Czytasz artykuł w trybie offline

Bezpieczeństwo zaczyna się od technologii

W Ministerstwie Obrony Narodowej za domenę innowacyjności, w tym prace badawczo-rozwojowe, odpowiada sekretarz stanu Cezary Tomczyk. W rozmowie z Tomaszem Dmitrukiem opowiada o ocenie systemu, dokonanych zmianach i planach na przyszłość.

Na wstępie chciałem zapytać o główne cele działań Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczące realizacji prac badawczo-rozwojowych w obszarze obronności. Może pan je przybliżyć?

CEZARY TOMCZYK: Głównym celem naszych działań, odzwierciedlonym w dokumentach strategicznych i planistycznych, jest budowa przewagi Wojska Polskiego dzięki innowacjom, badaniom i nowym technologiom. W obecnej sytuacji bezpieczeństwa Polski musimy być szczególnie otwarci na takie działania.

Świat się w oczywisty sposób zmienił i dziś nie możemy akceptować sytuacji, w której opracowanie nowego typu sprzętu wojskowego (SpW) trwa 10 czy 12 lat. Oczywiście są projekty, które wymagają tyle czasu, ale ich realizacja musi być podzielona na etapy.

Podstawą naszego działania jest założenie, że w Polsce mamy niemal wszystko, jeśli chodzi o różne technologie. Problem polega na tym, że do tej pory nikt nie potrafił połączyć ich w całość i stworzyć gotowych produktów. Taki wniosek wynika m.in. z doświadczeń utworzonego przez nas Ośrodka Systemów Autonomicznych (OSA).

Kiedy zajrzeliśmy pod kołdrę, okazało się, że wbrew temu, co twierdzą niektórzy eksperci, w Polsce mamy dziesiątki firm, które już dziś współpracują np. z przemysłem ukraińskim, przekazując gotowe technologie albo półprodukty wykorzystywane do ich tworzenia. Okazało się także, że istnieje ogromna pula możliwego finansowania, która do tej pory nie była w żaden sposób wykorzystywana. Jest też bardzo wiele podmiotów, które nie znają wzajemnie swoich zdolności i z sobą nie współpracują. Jeśli uda nam się połączyć te zdolności, możemy uzyskać możliwości produkcji nowych typów SpW.

Dlatego w pierwszej kolejności podpisaliśmy porozumienia z uczelniami technicznymi i wojskowymi, a także np. z Polską Akademią Nauk. Okazało się bowiem, że PAN jest właścicielem wielu patentów, które mogą być wykorzystywane przez wojsko, ale nikt o tym nie wiedział, bo wcześniej nikt tego nie sprawdził.

Chcemy tworzyć ekosystem innowacji obejmujący z jednej strony: start-upy, przemysł, wojsko i uczelnie techniczne, a z drugiej – projekty, przez lata powstające w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) albo w ramach innych przedsięwzięć,
w których prowadzono prace badawczo-rozwojowe. Mamy również wiele projektów zlecanych przez Agencję Uzbrojenia.

Pierwszym kierunkiem naszych działań było zatem przeprowadzenie głębokiego przeglądu dostępnych zasobów oraz dotychczasowych osiągnięć. Na tej podstawie przeanalizowaliśmy, które projekty należy wybrać do dalszej realizacji i finansowania, a które odrzucić. Kolejnym krokiem jest poszukiwanie źródeł finansowania działań, które chcemy realizować. I to właśnie obecnie się dzieje.

Przykładem może być przeciwpancerny pocisk kierowany Moskit. Na dokończenie tego projektu zapewniliśmy środki z programu Perun, nadzorowanego przez NCBR, podpisując umowę pod koniec 2025 roku. To jeden z produktów, który zastałem na etapie niedokończonych prac rozwojowych i który wcześniej był odkładany na wieczne nigdy. Każdy kolejny szef Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia zwracał się do kolejnego ministra, wskazując, że mamy projekt w fazie rozwojowej, ale potrzebujemy 100–200 mln zł, by go zakończyć. I każdy kolejny minister odpowiadał, że to świetny projekt, ale nie był w stanie zapewnić finansowania na jego dokończenie, bo łatwiej było kupić gotowy produkt zagraniczny. Taki zakup zawsze będzie prostszy niż prowadzenie prac rozwojowych, które zazwyczaj trwają kilka lat i są obarczone ryzykiem nieosiągnięcia zakładanego celu.

Stacja radiolokacyjna dalekiego zasięgu -18PL. Radar powstał na mocy projektu rozwojowego dofinansowanego przez NCBR i zleconego w 2012 roku, a obecnie wchodzi do produkcji seryjnej na podstawie umowy z grudnia 2023 roku (fot. MARIUSZ CIELMA)

Z Agencją Uzbrojenia odbyliśmy w tej sprawie wiele narad. Po zakupach realizowanych w ramach instrumentu pożyczkowego SAFE (Security Action for Europe – przyp. red.) widać, że agencja zmieniła swoje podejście.

Obecnie w pierwszej kolejności poszukujemy polskiego SpW i polskich technologii – także wtedy, gdy nie są one jeszcze w pełni opracowane, ale znajdują się już np. na poziomie 6 czy 7 gotowości technologicznej. W takim przypadku możemy już z dużym prawdopodobieństwem założyć, że w przyszłości będzie to świetny produkt dla Wojska Polskiego.

Tylko jednocześnie taki produkt musi się pojawić w wojskowych Wymaganiach Operacyjnych i w Planie Modernizacji Technicznej, bowiem bez tego Agencja Uzbrojenia nie będzie miała podstawy do udzielenia zamówienia…

C.T.: Podchodzimy do tego w taki sposób, by rozwój nowych systemów, opracowywanych w ramach prac rozwojowych, przebiegał zgodnie z wymaganiami stawianymi przez wojsko. Pocisk Moskit jest tego przykładem. Wojsko będzie potrzebowało tego typu systemu w przyszłości.

Pamiętam rozmowę z premierem Tuskiem, kiedy powiedział mi: „Cezary, jeżeli będzie tak, że będziemy mieli w Polsce produkt, który będzie np. o 5 proc. gorszy i o 10 proc. droższy od zagranicznego odpowiednika, to i tak zdecydowanie warto inwestować
w polski produkt, bo jeżeli tego nie zrobimy, to on nigdy nie będzie lepszy”.

Jeżeli teraz nie wykorzystamy tego wielkiego momentu, kiedy mamy miliardy złotych na zbrojenia, i nie przeznaczymy części tych środków na rozwój polskich produktów, to po prostu nie będziemy ich mieć. Mam nadzieję, że Moskit w przyszłości będzie
naszym towarem eksportowym, podobnie jak dziś Piorun. Jestem też przekonany, że nie jest to ani pierwszy, ani ostatni taki projekt.

Wracając jednak do tworzenia ekosystemu innowacji, chciałbym powiedzieć, jak go projektowaliśmy. Nie zawsze istnieje jedna droga do osiągnięcia celu, czyli opracowania danego typu SpW. Czasami może być tak, że start-up ma świetny pomysł i to on zwraca się do wojska z projektem, a wojsko ten pomysł akceptuje lub nie. Może być też tak, że wojsko zgłasza pomysł do NCBR, a wykonawca projektu jest wybierany w drodze konkursu. Nie powinniśmy jednak zamykać się na inne możliwości. Rewelacyjny pomysł może pojawić się przecież w każdym miejscu – np. na poziomie żołnierza, dowódcy kompanii czy dowódcy batalionu, który jest specjalistą w danym obszarze, hobbystą albo po prostu osobą bardzo zaangażowaną.

Taki otwarty system został zbudowany w ramach wspomnianego ośrodka OSA. Niezależnie od tego, gdzie powstanie pomysł na coś nowego lub na stworzenie wartości dodanej – czy będzie to przemysł, start-up, służby specjalne, uczelnia techniczna, czy wojsko – utworzone centrum dokona wstępnej oceny jego przydatności, biorąc pod uwagę przede wszystkim potrzeby operacyjne.

Uroczystość otwarcia Ośrodka Systemów Autonomicznych (OSA) 19 marca 2026 roku, który odpowiada za testowanie systemów bezzałogowych. Ośrodek łączy umiejętności i zdolności instytutów wojskowych, instytutów badawczych, wojska oraz polskiego przemysłu zbrojeniowego (fot. KRZYSZTOF GUMUL/WCEO)

W lutym 2026 roku została przyjęta „Strategia innowacyjności resortu obrony narodowej”. Zawarto w niej krytyczną analizę stanu obecnego, która wskazuje, że utrzymanie dotychczasowego stanu może doprowadzić do sytuacji, że jeszcze więcej SpW będziemy musieli kupować z zagranicy. W związku z tym jakie działania zaradcze podjęto?

C.T.: Zacznę od tego, że dokonaliśmy właściwie pełnej deregulacji zakupu systemów bezzałogowych i systemów ich zwalczania. Było to bardzo trudne i miałem wielu przeciwników tego rozwiązania, ale zrobiliśmy to na poziomie ustawowym i wprowadziliśmy wojskowe testy takiego SpW.

Kwestię tę reguluje decyzja 123 (decyzja nr 123/MON z 12 września 2025 roku w sprawie organizacji i trybów testowania w Siłach Zbrojnych RP bezzałogowych statków powietrznych i bezzałogowych systemów uzbrojenia oraz środków zwalczania bezzałogowych statków powietrznych i środków zwalczania bezzałogowych systemów uzbrojenia – przyp. red.). W ostatnim czasie weszła w życie także nowa decyzja dotycząca zakupów małoskalowych (decyzja nr 171/MON z 7 września 2026 roku w sprawie prowadzenia eksploatacji nadzorowanej w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach małoskalowego pozyskiwania sprzętu powszechnego użytku – przyp. red.).

Na podstawie tych przepisów Minister Obrony Narodowej może przeprowadzać testy, a następnie zdecydować o zakupie danego rozwiązania. To jest w mojej ocenie strzał w dziesiątkę. Przychodzi do nas wiele różnych firm prezentujących swoje rozwiązania,
a teraz mamy możliwość ich rzeczywistej weryfikacji.

Na początku września przeprowadziliśmy test, jakiego do tej pory w Polsce nie było. Sprawdzaliśmy drony uderzeniowe w locie na dystansie 1000 km. Było to wyzwanie dla państwa, ponieważ nikt wcześniej nie prowadził takich testów. Musieliśmy m.in.
przygotować specjalny korytarz powietrzny. Wysłaliśmy także specjalne komunikaty do mieszkańców, żeby nie byli zaniepokojeni widokiem dronów przypominających te rosyjskie. Oczywiście nie były one uzbrojone, ponieważ testy bojowe były prowadzone na poligonie, na krótszych dystansach. Test miał na celu sprawdzenie, czy dana konstrukcja rzeczywiście jest w stanie przelecieć taką odległość. Następnie w ramach preselekcji będziemy sprawdzać m.in. odporność na zakłócenia radioelektroniczne. Dzięki temu samo wojsko będzie mogło zweryfikować, który produkt najlepiej spełnia jego oczekiwania. Przyjęta decyzja dała nam naprawdę wiele nowych możliwości, a firmy wiedzą, że jesteśmy w stanie zweryfikować to, co nam obiecują.

W kwietniu 2026 roku na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce prowadzono testy operacyjne innowacyjnych
rozwiązań rozwijanych na potrzeby programu Tarcza Wschód, w tym także systemów detekcji i zwalczania powietrznych bezzałogowców (fot. SGWP)

Inny przykład. Do końca roku mamy do wydania kilkadziesiąt milionów złotych na innowacje w związku z Tarczą Wschód. Dzięki decyzji Ministra Obrony Narodowej wyznaczyliśmy odcinek granicy, na którym możemy testować wszystko, co chcemy
wykorzystać w ramach tego programu. Projekt ten nazywa się Inteligentna Granica i jest realizowany pod egidą DORSZ, ale są w niego również zaangażowane DGRSZ i DKWOC. Wiemy np., że istnieje wymaganie operacyjne dotyczące budowy systemu akustycznego. Nie musimy od razu budować go na całej granicy, mimo że już dawno powinniśmy to zrobić. Dzięki decyzji nr 123 możemy najpierw przetestować go w realnych warunkach.

I tak rzeczywiście się stało. Do testów zgłosiły się firmy dysponujące tego rodzaju technologią. Ich rozwiązania zostały przebadane na poligonie w Ustce, a na podstawie wyników do dalszych testów wybrano dwie firmy oferujące najlepsze produkty. Dziś w pewien sposób z sobą rywalizują, ale nie musimy wybierać jednej z nich, ponieważ może się okazać, że wybierzemy obie. W kolejnym kroku możemy podpisać umowy na próbną eksploatację pod nadzorem, już w warunkach operacyjnych, na wspomnianym odcinku Inteligentnej Granicy. Wówczas obie firmy będą mogły za nasze pieniądze rozstawić swoje urządzenia i zaprezentować, jak działają one w warunkach rzeczywistych.

Sprawdzenia te mogą polegać np. na weryfikacji, czy nowe systemy nie zakłócają działania innych, już wykorzystywanych systemów. Będzie to także wartość dla DORSZ, ponieważ rozwiązania te będzie można włączyć do naszych systemów rozpoznania i dowodzenia. Dzięki temu wojsko będzie mogło ocenić, czy spełniają one jego oczekiwania i czy chcemy skalować je na kolejne odcinki granicy, czy też wymagają dalszego rozwoju albo całkowicie się nie sprawdzają i należy szukać innych rozwiązań.

W 2023 roku zostały przyjęte „Priorytetowe kierunki badań naukowych w resorcie obrony narodowej w latach 2021–2035”. Wskazano w nim konieczność rozwoju 176 technologii obronnych, podzielonych na 15 grup. Czy te plany mają szansę doczekać się realizacji?

C.T.: W wojsku często się mówi, że trzeba skoncentrować siły i środki, a wysiłku nie można rozpraszać. Moim zdaniem właśnie z takim rozproszeniem mieliśmy dotąd do czynienia. Oczywiście chcemy rozwijać wiele technologii opisanych w tym dokumencie, ale zamierzamy skoncentrować się na trzech obszarach: sztucznej inteligencji i technologiach kwantowych, systemach bezzałogowych i systemach ich zwalczania oraz technologiach rakietowych. Ponieważ mamy ograniczenia finansowe, musieliśmy wyznaczyć priorytety. Chcemy, by te trzy obszary otrzymały dodatkowe wsparcie.

Kolejna sprawa – zmieniliśmy sposób realizacji programu Perun przez NCBR. Wnioski projektowe składane w ramach konkursów czekały na rozstrzygnięcie nawet dwa lata. Ich oceną zajmowało się bardzo liczne grono ekspertów. Mówimy tu nawet o ponad 100 osobach, które musiały dokonać wyboru, co organizacyjnie bardzo wydłużało cały proces.

Zmieniliśmy to, wymagając, by projekty oceniali wojskowi z SGWP, DORSZ i DGRSZ oraz przedstawiciele instytucji eksperckich. Dzięki temu pierwszą transzę umów udało się podpisać w 2025 roku, a drugą – w tym roku.

W mojej ocenie są tam prawdziwe perełki, takie jak wspomniany przeciwpancerny pocisk kierowany Moskit czy laserowy system zwalczania dronów i innych celów powietrznych. W ramach programu Perun udało się przyznać łącznie 750 mln zł dofinansowania na projekty B+R. Warto podkreślić, że umowy zawarte w ramach drugiej transzy dotyczą projektów, których przedmiot wynika wprost z potrzeb określonych w „Programie rozwoju Sił Zbrojnych”.

Na programie Perun nasze działania się jednak nie kończą. Podczas tegorocznego MSPO zainaugurowaliśmy duży, nowy program STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy – przyp. red.), realizowany poprzez NCBR w formie konkursu. Nabór wniosków planujemy zakończyć w styczniu 2027 roku. Na ten cel przeznaczymy 1 mld zł. To fundusze z Unii Europejskiej, a dokładniej z programu FENG (Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki – przyp. red.), z Działania 5.1. Chcemy z tych środków finansować rozwój innowacyjnych technologii krytycznych w sektorze obronnym (tzw. ścieżkę A – przyp. red.), a także projekty dotyczące ochrony i wzmacniania łańcuchów wartości dla technologii obronnych (tzw. ścieżkę B – przyp. red.).

Długo zabiegaliśmy o uruchomienie tych działań. Przy tej okazji duże podziękowania należą się szefowi NCBR, bo bez jego zrozumienia, jak bardzo potrzebujemy tych środków, nie udałoby się tego zrobić.

Uroczystość podpisania umów o dofinansowanie projektów badawczo-rozwojowych ze środków NCBR w ramach konkursu Perun, 23 lipca 2026 roku. W rezultacie konkursu Perun w latach 2025–2026 przyznano finansowanie o łącznej wartości 723,8 mln zł (fot. KRZYSZTOF NIEDZIELA)

Kiedy można spodziewać się opracowania nowego programu „Priorytetowe kierunki badań naukowych w resorcie obrony narodowej na lata 2025–2039”?

Pracujemy nad tym dokumentem. Powinien on zostać zatwierdzony na przełomie 2026 i 2027 roku. Nie będzie w nim jednak rewolucyjnych zmian. Będzie to raczej kontynuacja obecnych zamierzeń, zaktualizowana o nowe obszary i priorytety, które zidentyfikowaliśmy i ujęliśmy w „Programie rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025–2039”.

Czy widzi pan potrzebę poprawy współpracy MON i Agencji Uzbrojenia z polskim przemysłem obronnym, uczelniami i jednostkami badawczo-rozwojowymi?

C.T.: Myślę, że tego rodzaju współpraca już dziś się odbywa, choć oczywiście zawsze można coś poprawić. Mamy stałe miejsca do dyskusji, takie jak targi MSPO w Kielcach czy konferencja Defence24 Days. Najważniejszym corocznym wydarzeniem w tym obszarze jest jednak Forum Innowacyjności Sił Zbrojnych B+R+Armia, które jest miejscem spotkań armii, nauki i przemysłu. Do tej pory odbyło się już pięć edycji tego forum.

Warto także wspomnieć o Regionalnych Forach Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego, organizowanych przez PGZ w różnych częściach kraju. Uważam, że to również świetnie działa. Dzięki temu każda firma z danego regionu ma szansę zaistnieć na rynku i dostać swoje pięć minut. Dla PGZ jest to jednocześnie doskonała okazja do znalezienia nowych, krajowych partnerów
biznesowych. My jako wojsko przez Departament Innowacji staramy się również pozostawać w stałym kontakcie z tymi firmami.

Uruchomiliśmy również formularz zgłoszeniowy dla przedsiębiorców na stronie internetowej MON. Za jego pomocą każda polska firma może się do nas zgłosić, określić możliwy zakres współpracy, przedstawić swoją ofertę czy zgłosić chęć udziału w „Planie zabezpieczenia potrzeb Sił Zbrojnych realizowanych przez Przedsiębiorców”. Po wysłaniu formularza firma musi oczywiście poczekać na kontakt ze strony MON, ale zgłoszenie od razu trafia do systemu EZD, a następnie jest kierowane do odpowiedniego departamentu MON lub do Agencji Uzbrojenia w zależności od tego, czego dotyczy.

Należy podkreślić, że współpraca przemysłu z wojskiem zawsze wiąże się z pewną trudnością. Wyjaśnię to na przykładzie. Jakieś pół roku temu, jeszcze przed zakończeniem programu Perun, rozmawialiśmy o laserowym systemie zwalczania dronów. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele Agencji Uzbrojenia, PGZ i Departamentu Innowacji. Przemysł deklarował, że jeśli pojawi się zamówienie ze strony wojska, pozyska niezbędne technologie i opracuje produkt. Wojsko z kolei odpowiadało: jak mamy dokonać zamówienia, skoro przemysł nie ma jeszcze gotowego produktu? Wspólnie uznaliśmy, że w takim trybie to nigdy nie zadziała.

W takich sytuacjach trzeba więc zaakceptować pewne ryzyko, podjąć decyzję i wspólnie wyznaczyć drogę dojścia do rozwiązania docelowego, z podziałem na poszczególne etapy. W przeciwnym razie takie dyskusje będą się odbywać wielokrotnie w wielu różnych obszarach, aż w końcu przyjdzie firma z zewnątrz – koreańska, amerykańska czy jakakolwiek inna – i z powodu braku krajowej alternatywy będziemy musieli kupić zagraniczną technologię.

Chcemy także zreformować Agencję Uzbrojenia, tak by dostosować jej strukturę i zadania do nowych wyzwań. Roboczo nazywamy ten projekt Agencją Uzbrojenia 2.0. Mam nadzieję, że uda się przeprowadzić tę reformę jeszcze w tej kadencji, choć wiem, że nie będzie to łatwe, bo mówimy o dość znaczącej zmianie. Rozpoczęliśmy właśnie analizę tego, jaka powinna być rola agencji w zlecaniu i nadzorowaniu prac rozwojowych. Zastanawiamy się również, czy w tym procesie nadal powinny uczestniczyć NCBR i DKWOC, a jeśli tak – to w jakim stopniu. Dziś nie ma jednego gospodarza tego obszaru, a ostateczny kierunek zmian nie został jeszcze przesądzony. Jedna rzecz wydaje mi się jednak absolutnie fundamentalna i chyba wszyscy w MON się z nią zgadzamy: Agencja Uzbrojenia powinna odpowiadać za cały cykl życia SpW – od jego pozyskania, przez eksploatację, aż
po utylizację.

Od kilku lat procentowy udział wydatków na prace B+R w odniesieniu do łącznych wydatków ponoszonych na obronność systematycznie maleje. W 2025 roku wskaźnik ten zmalał do poziomu 0,7 proc. a w projekcie budżetu na 2027 rok ma wynieść poniżej 0,5 proc. Czy jest szansa, że w kolejnych latach ten trend się zmieni?

C.T.: Należy zacząć od tego, że wydatki na prace B+R ponoszone w ramach budżetu obronnego zależą przede wszystkim od liczby i wartości projektów zlecanych przez NCBR, Agencję Uzbrojenia i DKWOC. Jeżeli tych projektów będzie więcej i będą miały większą wartość, wzrosną również wydatki na B+R.

Dlatego skupiliśmy się na rozstrzygnięciu konkursu Perun oraz uruchomieniu programu STEP. Ten drugi jest dodatkowo finansowany ze środków Unii Europejskiej i właśnie w tym kierunku chcemy iść. Musimy szukać różnych źródeł finansowania prac B+R, także poza budżetem państwa. Mam tu na myśli np. środki z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności oraz programów EDF (European Defence Fund – przyp. red.) i EDIP (European Defence Industry Programme – przyp. red.). Powinniśmy również korzystać z takich narzędzi jak działający pod egidą NATO akcelerator innowacji obronnych DIANA (Defence Innovation Accelerator for the North Atlantic – przyp. red.).

Trzeba też pamiętać, że dzięki większym zamówieniom, m.in. realizowanym w ramach SAFE, polskie firmy będą osiągały coraz większe zyski, a część z nich będą mogły przeznaczać na finansowanie innowacji. Przykładem może być projekt nowego ciężkiego bojowego wozu piechoty Niedźwiedź, realizowany przez Hutę Stalowa Wola SA, który został zaprezentowany podczas tegorocznej edycji Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego.

Prototypy przeciwpancernego pocisku rakietowego Moskit (projekt otrzymał dalsze finansowanie z programu Perun) oraz trójstopniowego suborbitalnego systemu rakietowego do wynoszenia ładunków badawczych (projekt finansowany z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój 2014–2020) (fot. MARIUSZ CIELMA)

Warto także zwrócić uwagę, że rzeczywiste wydatki na projekty B+R w ramach budżetu obronnego są wyższe, niż wynika to ze statystyk. Dzieje się tak dlatego, że w ramach zamówień udzielanych przez Agencję Uzbrojenia na dostawy i modernizację sprzętu są czasem również prowadzone prace o charakterze rozwojowym, choć związane z nimi wydatki nie są księgowane jako B+R. Przykładem może być program San, w ramach którego powstaje wiele nowych podsystemów, ale koszty ich opracowania nie są zaliczane do wydatków na B+R. Podobnie było w przypadku programu modernizacji czołgów Leopard 2A4 do wersji Leopard 2PL.

Chcę również podkreślić, że wojsko zaczęło bardzo aktywnie wspierać polskie firmy prowadzące własne badania i rozwijające projekty, które mogą być następnie wdrażane w Siłach Zbrojnych RP. Prywatne firmy dysponują dziś wieloma rozwiązaniami i sprzętem bardzo wysokiej jakości, które z powodzeniem mogą konkurować z innymi produktami zarówno na rynku europejskim, jak i światowym.

Wiele z tych rozwiązań powstaje w formule dual-use, a więc może być wykorzystywanych zarówno w obszarze cywilnym, jak i wojskowym. Dlatego samo porównywanie kwot zapisanych w budżecie MON na prace B+R nie odzwierciedla rzeczywistej skali wydatków na ten cel. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że realnie z każdym kolejnym rokiem wydajemy na ten obszar coraz więcej. Pokazuje to również, że wojsko nie zamyka się we własnym silosie prac badawczo-rozwojowych. Coraz częściej korzysta z gotowych rozwiązań i jest otwarte na nowe technologie rozwijane przez polski przemysł obronny.

I w końcu – innowacyjność w MON nie ogranicza się tylko do projektów B+R. Do działań innowacyjnych można zaliczyć chociażby zakup w ubiegłym roku maszyn UBM (Ultimate Building Machine – przyp. red.) na potrzeby budowy infrastruktury w ramach programu Tarcza Wschód. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Profesorowie z WAT opracowali rozwiązania, które dały nam zupełnie nowe możliwości wykorzystania tej technologii. Wyliczyliśmy, że jeżeli będziemy dalej szli w tym kierunku i kupimy jeszcze dwie takie maszyny, to w perspektywie kilku lat możemy zaoszczędzić nawet 5–6 mld zł. Dzięki UBM jesteśmy w stanie bardzo szybko budować kolejne garaże, magazyny i miejsca schronienia, które jednocześnie zapewniają odpowiedni poziom
odporności.

Podsumowując, na co powinniśmy zatem obecnie zwracać największą uwagę?

C.T.: Na współczesnym polu walki technologia starzeje się szybciej niż kiedykolwiek. Rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się odległą przyszłością, dziś są teraźniejszością. Bezpieczeństwo zaczyna się właśnie od technologii i innowacji – i od tego, jak szybko potrafimy przełożyć dobry pomysł na realne zdolności wojska. Polska ma firmy, naukowców i technologie, które mogą dawać nam przewagę. Trzeba jednak umieć połączyć te możliwości, zapewnić im finansowanie i otworzyć wojsko na nowe rozwiązania. Temu służą zmiany, które dziś wprowadzamy w Ministerstwie Obrony Narodowej. Trzeba budować ekosystem wyboru nowoczesnego uzbrojenia dla wojska, m.in. zdejmując biurokratyczny kaganiec.

Rozmawiał Tomasz Dmitruk

Cezary Tomaczyk – sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej (od 13 grudnia 2023 roku) oraz wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej RP. Poseł na Sejm RP VI, VII, VIII, IX i X kadencji, nieprzerwanie od 2007 roku zasiadający w Sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wyższych Kursów Obronnych na Akademii Obrony Narodowej. W przeszłości m.in. rzecznik prasowy rządu Ewy Kopacz (2015) oraz przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej (2020–2021).

Warto także zwrócić uwagę, że rzeczywiste wydatki na projekty B+R w ramach budżetu obronnego są wyższe, niż wynika to ze statystyk. Dzieje się tak dlatego, że w ramach zamówień udzielanych przez Agencję Uzbrojenia na dostawy i modernizację sprzętu są czasem również prowadzone prace o charakterze rozwojowym, choć związane z nimi wydatki nie są księgowane jako B+R.

Kategorie

Eksploruj

Kontakt

Ustawienia

Kontakt academia@pan.pl
Przejdź do treści