani z tzw. Państwem Islamskim. Setki tysięcy ludzi zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów, a ciągłe migracje ludności utrudniają identyfikowanie zakażonych oraz osób, które miały z nimi kontakt.
Autorzy komentarza opublikowanego na łamach The Lancet zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Ogniska choroby pojawiły się w regionach górniczych i na ważnych szlakach handlowych. Oznacza to, że wirus może łatwiej rozprzestrzeniać się między miejscowościami i przekraczać granice państw.
Prognozy CDC opierają się na modelach matematycznych uwzględniających dotychczasową liczbę zakażeń i zgonów oraz skuteczność działań prowadzonych przez służby medyczne. Kluczowe znaczenie ma tempo wykrywania chorych i ich izolowania. Jeżeli odsetek skutecznie izolowanych zakażonych znacząco wzrośnie, liczba przypadków może zatrzymać się na poziomie około 10 tys. Jeśli jednak wirus będzie rozprzestrzeniał się w obecnym tempie, liczba zachorowań może być ponad dwukrotnie większa. „Nasze analizy pokazują, że bez zdecydowanych działań epidemia może osiągnąć właśnie taką skalę” – powiedział agencji Associated Press dr Satish Pillai, kierujący działaniami CDC związanymi z obecną epidemią.
Podobnego zdania jest Jennifer Nuzzo, dyrektorka Pandemic Center na Uniwersytecie Browna. „To potwierdza obawy, które pojawiły się już na początku epidemii. Jeśli nie uda się ograniczyć liczby nowych zakażeń, sytuacja może stać się bardzo poważna” – powiedziała w rozmowie z Associated Press.
Modele epidemiologiczne pomagają ocenić możliwe scenariusze, jednak ich wyniki zależą od jakości danych i przyjętych założeń. Historia dostarcza tu ważnej lekcji. Podczas epidemii Eboli w Afryce Zachodniej w 2014 r. CDC oszacowało, że w najgorszym wariancie liczba zakażeń mogłaby sięgnąć nawet 1,4 mln osób. Ostatecznie zachorowało ponad 28 tys. ludzi. Prognozy okazały się więc znacząco zawyżone, choć sama epidemia była największą w historii.
Tym razem dodatkowym problemem okazało się późne rozpoznanie zagrożenia. Według CDC pierwsze zakażenia mogły pojawić się już w lutym. Początkowo jednak próbki badano pod kątem innego gatunku wirusa Ebola. Dopiero późniejsze analizy genetyczne wykazały, że za epidemię odpowiada wirus Bundibugyo.
Pierwsze sygnały o nowym ognisku pojawiły się na początku maja w szpitalu w Bunii, w północno-wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. Wśród personelu medycznego zaczęły występować przypadki ciężkiej choroby przebiegającej z wysoką gorączką, silnym osłabieniem, krwawieniami i wymiotami. Spośród trzynastu przebadanych próbek osiem dało wynik dodatni.
Wirus Ebola przenosi się poprzez kontakt z płynami ustrojowymi osoby zakażonej, m.in. krwią, wymiocinami czy nasieniem. Choroba zwykle zaczyna się od gorączki, bólu głowy i osłabienia, jednak w ciężkich przypadkach prowadzi do krwotoków oraz niewydolności wielu narządów. W poprzednich epidemiach wywołanych przez wirus Bundibugyo umierało od jednej czwartej do połowy zakażonych. Wiele zależy od tego, jak szybko chorzy otrzymają pomoc medyczną i czy uda się przerwać łańcuch transmisji.
Najbliższe tygodnie będą decydujące. WHO, Africa CDC oraz krajowe służby zdrowia starają się przyspieszyć wykrywanie nowych zakażeń, izolowanie chorych i monitorowanie osób, które miały z nimi kontakt. W sytuacji, gdy nie ma szczepionki ani skutecznego leczenia, właśnie te działania pozostają najważniejszą bronią w walce z wirusem.
Źródła:
- Associated Press, „Ebola spread in central Africa could match 2014 record outbreak, US health officials say”, 6 czerwca 2026.
- Centers for Disease Control and Prevention (CDC), „Ebola Outbreak: Current Situation”, aktualizacja z 5 czerwca 2026: https://www.cdc.gov/ebola/situation-summary/index.html
- Ngashi Ngongo i in., „WHO and Africa CDC declare the 2026 Ebola disease outbreak a public health emergency”, The Lancet, 5 czerwca 2026. https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(26)01101-3/fulltext
- World Health Organization (WHO), Africa CDC and WHO launch joint continental Ebola response plan, 5 czerwca 2026: https://www.who.int/news/item/05-06-2026-africa-cdc-and-who-launch-joint-continental-ebola-response-plan
Polecane:
-
Artykuł
„Czołgający się pionier” sprzed 400 mln lat zmienia historię wyjścia kręgowców na ląd Przejdź do publikacji: „Czołgający się pionier” sprzed 400 mln lat zmienia historię wyjścia kręgowców na ląd
-
AI czasem diagnozuje lepiej niż lekarz. I to problem Przejdź do publikacji: AI czasem diagnozuje lepiej niż lekarz. I to problem
-
ESS – co Polacy sądzą o swoim zdrowiu Przejdź do publikacji: ESS – co Polacy sądzą o swoim zdrowiu
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Ebola to cena za smartfona? Ukryty koszt elektroniki
Ebola to cena za smartfona? Ukryty koszt elektroniki Przejdź do publikacji: Ebola to cena za smartfona? Ukryty koszt elektroniki
Przejdź do publikacji: Gdzie żyją najstarsi Europejczycy? Co geografia mówi nam o fragmentującym się kontynencie
Gdzie żyją najstarsi Europejczycy? Co geografia mówi nam o fragmentującym się kontynencie Przejdź do publikacji: Gdzie żyją najstarsi Europejczycy? Co geografia mówi nam o fragmentującym się kontynencie
Przejdź do publikacji: Zimno, głód i mikroby. Jak upadła armia Napoleona