Wersja beta aplikacji

„Odyseusz i syreny”, obraz olejny Fritza Neuhausa, ok. 1910 r. Fot. Wikimedia Commons / domena publiczna.

Dziesięć lat pod Troją. Kolejne dziesięć na morzu. Kiedy Odyseusz wreszcie dociera na Itakę – zarówno w poemacie Homera, jak i w nowym filmie Christophera Nolana, w którym gra go Matt Damon – nie przekracza progu domu i nie mówi, kim jest. Kłamie. Wymyśla historię życia obcego człowieka. Wystawia na próbę swoją żonę Penelopę (graną przez Anne Hathaway), ojca, a nawet starą piastunkę, zanim pozwoli im zobaczyć siebie takim, jakim naprawdę jest. Jak na człowieka, który przez dwadzieścia lat próbował wrócić do domu, zaskakująco niechętnie naprawdę do niego wraca 

Tę niechęć zwykle interpretuje się jako sposób budowania napięcia, przejaw sprytu albo zwykłego instynktu przetrwania. Istnieje jednak bardziej niepokojąca możliwość: Odyseusz nie potrafi opowiedzieć własnej historii, ponieważ na jakimś poziomie sam nie jest jeszcze gotów się z nią zmierzyć.

Porównanie, które sugeruje Nolan – między Odyseuszem a powracającym z wojny weteranem – nie jest nowe. Psychiatra Jonathan Shay poświęcił mu całą książkę Odysseus in America (2002), argumentując, że homerycki bohater wykazuje te same cechy, które obserwował u weteranów wojny w Wietnamie: utratę zaufania, emocjonalne odrętwienie i nadmierną czujność.

Od tamtej pory powstało niezliczenie wiele tekstów zadających pytanie: „Czy Odyseusz cierpiał na zespół stresu pourazowego (PTSD)?”. To uzasadnione pytanie, ale dziś jest już na tyle oswojone, że grozi przekształceniem się w automatyczny odruch interpretacyjny zamiast prowadzić do nowych wniosków. Ciekawsze wydaje się inne pytanie nie to, czy Odyseusz cierpiał – Homer nie pozostawia wątpliwości, że wraca jako człowiek głęboko odmieniony – lecz dlaczego poemat nie pozwala mu po prostu o tym powiedzieć.

Współczesna teoria traumy dostarcza języka, który pozwala lepiej zrozumieć to, co Odyseja opisuje z niezwykłą precyzją. Od lat 90. badacze inspirowani pracami amerykańskiej literaturoznawczyni Cathy Caruth przekonują, że trauma nie jest definiowana przez samo wydarzenie, lecz przez niemożność pełnego przeżycia go w chwili, gdy się wydarza. Skoro nie można go w pełni doświadczyć, nie sposób również opowiedzieć o nim wprost zaraz po jego zakończeniu.

Trauma powraca więc okrężną drogą poprzez powtarzanie, przebrania i fragmentaryczne wspomnienia, a nie w postaci spójnej opowieści. Już wcześniej Zygmunt Freud opisywał podobne zjawisko: doświadczenie traumatyczne nie wraca jako zwykłe wspomnienie, lecz jako przymus powtarzania.

Jeżeli spojrzeć na Odyseję z tej perspektywy, druga połowa poematu przestaje przypominać historię powrotu do domu wzbogaconą o psychologiczne niuanse. Staje się raczej literackim przedstawieniem mechanizmów unikania.

Odyseusz nie wchodzi do własnego domu i nie oznajmia, kim jest. Pojawia się przebrany za żebraka. Kiedy jego stara piastunka rozpoznaje bliznę po ranie odniesionej podczas polowania w dzieciństwie, jego pierwszym odruchem jest zmuszenie jej groźbą do milczenia. Kiedy Penelopa prosi go, by opowiedział swoją historię, odpowiada kolejną zmyśloną biografią – kłamstwem tak przekonującym, że kobieta wybucha płaczem. Nawet po zabiciu zalotników, gdy małżonkowie zostają sami, Odyseusz nie opowiada jej całej prawdy. Zamiast tego oznajmia, że wkrótce znów będzie musiał wyruszyć w drogę.

Poemat z niezwykłą precyzją pokazuje również, komu wolno rozpoznać Odyseusza, a komu nie. Każde rozpoznanie dokonane przez człowieka wymaga dowodu – blizny, próby albo opowieści, którą można skonfrontować z pamięcią. Jedyną istotą, która rozpoznaje go natychmiast, jest wierny pies Argos. Stary pies, umierający na stercie gnoju, po prostu podnosi głowę i poznaje swojego pana. To lojalność starsza niż wojna trojańska, niewymagająca żadnych dowodów ani wyjaśnień.

Przez wszystkie swoje próby, kłamstwa i przebrania Odyseusz sprawia wrażenie człowieka, który nie potrafi włączyć doświadczeń spod Troi do własnej tożsamości w taki sposób, by móc przekazać ją najbliższym. Zamiast zamieszkać we własnym życiu, tworzy kolejne jego wersje.

Nie tylko strach, ale i poczucie winy

Zamiast pytać, czy Odyseusz cierpiał na PTSD, warto spojrzeć na niego przez pryzmat tzw. urazu moralnego (moral injury). Nie jest to jednostka chorobowa, lecz pojęcie opisujące psychiczne skutki wyrządzenia zła, przyzwolenia na nie albo niepowstrzymania go wbrew własnym wartościom.

O ile PTSD koncentruje się wokół strachu, o tyle uraz moralny skupia się wokół poczucia winy. Odyseusz traci wszystkich towarzyszy, którzy wypłynęli z nim spod Troi. Ich śmierć opowiada raz po raz, jakby żadna z tych opowieści nie została naprawdę domknięta. Jego słynna przebiegłość zamienia się w nieustanne rozpamiętywanie – niekończące się analizowanie decyzji, które doprowadziły jego ludzi do śmierci.

Nowy film Nolana wydaje się zmierzać w podobnym kierunku. Atena, pojawiająca się dopiero pod koniec opowieści, wygląda mniej jak bogini, a bardziej jak ucieleśnienie wspomnienia kapłanki zabitej pod Troją. Jest poczuciem winy przybierającym znajomą twarz, a nie personifikacją strachu. Z tej perspektywy Odyseusz nie ukrywa się przede wszystkim przed Itaką. Ukrywa się przed koniecznością wypowiedzenia na głos tego, co zrobił – i czego nie zdołał zrobić – pod Troją.

Nie jest to jedynie literacka ciekawostka. Od lat w ramach programu Theater of War, stworzonego przez Bryana Doerriesa, greckie tragedie wystawiane są dla weteranów wojennych. Program opiera się na założeniu, że dawne opowieści pozwalają mówić o doświadczeniach, których ludzie nie potrafią wyrazić wprost. Prawda o przemocy i stracie rzadko pojawia się bezpośrednio. Trzeba ją przemycić.

Homer nigdy tej historii nie domyka. Poemat kończy się w chwili, gdy Odyseusz przygotowuje się do kolejnej podróży, a jego prawdziwa opowieść wciąż pozostaje niewypowiedziana. To właśnie dlatego Odyseja przetrwała trzy tysiące lat – nie tyle z powodu potworów i przygód, ile dlatego, że bardzo wcześnie uchwyciła coś fundamentalnego: wojny się kończą, ale historia, która pozwoliłaby ocalałemu zostać naprawdę poznanym, często jest właśnie tą, której nie potrafi jeszcze opowiedzieć.

Artykuł Why Odysseus couldn’t just say: ‘I’m home’ ukazał się w serwisie The Conversation.

SB

Stephan Blum

Instytut Prehistorii, Wczesnej Historii i Archeologii Średniowiecza Uniwersytetu w Tybindze.

Kategorie

Eksploruj

Ustawienia

Przejdź do treści