Czytasz artykuł w trybie offline
Schłodzić planetę. Geoinżynieria słoneczna wchodzi w nową fazę
Czy ludzkość powinna zacząć projektować technologię zdolną do regulowania temperatury Ziemi? Wraz z postępem badań nad geoinżynierią słoneczną spór coraz rzadziej dotyczy fizyki atmosfery, a coraz częściej polityki, odpowiedzialności i władzy
Przez dekady pytanie brzmiało: czy geoinżynieria słoneczna mogłaby działać? Naukowcy analizowali w modelach, co stałoby się po wprowadzeniu do stratosfery cząstek odbijających część promieniowania słonecznego. Taki zabieg miałby tymczasowo obniżyć temperaturę Ziemi i częściowo ograniczyć skutki globalnego ocieplenia.
Dziś debata wchodzi w nową fazę. Coraz więcej badań dotyczy praktycznych aspektów wdrożenia. Jakie samoloty mogłyby wznieść się na odpowiednią wysokość? Jaką substancję należałoby rozpylać? Jak mierzyć skutki? Kto miałby sprawować nad tym kontrolę?
To właśnie ta zmiana budzi największe kontrowersje. Zwolennicy badań twierdzą, że bez odpowiedzi na te pytania nie da się rzetelnie ocenić ryzyka. Krytycy odpowiadają, że samo projektowanie technologii zwiększa prawdopodobieństwo, iż ktoś kiedyś zdecyduje się jej użyć.
Samolotów jeszcze nie ma
Większość koncepcji geoinżynierii słonecznej zakłada działanie w stratosferze, około 20 km nad powierzchnią Ziemi. Obecne samoloty nie są jednak projektowane do regularnego transportu dużych ładunków na taką wysokość.
Dlatego zespół związany z Climate Systems Engineering Initiative na Uniwersytecie Chicagowskim analizuje nowe konstrukcje lotnicze. Jedną z nich opracowuje firma Iris Aero. Projekt zakłada budowę maszyny o bardzo długich skrzydłach, przystosowanej do lotu w rozrzedzonym powietrzu. „Jeśli chcemy dostać się na wysokość 20 km w najbliższej przyszłości, to prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie” – powiedział MIT Technology Review Jim Franke z Uniwersytetu Chicagowskiego.
Nawet gdyby udało się zbudować odpowiednie samoloty, pozostaje pytanie, co miałyby rozpylać. Modele najczęściej zakładają wykorzystanie związków siarki, ponieważ podobny efekt obserwuje się po silnych erupcjach wulkanów. Nadal nie wiadomo jednak, która substancja byłaby jednocześnie najbezpieczniejsza i najskuteczniejsza. „Z naukowego punktu widzenia możemy rozumieć ten proces całkiem dobrze, ale czy naprawdę wiemy, jak zrobić to właściwie od strony inżynieryjnej? To duże pytanie” – twierdzi uczestniczący w projekcie Mingyi Wang, który zajmuje się chemią atmosfery.
To nie jest tani przycisk awaryjny
Geoinżynieria słoneczna bywa przedstawiana jako stosunkowo tani sposób ograniczenia wzrostu temperatury. Analiza opublikowana w 2024 r. w Earth’s Future szacowała, że przygotowanie infrastruktury umożliwiającej rozpoczęcie ograniczonego programu geoinżynierii w rejonach polarnych do 2040 r. mogłoby wymagać około dziesięciu lat prac i kosztować co najmniej 35 mld dolarów.
Krytycy zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Dwutlenek węgla utrzymuje się w atmosferze przez bardzo długo, podczas gdy aerozole stratosferyczne działałyby znacznie krócej. Oznacza to, że geoinżynieria nie usuwałaby przyczyny ocieplenia, lecz jedynie czasowo maskowała część jego skutków. Gdyby taki program nagle przerwano, nagromadzone ocieplenie mogłoby ujawnić się gwałtownie. Ten scenariusz określa się mianem szoku terminacyjnego.
W komentarzu opublikowanym przez The Guardian Raymond Pierrehumbert, Julia Slingo, Michael Mann i Valerie Masson-Delmotte piszą, że geoinżynieria słoneczna nie „kupuje czasu” na dekarbonizację. Ich zdaniem tworzy raczej zależność od systemu, który należałoby utrzymywać nieprzerwanie w świecie pełnym konfliktów politycznych, kryzysów i nierówności.

Największy spór dotyczy władzy
Najostrzejsze pytanie nie dotyczy samolotów ani aerozoli, lecz decyzji. Kto miałby ustalać temperaturę planety? Kto decydowałby o skali programu? Kto odpowiadałby za skutki uboczne, jeśli jedne regiony świata zyskałyby na ochłodzeniu, a inne poniosłyby straty?
„Im więcej inwestycji i postępów, tym większe prawdopodobieństwo, że technologia zostanie kiedyś wdrożona” – powiedziała MIT Technology Review Jennie Stephens, badaczka zajmująca się sprawiedliwością klimatyczną na Maynooth University w Irlandii. Jej zdaniem decyzje podejmowaliby najpotężniejsi uczestnicy systemu międzynarodowego.
Autorzy komentarza w The Guardian idą jeszcze dalej. Ostrzegają, że finansowanie coraz częściej przesuwa się z badań nad ryzykiem w stronę technologii wdrożeniowych. Wskazują również na firmy prywatne i startupy finansowane przez fundusze venture capital, które mogą być zainteresowane przyszłym rynkiem „chłodzenia” klimatu. W ich ocenie dzieje się to bez wystarczających zasad kontroli, odpowiedzialności i publicznego nadzoru.
Świat może kiedyś stanąć przed takim wyborem
Najbardziej znanym zwolennikiem badań nad geoinżynierią pozostaje David Keith. Przez lata kierował programem badań nad geoinżynierią słoneczną na Harvardzie, a obecnie stoi na czele Climate Systems Engineering Initiative na University of Chicago.
Keith uważa, że badania są potrzebne nie dlatego, że wdrożenie geoinżynierii jest przesądzone, lecz dlatego, że świat może kiedyś stanąć przed taką koniecznością. „Najlepszą szansą na poradzenie sobie z tymi wyzwaniami jest otwarta debata” – napisał w komentarzu cytowanym przez MIT Technology Review.
Keith nie ukrywa jednak, że z biegiem lat stał się bardziej przychylny samej idei wykorzystania tej technologii. Twierdzi, że ostrożne i monitorowane wdrażanie geoinżynierii mogłoby przynieść więcej korzyści niż zagrożeń. A gdyby odbyło się globalne referendum w sprawie rozpoczęcia takiego programu, zagłosowałby za.
Źródła
James Temple, Hacking the atmosphere: Geoengineering gets a reality check, MIT Technology Review, 17 czerwca 2026.
Casey Crownhart, Geoengineering still faces major practical challenges, MIT Technology Review, 18 czerwca 2026.
Raymond Pierrehumbert, Julia Slingo, Michael Mann, Valerie Masson-Delmotte, Termination shock: trust our expert warnings on geoengineering’s planetary risks, The Guardian, 19 czerwca 2026.
Polecane:
-
Artykuł
5 mln ton CO₂ w dwa tygodnie. Klimatyczny koszt wojny w Iranie Przejdź do publikacji: 5 mln ton CO₂ w dwa tygodnie. Klimatyczny koszt wojny w Iranie
-
Artykuł
10 lat Porozumienia Paryskiego. Czy są efekty? Przejdź do publikacji: 10 lat Porozumienia Paryskiego. Czy są efekty?
-
Artykuł
2 st. Celsjusza ocieplenia jeszcze przed końcem dekady. Nowa prognoza WMO Przejdź do publikacji: 2 st. Celsjusza ocieplenia jeszcze przed końcem dekady. Nowa prognoza WMO
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Czysta energia, brudne wycieki. Jak Europa eksportuje emisje metanu
Czysta energia, brudne wycieki. Jak Europa eksportuje emisje metanu Przejdź do publikacji: Czysta energia, brudne wycieki. Jak Europa eksportuje emisje metanu
Przejdź do publikacji: Energia z kosmosu. Nowa technologia może zmienić Europę
Energia z kosmosu. Nowa technologia może zmienić Europę Przejdź do publikacji: Energia z kosmosu. Nowa technologia może zmienić Europę
Przejdź do publikacji: Europa się nagrzewa. Jak zmienia się Polska