Krowy na niemieckim wale przeciwpowodziowym. Zwierząt nie wypasa się na czynnych wałach morskich, ponieważ ich racice mogłyby uszkodzić konstrukcję. Fot. Uberprutser, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons.

Hodowla bydła i owiec odpowiada za niemal połowę emisji metanu z polskiego rolnictwa. To gaz cieplarniany o ogromnym potencjale – pojedyncza cząsteczka zatrzymuje w atmosferze ponad 25 razy więcej ciepła niż dwutlenek węgla. Naukowcy przekonują jednak, że likwidacja przeżuwaczy nie jest rozwiązaniem

Przed szczytem klimatycznym COP30, który rozpocznie się 10 listopada w brazylijskim Belém, Academia publikuje cykl artykułów poświęconych wpływowi człowieka na środowisko i przyszłości naszej planety

W skali globalnej udział rolnictwa w całkowitej emisji gazów cieplarnianych wynosi około 12 proc., w Polsce – według danych Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE) – to około 8 proc. 36 proc. tych emisji to metan. 

W strategiach klimatycznych Unii Europejskiej często pojawia się postulat ograniczenia chowu i hodowli przeżuwaczy. Zdaniem prof. Romualda Zabielskiego z Centrum Medycyny Translacyjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie to podejście uproszczone, które w dłuższej perspektywie może zaszkodzić środowisku. – Europa dysponuje ogromnymi obszarami użytków zielonych. Przeżuwacze są z nimi w naturalnej symbiozie – zgryzają i przydeptują roślinność oraz nawożą glebę wspierając jej regenerację – tłumaczy naukowiec. 

Zaniechanie wypasu prowadzi do degradacji terenów zielonych. Dobrym przykładem jest Tatrzański Park Narodowy, gdzie w latach 70. wstrzymano wypas owiec. – Hale zaczęły erodować i dopiero powrót owiec przywrócił równowagę ekosystemu. To pokazuje, że przeżuwacze są elementem systemu, a nie jego wrogiem – dodaje profesor.

Z badań wynika, że 86 proc. pasz stosowanych w żywieniu bydła nie konkuruje z żywnością przeznaczoną dla ludzi. To ziarna gorszej jakości, odpady przemysłu spożywczego oraz rośliny uprawne i trawy niemające wartości w żywieniu człowieka. Likwidacja hodowli oznaczałaby więc zdaniem prof. Zabielskiego marnowanie dużej ilości biomasy.

Jak ograniczyć emisję metanu

– Rozwiązań jest wiele i część z nich już działa – mówi prof. Zabielski. – Firmy paszowe i organizacje producenckie na świecie zadeklarowały znaczną redukcję emisji gazów cieplarnianych: o 30 proc. do 2030 r. i nawet do zera netto do 2050 r.

Bydło w Parku Przyrody Tre Cime w Dolomitach, Południowy Tyrol, Włochy. Fot. Kallerna, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons.

W Australii, Brazylii czy Nowej Zelandii państwa finansowo wspierają gospodarstwa wprowadzające technologie ograniczające zużycie energii, wody i emisję metanu – m.in. poprzez dopłaty do dodatków paszowych o działaniu antymetanowym.

Najskuteczniejszym z nich jest związek 3-nitroksypropanol (3-NOP), dopuszczony w Unii Europejskiej w 2022 r. – Ten dodatek hamuje syntezę metanu w żwaczu, o co najmniej 30 proc., bez wpływu na produkcję mleka – podkreśla badacz. Żwacz, czyli w pierwsza komora żołądka, gdzie zachodzi fermentacja pokarmu, jest tu kluczowy, bowiem to z niego pochodzi około 85 proc. metanu wytwarzanego przez bydło i owce.

3-NOP jest już szeroko stosowany w obu Amerykach i Australii. Jego bezpieczeństwo potwierdziły badania Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oraz amerykańskiej Agencji FDA. 

W niektórych krajach pojawiły się jednak protesty konsumentów obawiających się, że substancja może trafiać do mleka. – Rzeczywiście można ją wykryć w śladowych ilościach, ale uważa się, że są one bezpieczne. Nie istnieje żywność całkowicie wolna od niepożądanych związków chemicznych, dlatego kluczowe jest przestrzeganie bezpiecznych ich poziomów – zaznacza profesor.

Czerwone algi i inne „naturalne” innowacje

Drugim obiecującym kierunkiem są czerwone algi z rodzaju Asparagopsis. Zawarte w nich związki organiczne blokują witaminę B₁₂, niezbędną do syntezy metanu w żwaczu. – Wyniki są bardzo dobre, ale to wciąż pieśń przyszłości – te algi nie występują w naszej strefie klimatycznej, a ich hodowla, pozyskiwanie i transport są kosztowne – mówi prof. Zabielski.

Naukowcy zwracają uwagę na możliwe skutki uboczne – w mięsie krów karmionych algami z niektórych lokalizacji wykrywano zwiększone ilości bromu i jodu. Z tego powodu badania koncentrują się na opracowaniu bezpiecznych ekstraktów i suszonych form dodatków.

Mniej skuteczne ale nadal interesujące są dodatki z azotanów, olejków eterycznych, tanin czy probiotyków, które regulują mikrobiom żwacza i kierują przemiany metaboliczne na mniej emisyjne tory.

Krowa rasy Fleckvieh (mięsno-mlecznej) w pobliżu jeziora Oeschinen w Szwajcarii, na wysokości 1575 m n.p.m. Fot. Kim Hansen, CC BY-SA 3.0 , Wikimedia Commons.

Równowaga zamiast likwidacji

Emisje można ograniczać nie tylko dzięki dodatkom paszowym, lecz także poprzez lepsze zarządzanie gospodarstwem. – Zdrowe zwierzęta efektywniej wykorzystują paszę i żyją dłużej. Wydłużenie średniej liczby laktacji krów z obecnych 3,5 do np. 5 może znacząco zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych w przeliczeniu na jednostkę produktu (np na tonę mleka) – podkreśla profesor.

Na redukcję emisji wpływają też działania poprawiające dobrostan: właściwa obsada zwierząt, czysta i chłodna woda do picia, kontrola pasożytów, zbilansowana dieta czy bioasekuracja. Wszystko to przekłada się na zdrowsze i bardziej wydajne stado – a więc mniejszą emisję.

Według analiz prof. Zabielskiego i dr Karoliny Ferenc zastosowanie kombinacji działań – od dodatków paszowych po nowoczesne zarządzanie stadem – może obniżyć ślad węglowy hodowli przeżuwaczy nawet o 50–80 proc. To dowodzi, że redukcja metanu nie wymaga likwidacji hodowli, lecz inwestycji w naukę i innowacje.

– Zwierzęta przeżuwające są częścią równowagi ekologicznej. Odpowiednio prowadzone gospodarstwa nie tylko dostarczają mleka i mięsa, ale też wspierają bioróżnorodność, retencję wody i wiązanie dwutlenku węgla w glebie – podsumowuje prof. Romuald Zabielski z Centrum Medycyny Translacyjnej SGGW w Warszawie.

Źródła:
Romuald Zabielski, Karolina Ferenc, Spojrzenie na hodowlę i chów przeżuwaczy w kontekście zmian klimatycznych, „Życie Weterynaryjne”, marzec 2025, s. 70-75.
Rozmowa własna z prof. Romualdem Zabielskim, Centrum Medycyny Translacyjnej SGGW, październik 2025.

Przejdź do treści