Wersja beta aplikacji

Czytasz artykuł w trybie offline

Nieznane łańcuchy zakażeń.  Trzecia największa epidemia eboli w historii

Wirus Ebola widziany pod mikroskopem. Fot. TomPearlDesciple / Wikimedia Commons (CC0 1.0).

Liczba zakażeń wirusem Ebola rośnie szybciej niż podczas wszystkich wcześniejszych epidemii tej choroby. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega, że wirus coraz częściej wymyka się nadzorowi epidemiologicznemu. Większości nowych przypadków nie można powiązać z wcześniej wykrytymi zakażeniami, a rzeczywista liczba chorych może być nawet czterokrotnie wyższa od oficjalnych statystyk.

Epidemia rozpoczęła się w maju w prowincji Ituri we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. W połowie lipca liczba potwierdzonych zakażeń przekroczyła 2 tys., a liczba zgonów 750. Odpowiada za nią wirus Ebola z gatunku Bundibugyo. W przeciwieństwie do znacznie lepiej poznanego gatunku Zaire przeciwko Bundibugyo nie ma ani zatwierdzonej szczepionki, ani leczenia o potwierdzonej skuteczności.

Oficjalne dane pokazują tylko część epidemii

„Od początku epidemii obserwujemy najszybszy miesięczny wzrost liczby zachorowań spośród wszystkich ognisk eboli, z którymi mieliśmy dotąd do czynienia” – powiedział dyrektor programu WHO ds. sytuacji nadzwyczajnych dr Chikwe Ihekweazu.

Jeszcze większy niepokój budzi jednak fakt, że służby epidemiologiczne nie są w stanie odtworzyć dróg szerzenia się wirusa. „Osiemdziesiąt procent nowych przypadków znajduje się poza naszymi listami kontaktów. Oznacza to, że pochodzą z nieznanych łańcuchów zakażeń”– podkreślił.

Listy kontaktów obejmują osoby, które mogły zetknąć się z zakażonym i powinny pozostawać pod obserwacją. Jeżeli większości nowych chorych nie ma w tych wykazach, oznacza to, że służby nie wiedzą, skąd pochodzą kolejne zakażenia ani komu wirus został przekazany dalej.

WHO szacuje, że rzeczywista liczba zakażeń jest co najmniej dwukrotnie większa od oficjalnej, a może ją przewyższać nawet czterokrotnie. „Wyobraźcie sobie, że to pożar. Coś podsyca go w samym centrum, a jednocześnie ogień rozprzestrzenia się na zewnątrz” – opisywał sytuację dr Ihekweazu.

Bundibugyo wrócił po ponad dekadzie

Wirus Ebola naturalnie krąży w populacjach dzikich zwierząt, przede wszystkim nietoperzy owocożernych. U ludzi objawy pojawiają się po dwóch do 21 dniach od zakażenia. Początkowo przypominają grypę lub malarię: występują wysoka gorączka, ból głowy, bóle mięśni i silne osłabienie. W miarę postępu choroby pojawiają się wymioty i biegunka, które mogą prowadzić do odwodnienia i niewydolności narządów. U części chorych dochodzi również do krwawień wewnętrznych i zewnętrznych. Wirus przenosi się przez kontakt z płynami ustrojowymi zakażonej osoby – krwią, wymiocinami, biegunką czy nasieniem – oraz przez skażone przedmioty, takie jak pościel, ubrania czy sprzęt medyczny.

Zakażeń wirusem Bundibugyo nie obserwowano od ponad dekady. Nazwa gatunku pochodzi od ugandyjskiego regionu Bundibugyo, gdzie wykryto go po raz pierwszy. Dotychczas wywołał tylko dwie epidemie – w 2007 i 2012 roku. Średnia śmiertelność zakażeń tym szczepem wynosi około jednej trzeciej przypadków, znacznie mniej niż w przypadku Zaire (około 67 proc.) czy Sudan (około 49 proc.). Podczas obecnej epidemii zmarło około 28 proc. osób, u których potwierdzono zakażenie.

Pierwszym znanym przypadkiem obecnej epidemii była pielęgniarka, u której objawy wystąpiły 24 kwietnia. Zmarła w Bunii, jednak jej ciało przewieziono około stu kilometrów dalej na tradycyjny pogrzeb, podczas którego żałobnicy dotykali zmarłej. Takie ceremonie od lat należą do najważniejszych czynników sprzyjających szerzeniu się eboli.

Konflikt zbrojny utrudnia opanowanie epidemii

Prowincja Ituri od lat pogrążona jest w konflikcie zbrojnym. Przemieszczanie się ludności utrudnia odnajdywanie osób, które mogły mieć kontakt z zakażonymi. Działania służb utrudniają także ataki na placówki medyczne oraz dezinformacja podważająca istnienie epidemii. 

Dodatkowym problemem są protesty pracowników ochrony zdrowia, którzy domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń i dodatków za udział w walce z epidemią. Według Associated Press od początku epidemii zakaziło się już ponad stu pracowników ochrony zdrowia.

WHO zmaga się również z niedoborem środków finansowych. Organizacja otrzymała dotąd około 40 proc. ze 115 mln dolarów potrzebnych do prowadzenia działań. 

Badania nowych terapii dopiero się rozpoczęły

Na początku lipca w Ituri rozpoczęto badania dwóch eksperymentalnych metod leczenia. Pierwszą jest remdesiwir firmy Gilead Sciences – lek przeciwwirusowy zatwierdzony do leczenia COVID-19, który w badaniach laboratoryjnych wykazał potencjalną skuteczność przeciwko wirusowi Bundibugyo. Drugim preparatem jest eksperymentalny MBP134 firmy Mapp Biopharmaceuticals. Zawiera zmodyfikowane przeciwciała zaprojektowane tak, by rozpoznawały i neutralizowały kilka gatunków wirusa Ebola, w tym Bundibugyo.

Pacjenci są losowo przydzielani do grup otrzymujących standardowe leczenie podtrzymujące oraz remdesiwir, MBP134, oba preparaty lub wyłącznie standardową opiekę. WHO podkreśla jednak, że uzyskanie wiarygodnych wyników potrwa wiele miesięcy.

Do tego czasu lekarze dysponują przede wszystkim leczeniem podtrzymującym – odpowiednim nawodnieniem, wyrównywaniem zaburzeń elektrolitowych oraz terapią powikłań. Największe znaczenie dla przeżycia pacjentów ma jednak jak najwcześniejsze wykrywanie zakażeń i szybkie rozpoczęcie leczenia.

Źródła:

  • UN News, „This is a fire: DRC Ebola outbreak is fastest-growing ever, warns WHO”, 14 lipca 2026.
  • Reuters, „WHO says it has less than half funding needed to fight Ebola”, 14 lipca 2026.
  • Associated Press, „Why the fastest-growing Ebola outbreak in history is becoming more challenging”, 15 lipca 2026.

Kategorie

Eksploruj

Ustawienia

Przejdź do treści