Czytasz artykuł w trybie offline
Antybakteryjne nie zawsze znaczy lepsze
Skóra nie jest sterylną powierzchnią, lecz żywym ekosystemem. Mieszkające na niej bakterie różnią się w zależności od miejsca na ciele, a ich skład jest unikatowy jak odcisk palca
Na każdym centymetrze kwadratowym naszej skóry żyją miliony bakterii, a skład tej społeczności zależy od miejsca na ciele. Mało tego, mikrobiota zmienia się z wiekiem, miejscem zamieszkania, przebytymi chorobami i trybem życia. Wpływają na nią nawet podróże. „Nie ma dwóch identycznych osób z identycznym mikrobiomem, nie ma czegoś takiego jak normalny mikrobiom, bo każdy ma inny. To jest jak odcisk palca” – mówi dr Elżbieta Jagielska z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN.
Większości mieszkańców naszej skóry nie powinniśmy traktować jak zagrożenia. Gdyby zniknęły, w ich miejsce mogłyby się pojawić bakterie rzeczywiście niebezpieczne, takie jak gronkowiec złocisty. „Pozostałe gronkowce są tam po to, by nas przed nim bronić. Wręcz wydzielają substancje, które go zabijają, jeżeli się pojawi” – wyjaśnia badaczka.
Choćby z tego powodu zbyt częste używanie mydła antybakteryjnego nie jest dobrym pomysłem, bo taki środek nie wybiera między mikroorganizmami, których chcemy się pozbyć, a tymi, które są częścią naturalnej mikrobioty. „Chcąc pozbawić się patogenu, pozbywamy się wszystkich innych bakterii, które tak naprawdę pomagają nam w walce z nim” – mówi dr Jagielska.
Kontakt z mikroorganizmami zaczyna się bardzo wcześnie. Podczas porodu naturalnego noworodek styka się z bakteriami obecnymi w drogach rodnych matki, natomiast po cesarskim cięciu jego początkowa mikrobiota wygląda inaczej. W kolejnych latach układ odpornościowy uczy się rozpoznawać mikroorganizmy, z którymi się spotyka. „Nadmierna higiena powoduje, że dziecko nie ma szansy, by jego układ immunologiczny spotkał się z patogenem i go rozpoznał, a następnie zapamiętał, że to jest coś złego” – wyjaśnia badaczka. Nie chodzi więc o rezygnację z higieny, lecz o różnicę między usuwaniem rzeczywistych zagrożeń a próbą stworzenia całkowicie wolnego od bakterii otoczenia.
Ile bakterii rzeczywiście nosimy na skórze, dlaczego poszczególne części ciała mają różną mikrobiotę, skąd bierze się zapach niektórych bakterii i czy można przesadzić z higieną? O tym Weronika Puszkar rozmawia z dr Elżbietą Jagielską z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w podcaście „O co chodzi z tą nauką?”. Najnowszego odcinka można posłuchać TUTAJ

Polecane:
-
Artykuł
Człowiek 2.0: Bakterie polują, pamiętają i współpracują Przejdź do publikacji: Człowiek 2.0: Bakterie polują, pamiętają i współpracują
-
Artykuł
Co majtki mówią o stanie gleby Przejdź do publikacji: Co majtki mówią o stanie gleby
-
Dlaczego warto zaprzyjaźnić się z swoim mikrobiomem i jak dbać o tę niezwykłą relację – już dziś w podcaście A o tym PAN słyszał? Przejdź do publikacji: Dlaczego warto zaprzyjaźnić się z swoim mikrobiomem i jak dbać o tę niezwykłą relację - już dziś w podcaście A o tym PAN słyszał?
Podobne artykuły
Przejdź do publikacji: Drapieżnictwo w skali mikro. Czy bakterie mogą polować?
Drapieżnictwo w skali mikro. Czy bakterie mogą polować? Przejdź do publikacji: Drapieżnictwo w skali mikro. Czy bakterie mogą polować?
Przejdź do publikacji: Gdy gleba wysycha, bakterie się zbroją
Gdy gleba wysycha, bakterie się zbroją Przejdź do publikacji: Gdy gleba wysycha, bakterie się zbroją
Przejdź do publikacji: Chilijskie mumie ujawniły tajemnicę ewolucji ospy