Czytasz artykuł w trybie offline
Klimat Ziemi traci stabilność. Siedem wskaźników bije rekordy
Ziemia sfotografowana 9 grudnia 1972 r. przez astronautów misji Apollo 17 podczas lotu na Księżyc. Na zdjęciu widać Półwysep Arabski, północno-wschodnią Afrykę oraz całe Morze Czerwone – rzadkość na fotografiach wykonywanych z załogowych statków kosmicznych. Fot. NASA.
System klimatyczny Ziemi coraz wyraźniej wychodzi poza zakres znany z ostatnich dekad. W najnowszym dorocznym raporcie międzynarodowy zespół badaczy wskazuje, że siedem z 16 monitorowanych wskaźników klimatu osiągnęło rekordowe wartości, a kilka kolejnych zmienia się coraz szybciej
Raport opublikowany w BioScience podsumowuje dane dotyczące atmosfery, oceanów, lodu, temperatury, pożarów oraz działalności człowieka. Autorzy nie opisują pojedynczego rekordu, lecz zestaw sygnałów wskazujących na coraz mniejszą stabilność klimatu. „Szybka destabilizacja jest dziś diagnozą, a nie ostrzeżeniem dotyczącym przyszłości” – mówi William Ripple z Oregon State University, współautor raportu.
Jednym z najbardziej czytelnych sygnałów pozostaje stężenie dwutlenku węgla. W maju 2026 roku przekroczyło ono 428 części na milion, czyli było o około 50 proc. wyższe niż przed epoką przemysłową. Tak wysokiego stężenia CO₂ nie notowano od około 2 milionów lat. Rekordowe poziomy osiągnęły również metan i podtlenek azotu.
System klimatyczny Ziemi gromadzi coraz więcej ciepła
Tempo globalnego ocieplenia wzrosło z około 0,19°C na dekadę w latach 1970–2010 do około 0,36°C na dekadę w okresie 2010–2024. To niemal dwa razy szybciej niż w poprzednich czterech dekadach. Autorzy zaznaczają jednak, że inne analizy pokazują, iż nawet gwałtowny wzrost temperatur w latach 2023 i 2024 mieścił się w zakresie przewidywanym przez współczesne modele klimatyczne.
Coraz więcej ciepła trafia również do oceanów. Według wstępnych danych przywołanych w raporcie zarówno zawartość ciepła w oceanach, jak i poziom mórz osiągnęły rekordowe wartości. Rozszerzalność cieplna coraz cieplejszej wody odpowiada za około 56 proc. obserwowanego w ostatnich dekadach wzrostu poziomu morza.
Zmiany widać także w lodzie. Grubość lodowców oraz masa lądolodu Grenlandii spadły do najniższych wartości w całej serii pomiarowej. W ostatnich dekadach objętość wody pochodzącej z ekstremalnego letniego topnienia Grenlandii wzrosła sześciokrotnie. Blisko rekordowych wartości znajduje się również minimalny zasięg lodu morskiego w Arktyce oraz zmiana masy lodu Antarktydy.
Chcesz dostawać najciekawsze teksty Academii PAN?
Zapisz się na newsletter „Nauka i odkrycia”. Najciekawsze badania, odkrycia i rozmowy z naukowcami — prosto na Twoją skrzynkę.
Interesują Cię inne tematy? Wybierz newslettery →
Prawie gotowe
Sprawdź skrzynkę i potwierdź zapis
Wysłaliśmy Ci wiadomość od Academia PAN. Bez kliknięcia przycisku „Potwierdzam” zapis nie zostanie zakończony.
Nie widzisz wiadomości? Odczekaj kilka minut i sprawdź także foldery Spam, Oferty lub Inne.
Autorzy śledzą także bilans energetyczny Ziemi, czyli różnicę między energią pochłanianą przez planetę a energią wypromieniowywaną w kosmos. Im większa nierównowaga, tym więcej ciepła pozostaje w systemie klimatycznym.
Rekordowe emisje mimo szybkiego rozwoju odnawialnych źródeł energii
Najbardziej niepokojący paradoks dotyczy energii. W 2025 roku zużycie energii słonecznej i wiatrowej wzrosło o około 18 proc., a źródła niskoemisyjne dostarczyły około 43 proc. światowej energii elektrycznej. Po raz pierwszy od ponad stulecia odnawialne źródła energii wyprzedziły węgiel w globalnej produkcji prądu. Autorzy raportu piszą o możliwym początku „epoki elektryczności”.
Ten sam rok przyniósł jednak rekordowe zużycie paliw kopalnych. Wzrosło ono o 0,9 proc., w tym zużycie ropy o 1 proc., węgla o 0,4 proc., a gazu o 1,3 proc. Emisje CO₂ związane z energią po raz pierwszy przekroczyły 41 mld ton rocznie. Odnawialne źródła energii rozwijają się szybko, ale globalny popyt na energię rośnie na tyle, że wciąż nie wypierają paliw kopalnych.
„Niskoemisyjne źródła dostarczają już około 43 proc. globalnej energii elektrycznej, więc być może obserwujemy narodziny tego, co nazywamy epoką elektryczności” – mówi Christopher Wolf, współautor raportu i naukowiec z Terrestrial Ecosystems Research Associates. „To daje powód do nadziei, ale zużycie paliw kopalnych i emisje nadal są rekordowe, więc transformacja musi zdecydowanie przyspieszyć”.
Lepsze wiadomości płyną z lasów tropikalnych. Utrata pierwotnych lasów tropikalnych spadła w 2025 roku o 36 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem, a tempo wylesiania brazylijskiej Amazonii malało czwarty rok z rzędu. Jednocześnie pożary spowodowały w 2025 roku utratę 10,8 mln hektarów zadrzewień, co było trzecim najwyższym wynikiem w historii pomiarów.
Coraz większe ryzyko sprzężeń i punktów krytycznych
Autorzy obawiają się nie tylko stopniowego wzrostu temperatury, lecz także sprzężeń zwrotnych, które mogą dodatkowo wzmacniać ocieplenie. Topnienie lodu zmniejsza zdolność powierzchni Ziemi do odbijania promieniowania, pożary uwalniają kolejne porcje CO₂, a słabnące ekosystemy mogą pochłaniać mniej węgla. Procesy te mogą zachodzić jednocześnie i wzajemnie się wzmacniać.
Autorzy zwracają również uwagę na Amazonkę. Połączenie ocieplenia z wylesianiem może obniżyć próg nieodwracalnych zmian lasu do około 1,5–1,9°C ocieplenia. Przy samym ociepleniu las mógłby pozostać odporny nawet przy wzroście temperatury o 3–5°C.
Naukowcy przywołują także szacunki, według których dodatkowe emisje z wiecznej zmarzliny, mokradeł, wód śródlądowych i pożarów mogą do 2100 roku zwiększyć ocieplenie wywołane działalnością człowieka po 2020 roku o około 20–30 proc. Nie oznacza to, że taki scenariusz jest przesądzony, ale pokazuje znaczenie reakcji całego systemu klimatycznego.
Samo ograniczanie emisji już nie wystarczy
Raport formułuje mocny wniosek praktyczny: redukcja emisji pozostaje konieczna, ale nie wystarczy. Skutki ocieplenia są już na tyle poważne, że równolegle trzeba chronić ludzi i infrastrukturę przed upałami, powodziami, suszami, pożarami i wzrostem poziomu mórz.
Autorzy wymieniają między innymi zwiększanie liczby drzew w miastach, tworzenie centrów chłodzenia, odtwarzanie mokradeł i namorzynów, retencję wody, uprawy odporne na zmieniające się warunki oraz rozproszoną energetykę słoneczną.
Problemem pozostają pieniądze. W 2024 roku światowe finansowanie adaptacji do zmiany klimatu wynosiło około 64 mld dolarów. Tymczasem według szacunków przytoczonych w raporcie same kraje rozwijające się będą do 2035 roku potrzebowały od 310 do 365 mld dolarów rocznie. Dostępne środki są więc wielokrotnie mniejsze od potrzeb.
Według danych za 2024 rok ponad 90 proc. nowych dużych projektów odnawialnych wytwarzało energię taniej niż najtańsze nowe elektrownie na paliwa kopalne. Problemem pozostają jednak skala i tempo wdrażania dostępnych rozwiązań.
Autorzy podkreślają , że potrzebne są jednoczesne zmiany w energetyce, systemie żywnościowym, konsumpcji, gospodarce i zarządzaniu. Najbliższe lata zdecydują przede wszystkim o tym, jak bardzo niestabilny stanie się system klimatyczny i ile czasu pozostanie społeczeństwom na dostosowanie się do zmian.
Grubość lodowców oraz masa lądolodu Grenlandii spadły do najniższych wartości w całej serii pomiarowej. W ostatnich dekadach objętość wody pochodzącej z ekstremalnego letniego topnienia Grenlandii wzrosła sześciokrotnie. Blisko rekordowych wartości znajduje się również minimalny zasięg lodu morskiego w Arktyce oraz zmiana masy lodu Antarktydy.
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Kiedy las przestaje wytwarzać deszcz
Kiedy las przestaje wytwarzać deszcz Przejdź do publikacji: Kiedy las przestaje wytwarzać deszcz
Przejdź do publikacji: Komitet PAN: „zmiana klimatu” to zbyt łagodne określenie
Komitet PAN: „zmiana klimatu” to zbyt łagodne określenie Przejdź do publikacji: Komitet PAN: „zmiana klimatu” to zbyt łagodne określenie
Przejdź do publikacji: Co oznaczają różne poziomy zmian klimatu dla naszej przyszłości?