Czytasz artykuł w trybie offline
COP31: Pieniądze ważniejsze niż nowe deklaracje
9 listopada rozpoczyna się Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. Lara Murillo/UN Climate Change
Samochody, domy i fabryki mają szybciej przechodzić na energię elektryczną. To główna propozycja gospodarzy COP31, który w poniedziałek rozpocznie się w tureckiej Antalyi. Kraje dotknięte katastrofami czekają jednak przede wszystkim na pieniądze na ochronę mieszkańców i odbudowę
W sierpniu w Himalajach masa lodu i skał runęła do rzeki, blokując jej bieg. Gdy utworzona w ten sposób zapora puściła, fala spustoszyła nepalskie doliny. Według UNESCO uszkodziła także urządzenia odpowiedzialne za ostrzeganie mieszkańców przed kolejnymi powodziami. Odbudowa może kosztować nawet 5 mld dolarów.
Tymczasem fundusz ONZ przeznaczony na pokrywanie strat związanych ze zmianą klimatu zarezerwował dla Nepalu 20 mln dolarów. Pieniądze nie zostały zresztą jeszcze wypłacone, bo kraj musi przedstawić wniosek, który przejdzie ocenę i będzie wymagał kolejnej decyzji rady funduszu.
Finansowaniem skutków zmian klimatycznych, właśnie takich jak w Nepalu, mają się zająć rządy, które przyjadą na COP31. Gospodarze chcą skupić rozmowy na realizacji wcześniejszych zobowiązań klimatycznych. Turcja organizuje konferencję i inicjatywy towarzyszące, a Australia odpowiada za negocjacje. Na stole znajdą się zarówno kwestie ograniczania emisji, jak i pomoc dla krajów, które już ponoszą skutki ocieplenia.
Chcesz dostawać najciekawsze teksty Academii PAN?
Zapisz się na newsletter „Nauka i odkrycia”. Najciekawsze badania, odkrycia i rozmowy z naukowcami — prosto na Twoją skrzynkę.
Interesują Cię inne tematy? Wybierz newslettery →
Prawie gotowe
Sprawdź skrzynkę i potwierdź zapis
Wysłaliśmy Ci wiadomość od Academia PAN. Bez kliknięcia przycisku „Potwierdzam” zapis nie zostanie zakończony.
Nie widzisz wiadomości? Odczekaj kilka minut i sprawdź także foldery Spam, Oferty lub Inne.
Przyspieszyć elektryfikację
Główna propozycja gospodarzy nosi nazwę „35 do 35”. Do 2035 roku udział energii elektrycznej w zużyciu energii przez odbiorców miałby wzrosnąć z około 23 do 35 proc. Uwzględnia się przy tym całą wykorzystywaną energię, w tym paliwo w baku samochodu czy gaz spalany w kotle. Aby zwiększyć udział prądu, silniki, piece i urządzenia przemysłowe trzeba zastępować ich elektrycznymi odpowiednikami.
Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej dostępne technologie pozwoliłyby opłacalnie zwiększyć ten udział do 33 proc. w 2035 roku. Agencja przyjęła jednak w obliczeniach ceny energii sprzed obecnego kryzysu paliwowego. Droższe paliwa sprawiają, że przechodzenie na energię elektryczną opłaca się w większej liczbie zastosowań. Propozycja gospodarzy jest więc bliska temu, co już dziś uzasadnia rachunek ekonomiczny.
Jak podaje Agencja w raporcie „Electrification”, samochód elektryczny wykorzystuje energię od dwóch do czterech razy efektywniej niż samochód spalinowy. Mniej energii traci w postaci ciepła, a więcej zużywa na napędzanie pojazdu. Do pokonania tej samej trasy potrzebuje jej więc znacznie mniej.

Skala korzyści dla klimatu zależy jednak również od tego, jak wytwarzany jest prąd. Dlatego koalicja Electrify Now, zabiegająca o przyspieszenie elektryfikacji, wskazuje, że przechodzeniu na energię elektryczną muszą towarzyszyć inwestycje w odnawialne źródła energii, sieci i magazyny. Potrzebne są na to pieniądze, zwłaszcza w uboższych państwach.
Czytaj także Dlaczego transformacja budzi sprzeciw?
Więcej odnawialnych źródeł, mniej paliw kopalnych
Budowa paneli słonecznych i turbin wiatrowych to tylko część zadania. Rządy muszą również ustalić, kiedy i w jaki sposób ograniczą wydobycie oraz spalanie węgla, ropy i gazu. Trzeba przy tym zadbać o pracowników tych branż i znaleźć dochody, które zastąpią wpływy z paliw w państwowych budżetach.
Propozycję takiego działania przedstawiła 3 listopada Brazylia, gospodarz poprzedniego szczytu. Jej plan zakłada, że zużycie paliw kopalnych i ich wydobycie powinny spadać równolegle. Jeśli produkcja skurczy się szybciej niż zapotrzebowanie, może zabraknąć paliw, a ceny wzrosną. Jeśli pozostanie zbyt duża, będzie utrwalać zależność gospodarki od węgla, ropy i gazu.
Plan jest dobrowolny i uwzględnia różne możliwości poszczególnych państw. Eksporter ropy musi znaleźć nowe źródła dochodów, a kraj zależny od importu paliw może dzięki transformacji ograniczyć wydatki na ich zakup. Każde państwo będzie więc inaczej planować odchodzenie od paliw kopalnych.
Dotyczy to również gospodarzy COP31. Według organizacji 350.org spalanie węgla eksportowanego przez Australię do Turcji spowodowało od czasu przyjęcia porozumienia paryskiego emisję ponad 75 mln ton CO₂. Żadne z tych państw nie wyznaczyło daty odejścia od węgla.
Zobowiązania wciąż dalekie od potrzeb
Opublikowany 27 października przegląd ONZ pokazuje, że państwa coraz dokładniej planują działania klimatyczne i lepiej łączą je z przepisami oraz decyzjami gospodarczymi. Nadal obiecują jednak zbyt małe cięcia emisji, a wiele z nich ma trudności nawet z realizacją już przyjętych zobowiązań.
Skalę problemu przedstawia tegoroczny raport Programu ONZ ds. Środowiska (UNEP). Gdyby państwa w pełni wykonały swoje zobowiązania, w 2035 roku świat emitowałby o 11–15 proc. mniej gazów cieplarnianych niż w 2025 roku. Tymczasem scenariusz UNEP, w którym ocieplenie możliwie nieznacznie przekracza próg 1,5°C, wymaga w tym samym czasie redukcji emisji o 45 proc.
Nawet przy tak głębokich cięciach ocieplenie przejściowo przekroczyłoby 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej. Powrót do tego poziomu lub poniżej niego pod koniec stulecia wymagałby również usuwania CO₂ z atmosfery. Im mniejsze i krótsze byłoby przekroczenie, tym mniej ocieplenia trzeba byłoby później odwracać.
Pieniądze przed katastrofą i po niej
Ograniczanie emisji nie zastąpi ochrony przed skutkami ocieplenia, które już nastąpiło. Według raportu UNEP z 4 listopada kraje rozwijające się będą potrzebowały na ten cel około 305 mld dolarów rocznie do 2035 roku. Tymczasem w 2024 roku otrzymały od państw rozwiniętych 28,2–31,7 mld dolarów. Podczas poprzedniego szczytu zaapelowano o potrojenie tej pomocy. Nawet taki wzrost pokryłby jednak tylko 20–29 proc. potrzeb, po uwzględnieniu inflacji – wynika z oceny UNEP. Kraje rozwijające się nadal musiałyby więc szukać pieniędzy na większość wydatków.
Na odbudowę po katastrofach również brakuje środków. W pierwszej rundzie wniosków do funduszu ONZ państwa wystąpiły o 2,8 mld dolarów, a do podziału były 342 mln. W Antalyi rządy będą więc rozmawiać zarówno o zwiększeniu pomocy, jak i o skróceniu drogi od decyzji do wypłaty.
W Nepalu pieniądze są potrzebne na odbudowę dróg, szkół i systemów ostrzegania. W grudniu rada funduszu ma ponownie rozpatrzyć wniosek tego kraju. Od jej decyzji zależy uruchomienie zarezerwowanej pomocy.
Gdyby państwa w pełni wykonały swoje zobowiązania, w 2035 roku świat emitowałby o 11–15 proc. mniej gazów cieplarnianych niż w 2025 roku. Tymczasem scenariusz UNEP, w którym ocieplenie możliwie nieznacznie przekracza próg 1,5°C, wymaga w tym samym czasie redukcji emisji o 45 proc.
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Polska potrzebuje planu. Debata klimatyczna w Sejmie
Polska potrzebuje planu. Debata klimatyczna w Sejmie Przejdź do publikacji: Polska potrzebuje planu. Debata klimatyczna w Sejmie
Przejdź do publikacji: COP30: Zdrowie, geopolityka i rekordowe lobby paliwowe
COP30: Zdrowie, geopolityka i rekordowe lobby paliwowe Przejdź do publikacji: COP30: Zdrowie, geopolityka i rekordowe lobby paliwowe
Przejdź do publikacji: COP30 w Belém: Kto jest kim i o co toczy się gra