Po latach petycji, komisji i rozmów z politykami naukowcy wychodzą na ulicę. 27 maja pod Sejmem mają protestować badacze, doktoranci i studenci z całej Polski. Organizatorzy mówią o największej mobilizacji środowiska akademickiego od lat i zapowiadają, że nie chodzi o jednorazową akcję, ale początek dłuższej walki o finansowanie nauki i warunki pracy w polskich uczelniach oraz instytutach badawczych
Academia: 27 maja pod Sejmem odbędzie się protest środowiska naukowego. Jak duża to będzie akcja?
Dr hab. Łukasz Okruszek, kierownik Pracowni Neuronauki Społecznej w Instytucie Psychologii PAN, jeden z organizatorów protestu: Wszystko wskazuje na to, że jeden z największych protestów sektora nauki w III RP. Spotykamy się o 13 pod Sejmem i naprawdę widzimy ogromną mobilizację. Uniwersytet Warszawski ogłosił godziny rektorskie, w całej Polsce organizowane są autokary i grupowe wyjazdy. Dostaję codziennie sygnały z różnych miast. Przyjadą ludzie z Krakowa, Gdańska, Poznania, Lublina, Wrocławia, Katowic. To pokazuje skalę frustracji środowiska.
W tym momencie oficjalnie orientacyjnie zgłoszony jest udział ponad tysiąca osób, ale spodziewam się, że to bardzo ostrożna estymata. Samych zainteresowanych wydarzeniem na Facebooku są ponad dwa tysiące. Związki zawodowe przywożą po kilkadziesiąt osób z różnych miejsc. Nie zdziwiłbym się, gdyby skończyło się na kilku tysiącach uczestników.
Naukowcy raczej nie kojarzą się w Polsce z protestami. Co się zmieniło?
Od lat chodzimy po komisjach, składamy petycje, rozmawiamy z politykami i słyszymy, że wszyscy rozumieją problem. Tyle że później niewiele z tego wynika. Ten „dzień świstaka” po prostu się skończył. Każdy ma swoją granicę wytrzymałości.Dlatego zaczęliśmy szukać nowych środków wyrazu. Widzimy też, że wiele innych grup zawodowych dopiero po protestach zaczynało być traktowanych poważnie.
Czym ten protest różni się od wcześniejszych inicjatyw środowiska naukowego?
Skalą jedności. Sami jesteśmy zaskoczeni tym, ile różnych środowisk się zaangażowało. Na liście poparcia są komisje, komitety, związki zawodowe, KRASP, prezydium PAN, Parlament Studentów RP, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, rady młodych naukowców. Są z nami osoby z grantami ERC i ludzie związani z Komitetem Kryzysowym Humanistyki Polskiej. Grupy, które normalnie często mają zupełnie różne interesy i poglądy na funkcjonowanie nauki. A teraz wszyscy mówią jednym głosem: bez poważnych zmian polska nauka po prostu sobie nie poradzi.
Jak trudno jest doprowadzić naukowców do takiej zgody?
Naukowcy są przyzwyczajeni do sporów i podważania argumentów. Tym razem wszyscy doszliśmy do podobnego wniosku: sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że nie da się już udawać, że wszystko działa. Nasze postulaty są zresztą bardzo podstawowe. Trudno dyskutować z argumentem, że człowiek wykonujący pełnoetatową pracę naukową powinien móc normalnie się utrzymać.
Jakie postulaty najmocniej wybrzmią podczas protestu?
Bardzo ważna jest dla nas sytuacja doktorantów i młodych naukowców. Jeżeli ktoś chce poważnie robić doktorat, szczególnie w naukach eksperymentalnych, to jest pełnoetatowa praca. Prowadzenie badań, eksperymentów, analiza danych. Tego nie da się robić „po godzinach”. Jednocześnie taki człowiek często dostaje około trzech tysięcy złotych i musi jeszcze dorabiać. Wieczorami prowadzić korepetycje albo pracować dodatkowo gdzieś indziej. Przy rosnących wymaganiach dotyczących publikacji, grantów, metodologii czy open science to zaczyna być po prostu niewykonalne.
Do tego dochodzi brak stabilności. Umowy stypendialne nie dają zdolności kredytowej ani normalnych zabezpieczeń socjalnych. W efekcie młodzi ludzie przychodzą do nauki z ogromną pasją, ale bardzo szybko pojawia się pytanie: jak mam z tego normalnie żyć?
Jak będzie wyglądał sam protest?
Na scenie pojawią się przedstawiciele różnych grup: studenci, doktoranci, związki zawodowe i naukowcy na różnych etapach kariery. Chcemy jednak pilnować tego, żeby centrum całego wydarzenia były postulaty dotyczące nauki, a nie polityczne szyldy czy indywidualne happeningi. Będziemy prosić polityków, którzy ewentualnie przyjdą, żeby pojawili się bez partyjnych logotypów. To jest oddolna i apartyjna inicjatywa środowiska naukowego.
Co jeśli po 27 maja nic się nie zmieni?
27 maja to nie jest finał. To początek. Chcemy monitorować realizację postulatów i sprawdzać, czy sytuacja rzeczywiście się poprawia: czy rosną nakłady na badania, czy poprawiają się warunki doktorantów i płace w nauce.
Jeśli będzie trzeba, będą kolejne protesty. Pokazaliśmy już, że środowisko potrafi się zorganizować i że ten protest jest zauważany także za granicą. W tym tygodniu ma ukazać się komentarz o proteście w Nature, rozmawialiśmy też z Times Higher Education. Przez lata byliśmy środowiskiem „grzecznych petycji”. Teraz mówimy jasno: nauka nie może już dłużej czekać.
Polecane:
-
Artykuł
„System zakłada, że naukowca trzeba przede wszystkim pilnować”. Prof. Pałys o polskiej nauce Przejdź do publikacji: „System zakłada, że naukowca trzeba przede wszystkim pilnować”. Prof. Pałys o polskiej nauce
-
Artykuł
„Czołgający się pionier” sprzed 400 mln lat zmienia historię wyjścia kręgowców na ląd Przejdź do publikacji: „Czołgający się pionier” sprzed 400 mln lat zmienia historię wyjścia kręgowców na ląd
-
Artykuł
1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego Przejdź do publikacji: 1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Nie z desperacji, lecz z kalkulacji. Nowe spojrzenie na konfrontacyjne protesty
Nie z desperacji, lecz z kalkulacji. Nowe spojrzenie na konfrontacyjne protesty Przejdź do publikacji: Nie z desperacji, lecz z kalkulacji. Nowe spojrzenie na konfrontacyjne protesty
Przejdź do publikacji: Prezydium PAN popiera inicjatywę „3% dla nauki, 100% dla Polski”
Prezydium PAN popiera inicjatywę „3% dla nauki, 100% dla Polski” Przejdź do publikacji: Prezydium PAN popiera inicjatywę „3% dla nauki, 100% dla Polski”
Przejdź do publikacji: Protest naukowców pod Sejmem „Państwo nie może płacić 19 zł ponad minimalną”