<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Aktualności PAN - Academia PAN</title>
	<atom:link href="https://academia.pan.pl/category/aktualnosci-pan/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://academia.pan.pl/category/aktualnosci-pan/</link>
	<description>Academia portal popularnonaukowy PAN</description>
	<lastBuildDate>Fri, 26 Jun 2026 09:44:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2025/10/cropped-Logo-Academia-kwadrat-32x32.png</url>
	<title>Aktualności PAN - Academia PAN</title>
	<link>https://academia.pan.pl/category/aktualnosci-pan/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ekspert to za mało. Jak mówić o nauce, żeby słuchano</title>
		<link>https://academia.pan.pl/ekspert-to-za-malo-jak-mowic-o-nauce-zeby-sluchano/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2026 09:43:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<category><![CDATA[popularyzacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9189</guid>

					<description><![CDATA[<p>Badacze są dziś potrzebni nie tylko w laboratoriach, lecz także w rozmowach o zdrowiu, klimacie, edukacji, bezpieczeństwie czy nowych technologiach. Sama wiedza jednak nie wystarcza, by przekazać ją tak, by zrozumiał ją polityk, dziennikarz, samorządowiec czy osoba szukająca odpowiedzi w internecie. Polska Akademia Nauk uruchamia program expertPAN, który ma pomóc naukowcom skuteczniej uczestniczyć w debacie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/ekspert-to-za-malo-jak-mowic-o-nauce-zeby-sluchano/">Ekspert to za mało. Jak mówić o nauce, żeby słuchano</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Badacze są dziś potrzebni nie tylko w laboratoriach, lecz także w rozmowach o zdrowiu, klimacie, edukacji, bezpieczeństwie czy nowych technologiach. Sama wiedza jednak nie wystarcza, by przekazać ją tak, by zrozumiał ją polityk, dziennikarz, samorządowiec czy osoba szukająca odpowiedzi w internecie. Polska Akademia Nauk uruchamia program expertPAN, który ma pomóc naukowcom skuteczniej uczestniczyć w debacie publicznej</strong><br></p>



<p class="wp-block-paragraph">„Panie dyrektorze, tylko bardzo proszę, niech pan nie opowiada o limfocytach, bo to nie jest miejsce na taki wykład”. Tak – według prezesa PAN prof. Marka Konarzewskiego – wyglądała jedna z rozmów przed spotkaniem z minister zdrowia. Chodziło o nową terapię i o to, by zamiast szczegółowo wyjaśniać jej mechanizm działania, pokazać, ilu pacjentom może pomóc, jak zmieni leczenie i czy zmniejszy koszty systemu.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie udało się. „I czym się to kończy? Oczywiście opowieścią o limfocytach” – wspominał Konarzewski. Ta anegdota dobrze pokazuje problem, z którym coraz częściej mierzą się badacze. Mają wiedzę, ale nie zawsze potrafią mówić językiem dostosowanym do odbiorcy.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie chodzi o rezygnację z precyzji ani o spłycanie nauki do kilku chwytliwych haseł. Chodzi o wybór właściwego poziomu szczegółowości. Urzędnik, polityk, dziennikarz czy pacjent rzadko potrzebuje wykładu z immunologii. Znacznie częściej chce wiedzieć, co wynika z danego odkrycia, jakie są jego ograniczenia i jakie decyzje można na tej podstawie podjąć.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Trzy zdania zamiast wykładu</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Konarzewski mówił wprost, że naukowcy muszą nauczyć się skracać przekaz. „Musimy umieć trafiać czasem trzema zdaniami, bo decydenci nie mają czasu. Są przytłoczeni mnóstwem innych spraw i jeżeli będziemy zajmować im więcej niż pięć minut, to po prostu wyprą nas z pamięci” – podkreślał prezes PAN.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie dotyczy to wyłącznie kontaktów z administracją. Podobnie wygląda współpraca z mediami. Dziennikarze regularnie szukają ekspertów od zdrowia, klimatu, technologii czy edukacji, ale w praktyce często dzwonią do tych samych osób. „Bardzo często krąg ekspertów, do których dzwonimy, się zamyka. To jest ustalona grupa osób, które znamy i o których wiemy, że potrafią rozmawiać z mediami. A przecież bardzo chcielibyśmy to grono poszerzać” – mówiła dziennikarka Renata Kim.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie dlatego, że w Polsce brakuje kompetentnych badaczy. Wielu z nich unika mediów, nie wie, czego spodziewać się po rozmowie z dziennikarzem albo obawia się uproszczeń. Kim przekonywała jednak, że rozmowa z mediami nie jest egzaminem z wiedzy. „Bardzo państwa proszę, byście uwierzyli, że dziennikarz, który do państwa dzwoni, naprawdę szuka informacji. Szuka wytłumaczenia zjawiska, szuka zrozumienia. Nawet jeśli nie dla siebie, bo sam jest tylko przekaźnikiem, to dla tych wszystkich, którzy będą czytać, oglądać albo słuchać tego, co napisze lub nagra” – podkreślała.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Mówić nie do ludzi, tylko ludziom</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Osobnym problemem pozostaje język instytucji naukowych. Prof. Jerzy Bralczyk zwracał uwagę, że wiele używanych w nich sformułowań brzmi tak, jakby miały raczej zniechęcać niż zainteresować.</p>



<p class="wp-block-paragraph">„Gdybym wcześniej dowiedział się, że wystąpienia będą dotyczyły budowania społecznego zaufania czy aktywnej obecności w przestrzeni publicznej, tobym ich nie wysłuchał. Te frazy są kwintesencją błędu, który popełniamy, kiedy mówimy o czymś, czym chcemy zainteresować. Jeżeli chcemy zainteresować, to mówmy po ludzku” – mówił językoznawca.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dobra komunikacja nauki nie polega na udawaniu, że wszystko jest proste. W wielu przypadkach uczciwa odpowiedź zaczyna się od słów: „to zależy”, „to skomplikowane”, „i tak, i nie”. Bralczyk podkreślał, że właśnie takie odpowiedzi najbardziej ceni u ekspertów, bo oddają rzeczywistą naturę wiedzy naukowej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jednocześnie złożoność nie może być usprawiedliwieniem dla niezrozumiałego języka. „Dobrze jest mówić nie do ludzi, tylko ludziom. Tak, żeby usłyszeli sens, a nie tylko tekst” – podkreślał.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wiedza nie obroni się sama</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Pandemia COVID-19, zmiany klimatu i rozwój sztucznej inteligencji pokazały, jak często społeczeństwo oczekuje odpowiedzi od naukowców. Potrzebują ich również administracja publiczna, samorządy, organizacje społeczne i media. Jeśli eksperci nie uczestniczą w tej rozmowie, ich miejsce zajmują osoby mniej kompetentne, ale bardziej dostępne i lepiej odnajdujące się w przestrzeni publicznej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Na ten problem ma odpowiadać expertPAN. Program Polskiej Akademii Nauk jest skierowany do osób zajmujących się komunikacją w instytutach i komitetach PAN oraz do badaczy, którzy chcą skuteczniej mówić o swojej pracy poza środowiskiem naukowym. Wśród tematów znajdują się kontakty z mediami, wystąpienia publiczne, język komunikacji i obecność ekspertów w debacie publicznej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie jest to więc wyłącznie projekt promocyjny. W założeniu ma pomóc naukowcom w sytuacjach, w których specjalistyczną wiedzę trzeba przełożyć na decyzję, komentarz, rozmowę lub wyjaśnienie dla osób spoza danej dziedziny.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dla prof. Konarzewskiego stawka jest jednak znacznie większa niż sama sprawność komunikacyjna. „To jest więcej niż tylko kolejna próba sprawniejszego komunikowania tego, co robimy, społeczeństwu i decydentom. To naprawdę jest nasze być albo nie być” – mówił prezes PAN.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><a href="https://pan.pl/polska-akademia-nauk-zainaugurowala-projekt-expertpan">https://pan.pl/polska-akademia-nauk-zainaugurowala-projekt-expertpan</a></p>



<p class="wp-block-paragraph"></p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/ekspert-to-za-malo-jak-mowic-o-nauce-zeby-sluchano/">Ekspert to za mało. Jak mówić o nauce, żeby słuchano</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nauka dla odbudowy. Kobiety pierwszego pokolenia PAN</title>
		<link>https://academia.pan.pl/nauka-dla-odbudowy-kobiety-pierwszego-pokolenia-pan/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Jun 2026 19:50:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9166</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy Polska podnosiła się ze zniszczeń wojennych, potrzebowała nie tylko nowych budynków, szkół i instytucji. Potrzebowała także wiedzy: o gospodarce, rolnictwie, glebie, przemyśle, pracy i społeczeństwie. Trzeba było zrozumieć, jak działa kraj, który właśnie próbował ułożyć się na nowo Kobierty, które tworzyły pierwsze pokolenie Polskiej Akademii Nauk, nie zajmowały się tematami pobocznymi. Natalia Gąsiorowska-Grabowska badała [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/nauka-dla-odbudowy-kobiety-pierwszego-pokolenia-pan/">Nauka dla odbudowy. Kobiety pierwszego pokolenia PAN</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gdy Polska podnosiła się ze zniszczeń wojennych, potrzebowała nie tylko nowych budynków, szkół i instytucji. Potrzebowała także wiedzy: o gospodarce, rolnictwie, glebie, przemyśle, pracy i społeczeństwie. Trzeba było zrozumieć, jak działa kraj, który właśnie próbował ułożyć się na nowo</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="600" height="270" src="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5.png" alt="" class="wp-image-9167" srcset="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5.png 600w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5-300x135.png 300w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5-96x43.png 96w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5-192x86.png 192w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5-400x180.png 400w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5-510x230.png 510w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5-137x62.png 137w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-5-274x123.png 274w" sizes="(max-width: 600px) 100vw, 600px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Kobierty, które tworzyły pierwsze pokolenie Polskiej Akademii Nauk, nie zajmowały się tematami pobocznymi. Natalia Gąsiorowska-Grabowska badała historię przemysłu i robotników, Jadwiga Lekczyńska pracowała nad hodowlą roślin i jakością nasion, a Jadwiga Marszewska-Ziemięcka należała do pionierek mikrobiologii gleby. Ich dziedziny dobrze pokazują, czym miała być nauka w kraju po katastrofie wojny: narzędziem rozumienia, odbudowy i organizowania życia społecznego.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Historia bez królów i bitew</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Natalia Gąsiorowska-Grabowska zajmowała się tym, co przez długi czas rzadko trafiało do głównego nurtu historii: fabrykami, górnictwem, hutnictwem, przemysłem, robotnikami i ekonomicznymi podstawami życia społecznego. Interesowało ją nie tylko to, kto sprawował władzę, lecz także to, jak pracowano, produkowano i budowano materialne zaplecze państwa.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jej własna biografia prowadzi przez kilka epok polskiej historii. Studiowała w Heidelbergu, Paryżu i we Lwowie, gdzie obroniła doktorat. Przed wojną wykładała w Wolnej Wszechnicy Polskiej. Podczas okupacji uczestniczyła w tajnym nauczaniu, a po Powstaniu Warszawskim została wywieziona do pracy przymusowej w berlińskich zakładach Osram.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Po wojnie znalazła się w Łodzi w jednym z najważniejszych nowych ośrodków akademickich. Kierowała Instytutem Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego, była rektorką Państwowej Wyższej Szkoły Pedagogicznej, a w połowie lat 40. została pierwszą kobietą w Polsce z tytułem profesora zwyczajnego historii.</p>



<p class="wp-block-paragraph">W Akademii uczestniczyła w organizowaniu Instytutu Historii PAN i przewodniczyła jego Radzie Naukowej. Nie była więc wyłącznie autorką prac naukowych. Brała udział w tworzeniu instytucji, które miały porządkować i prowadzić badania historyczne w powojennej Polsce.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Od jakości nasion zależały zbiory</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Jadwiga Lekczyńska pracowała w świecie mniej efektownym, ale dla powojennego państwa równie ważnym. Jej dziedziną była hodowla roślin, nasiennictwo i agrotechnika. W kraju, który musiał zwiększać produkcję żywności, poprawiać jakość materiału siewnego i odbudowywać zaplecze rolnictwa. Nie były to sprawy techniczne z marginesu nauki.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Lekczyńska studiowała ogrodnictwo i biologię. Przed wojną brała udział w pracach nad programami nauczania dla szkół rolniczych i odbywała podróże naukowe po Europie. Po wojnie kierowała Państwowymi Zakładami Hodowli Roślin, a później organizowała Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Instytutem kierowała przez niemal dwie dekady. Równocześnie wykładała w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Pracowała między innymi nad hodowlą buraka cukrowego, selekcją ziemniaków i przygotowaniem nasion do siewu.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jej biografia dobrze pokazuje, jak blisko nauka stykała się wtedy z codziennymi potrzebami kraju. Od badań nad roślinami zależało nie tylko to, co działo się w laboratoriach i na poletkach doświadczalnych, ale także jakość produkcji rolnej.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Życie ukryte w glebie</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Jadwiga Marszewska-Ziemięcka zajmowała się światem, którego nie widać gołym okiem: bakteriami, obiegiem azotu, żyznością gleby i procesami, od których zależą plony. Dziś łatwiej zrozumieć znaczenie takich badań. W czasach, gdy tworzyła swoje najważniejsze prace, mikrobiologia gleby dopiero budowała swoją pozycję jako jedna z dziedzin potrzebnych nowoczesnemu rolnictwu.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Studiowała biologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Doktorat poświęciła występowaniu azotobaktera w polskich glebach. Później pracowała we Francji z Sergiuszem Winogradskim, jednym z twórców nowoczesnej mikrobiologii środowiskowej. Habilitację uzyskała za pracę dotyczącą mikrobiologii gleby.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Od początku lat 30. była związana z Państwowym Instytutem Naukowym Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Zorganizowała tam Dział Mikrobiologii Rolnej i kierowała nim przez wiele lat. Badała mikroorganizmy wiążące azot oraz procesy zachodzące w glebie i nawozach organicznych.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Była także autorką podręczników akademickich. W czasie okupacji działała w strukturach Armii Krajowej jako sekretarz komendanta Obwodu Puławskiego AK. Po wojnie uczestniczyła w tworzeniu Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Tak jak Gąsiorowska-Grabowska i Lekczyńska, łączyła pracę badawczą z organizowaniem zaplecza dla nauki.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Nie na marginesie</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Biografie Natalii Gąsiorowskiej-Grabowskiej, Jadwigi Lekczyńskiej i Jadwigi Marszewskiej-Ziemięckiej prowadzą przez różne dziedziny, ale układają się w spójną opowieść o tym, czego potrzebowała powojenna Polska. Historii rozumiejącej przemysł i społeczeństwo. Rolnictwa opartego na badaniach. Wiedzy o glebie, bez której trudno myśleć o żywności i plonach.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Ich obecność w pierwszym pokoleniu Polskiej Akademii Nauk nie oznaczała, że świat nauki był już równy i otwarty. Był nadal silnie męski, hierarchiczny i pełen barier. Ale te trzy badaczki nie stały obok najważniejszych spraw swojej epoki. Pracowały dokładnie tam, gdzie nauka stykała się z odbudową kraju: przy przeszłości gospodarczej, produkcji żywności i życiu ukrytym w glebie.</p>



<p class="wp-block-paragraph"></p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/nauka-dla-odbudowy-kobiety-pierwszego-pokolenia-pan/">Nauka dla odbudowy. Kobiety pierwszego pokolenia PAN</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Człowiek 2.0. Największe muzeum, którego nie zbudowaliśmy</title>
		<link>https://academia.pan.pl/czlowiek-2-0-najwieksze-muzeum-ktorego-nie-zbudowalismy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Jun 2026 04:07:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Środowisko i klimat]]></category>
		<category><![CDATA[Nauki biologiczne i rolnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Nauki ścisłe i nauki o Ziemi]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<category><![CDATA[popularyzacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9161</guid>

					<description><![CDATA[<p>Polska ma jedne z najcenniejszych zbiorów paleontologicznych w Europie, ale wciąż brak dużego muzeum historii naturalnej. Zdaniem prof. Tomasza Suleja z Instytutu Paleobiologii PAN i wieloletniego kierownika warszawskiego Muzeum Ewolucji, problemem nie jest brak eksponatów, lecz brak miejsca, które potrafiłoby je chronić, badać i pokazywać szerokiej publiczności Zdaniem paleontologa muzeum historii naturalnej powinno powstać w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/czlowiek-2-0-najwieksze-muzeum-ktorego-nie-zbudowalismy/">Człowiek 2.0. Największe muzeum, którego nie zbudowaliśmy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Polska ma jedne z najcenniejszych zbiorów paleontologicznych w Europie, ale wciąż brak dużego muzeum historii naturalnej. Zdaniem prof. Tomasza Suleja z Instytutu Paleobiologii PAN i wieloletniego kierownika warszawskiego Muzeum Ewolucji, problemem nie jest brak eksponatów, lecz brak miejsca, które potrafiłoby je chronić, badać i pokazywać szerokiej publiczności</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Zdaniem paleontologa muzeum historii naturalnej powinno powstać w Warszawie, bo duże miasto gwarantuje większą liczbę zwiedzających oraz łatwy dostęp dla osób z całego kraju. Mniejsze placówki, takie jak te w Lisowicach czy Krasiejowie, pełnią ważną rolę, ale nie zastąpią centralnej instytucji odpowiedzialnej za gromadzenie zbiorów, ich dokumentowanie i prowadzenie badań naukowych.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Prof. Sulej przypomina, że zainteresowanie paleontologią już dziś jest ogromne. Do Muzeum Ewolucji ustawiają się kolejki, mimo że placówka mieści się w piwnicach Pałacu Młodzieży i działa w ograniczonych godzinach. Kiedy z kolei Centrum Nauki Kopernik uruchomiło akcję preparowania szczątków największego znanego płaza z półkuli północnej, w ciągu zaledwie trzech dni zgłosiło się ponad 700 chętnych.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Zdaniem prof. Suleja nowe muzeum nie powinno być jedynie zbiorem gablot. Powinno łączyć prezentację oryginalnych okazów z rekonstrukcjami oraz aktywnym udziałem zwiedzających. Paleontolog widzi w takim miejscu również przestrzeń dla nauki obywatelskiej. Zwiedzający mogliby nie tylko oglądać eksponaty, ale także uczestniczyć w ich preparowaniu czy prostych pracach badawczych. Przywołuje przykład pasjonatów, którzy informują naukowców o nowych odsłonięciach skał na terenach budów i pomagają odnajdywać cenne skamieniałości.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Wśród potencjalnych wizytówek muzeum wymienia m.in. lisowicję z Lisowic, amonity z Łukowa, tarbozaura z pustyni Gobi oraz historię ochrony tura w Polsce. – O T. reksie słyszało każde dziecko i praktycznie każdy na świecie go zna. O tarbozaurze z Mongolii wie niewielu, choć jego szkielety znajdują się tylko w Moskwie i w Warszawie – przypomina prof. Sulej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nowe muzeum miałoby również znaczenie praktyczne. Cenne skamieniałości często giną podczas inwestycji budowlanych, ponieważ naukowcy nie mają narzędzi prawnych ani organizacyjnych, by szybko zabezpieczyć znaleziska. Prof. Sulej opowiada o budowie pod Zawierciem, gdzie po jednej stronie ulicy okazy bezpowrotnie przepadły, a po drugiej – dzięki zgodzie kierownika budowy – udało się wydobyć kilkaset kości, w tym szczątki dinozaurów.</p>



<p class="wp-block-paragraph">– Nie walczymy o to, żeby wystawić w gablotach setki owadów. Chodzi o coś znacznie ważniejszego: o budowanie świadomości, że przyroda jest skarbem, o który musimy się troszczyć – mówi prof. Tomasz Sulej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">O potrzebie stworzenia w Polsce muzeum historii naturalnej prof. Tomasz Sulej opowiadał Janowi Stradowskiemu w podcaście <em>Człowiek 2.0</em> Polskiej Akademii Nauk. Całego odcinka można posłuchać na <a href="https://youtu.be/eTqhu0fL4Ng">YouTube </a>i <a href="https://open.spotify.com/episode/1IFGI5HisrdauoZqt9llX3">Spotify</a>.&nbsp;</p>



<p class="wp-block-paragraph"></p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/czlowiek-2-0-najwieksze-muzeum-ktorego-nie-zbudowalismy/">Człowiek 2.0. Największe muzeum, którego nie zbudowaliśmy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Między nauką a polityką. Po co nam PAN?</title>
		<link>https://academia.pan.pl/miedzy-nauka-a-polityka-po-co-nam-pan/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Jun 2026 14:22:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9156</guid>

					<description><![CDATA[<p>Polska Akademia Nauk świętuje jubileusz w momencie, gdy nauka mierzy się jednocześnie z kryzysem autorytetu ekspertów i rewolucją technologiczną. Zdaniem wiceprezesa PAN prof. Dariusza Jemielniaka rolą akademii jest dostarczanie wiedzy opartej na badaniach, nawet wtedy, gdy nie pasuje ona do politycznych oczekiwań. W przyszłości równie ważne może okazać się przygotowanie społeczeństwa na świat współtworzony przez [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/miedzy-nauka-a-polityka-po-co-nam-pan/">Między nauką a polityką. Po co nam PAN?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Polska Akademia Nauk świętuje jubileusz w momencie, gdy nauka mierzy się jednocześnie z kryzysem autorytetu ekspertów i rewolucją technologiczną. Zdaniem wiceprezesa PAN prof. Dariusza Jemielniaka rolą akademii jest dostarczanie wiedzy opartej na badaniach, nawet wtedy, gdy nie pasuje ona do politycznych oczekiwań. W przyszłości równie ważne może okazać się przygotowanie społeczeństwa na świat współtworzony przez sztuczną inteligencję</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Academia:</strong> Po co właściwie jest dziś PAN?</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Dariusz Jemielniak:</strong> To jest w gruncie rzeczy pytanie o to, po co w ogóle są akademie nauk. Łatwo je zbyć populistycznym komentarzem, że to „leśne dziadki”. Zresztą takie określenia pod adresem Polskiej Akademii Nauk już padały.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Członkostwo w akademii jest dożywotnie, więc średnia wieku siłą rzeczy przesuwa się w okolice siedemdziesiątki. To osoby z ogromnym dorobkiem i doświadczeniem, ale często już nie w wieku największej aktywności zawodowej. Tyle że właśnie to doświadczenie jest największą wartością.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Mówi się czasem o sile <em>silver heads</em> – ludzi, którzy może nie reagują najszybciej, ale dzięki temu, że przeżyli już wiele kryzysów, zmian i przełomów, potrafią lepiej interpretować wydarzenia, które dla reszty społeczeństwa wydają się bezprecedensowe. Akademia jest miejscem, w którym taka zbiorowa pamięć i wiedza mogą być wykorzystywane do analizowania problemów publicznych.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Widzieliśmy to choćby podczas pandemii. Zespoły działające przy PAN przygotowywały wtedy wiele rekomendacji i analiz. Nie wszystkie były wdrażane przez rząd, ale stanowiły ważny punkt odniesienia dla opinii publicznej. Pokazywały, co na dany temat mówi nauka.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Podobnie było podczas katastrofy ekologicznej na Odrze. Mieliśmy do czynienia z problemem jednocześnie biologicznym, chemicznym, społecznym i politycznym. Akademia mogła komentować go z perspektywy naukowej, bez uwikłania w bieżący spór polityczny. A to wcale nie jest łatwe.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie ma zresztą wielu instytucji zdolnych do pełnienia takiej funkcji. Uczelnie mają własne misje i są silnie zależne od bieżącego finansowania państwa. Instytuty badawcze zwykle zajmują się wąskimi specjalizacjami. Akademia może prowadzić analizy interdyscyplinarne i patrzeć na problemy szerzej.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Czyli PAN jest jednocześnie zapleczem badawczym państwa i rodzajem think tanku?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Polska Akademia Nauk opiera się na trzech filarach. Pierwszy to członkowie akademii – około 350 najwybitniejszych uczonych, którzy mogą tworzyć zespoły eksperckie i doradzać w sprawach publicznych. Drugi filar stanowią instytuty naukowe. Mamy ich ponad sześćdziesiąt i większość prowadzi badania na bardzo wysokim poziomie. Gdyby traktować instytuty PAN jako jedną uczelnię i porównywać je według kryteriów rankingu szanghajskiego, znalazłyby się mniej więcej w okolicach dwusetnego miejsca na świecie. To pokazuje skalę potencjału badawczego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Trzeci filar to komitety naukowe reprezentujące poszczególne środowiska badawcze. Każdy z tych filarów pełni trochę inną funkcję, ale wszystkie mają istotną rolę społeczną.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tylko czy ktoś jeszcze słucha ekspertów? Sam wspomniałeś, że rekomendacje naukowców nie zawsze przekładają się na decyzje polityczne.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">To problem znacznie szerszy niż tylko polski. Od lat mówi się o „śmierci ekspertyzy”. Nauka bardzo rzadko dostarcza prostych odpowiedzi, a współczesna debata publiczna premiuje komunikaty krótkie, jednoznaczne i emocjonalne.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dobrym przykładem jest dyskusja o telefonach w szkołach. Jeśli ktoś publicznie powie: „zakazać telefonów”, ma dużą szansę usłyszeć brawa. Łatwo zbudować narrację, że technologia szkodzi dzieciom, uzależnia je i niszczy edukację. Tyle że nauka pokazuje obraz znacznie bardziej skomplikowany.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Owszem, istnieją aplikacje i platformy, które mogą wywoływać negatywne skutki. Widzimy problemy związane z mediami społecznościowymi, radykalizacją treści czy nadmiernym angażowaniem uwagi użytkowników. Ale jednocześnie mamy technologie, które realnie wspierają edukację. Wystarczy spojrzeć na narzędzia wykorzystywane codziennie przez nauczycieli albo aplikacje do nauki języków. Dzięki nim można indywidualizować proces nauczania i zwiększać jego skuteczność.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dlatego stwierdzenie „zakazać telefonów” jest bardzo atrakcyjne politycznie, ale niekoniecznie sensowne z punktu widzenia badań. Jest jeszcze aspekt bezpieczeństwa. Telefon pozwala dziecku skontaktować się z rodzicami, wezwać pomoc czy po prostu dać znać, gdzie się znajduje. Trudno ignorować takie korzyści.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Problem polega na tym, że zniuansowany przekaz naukowy przegrywa z prostym hasłem. Zdanie „sytuacja jest skomplikowana i zależy od wielu czynników” nie mieści się w logice mediów społecznościowych ani politycznych sporów. Tymczasem bardzo często właśnie taka odpowiedź jest najbliższa prawdy.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Czyli problemem nie jest brak wiedzy, tylko brak korzystania z niej?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Brakuje mi w Polsce polityki opartej na wynikach badań. Nie chcę przesadnie krytykować żadnego konkretnego resortu, bo wiele instytucji robi też dobre rzeczy, ale często obserwujemy sytuacje, w których reformy są wprowadzane bez pilotaży, bez porównania różnych rozwiązań i bez wcześniejszej oceny skutków.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Tymczasem mamy świetnych badaczy i instytucje zdolne dostarczać takich analiz, w tym także niezależne instytuty badawcze poza PAN. Weźmy choćby Instytut Badań Edukacyjnych. Pracują tam bardzo kompetentni ludzie, którzy doskonale wiedzą, jak prowadzić badania i jak oceniać efekty zmian. Problem polega na tym, że badania wymagają czasu.</p>



<p class="wp-block-paragraph">A polityka działa w zupełnie innym rytmie. Politycy chcą efektów na przyszły tydzień, podczas gdy rzetelne wyniki często pojawiają się po miesiącach albo latach. Dlatego tak często obserwujemy sytuację, w której decyzje wyprzedzają wiedzę.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Właśnie dlatego potrzebne są instytucje zdolne do patrzenia dalej niż do najbliższego cyklu wyborczego. Akademia może pełnić taką funkcję. Może zabierać głos również w sprawach drażliwych i przedstawiać stanowisko oparte na wiedzy naukowej, a nie na bieżących emocjach.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Skoro mówimy o przyszłości – jak technologie zmieniają dziś naukę? I jak mogą ją zmienić w perspektywie kolejnych 25 lat?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeżeli chodzi o komunikację, to od ćwierć wieku żyjemy już w świecie, w którym współpraca międzynarodowa jest czymś normalnym. Naukowcy z różnych kontynentów mogą codziennie pracować razem i nikogo to już nie dziwi. Znacznie ciekawszym pytaniem jest jednak sztuczna inteligencja.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Moim zdaniem za 25 lat nauka, jaką znamy dzisiaj, prawdopodobnie nie będzie już istnieć. To oczywiście bardzo niepopularna teza. Wielu naukowców reaguje na AI podobnie jak społeczeństwo na inne przełomowe technologie – z pewną paniką moralną. Publicznie często słyszymy, że to droga na skróty, że to odpowiednik plagiatu albo że wyniki generowane przez modele są bezwartościowe. Jednocześnie bardzo wiele osób po cichu eksperymentuje i sprawdza, do czego te narzędzia naprawdę się nadają.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Przed nami zapewne trudny okres przejściowy. Będziemy jednocześnie coraz częściej używać AI i coraz częściej słyszeć, że nie wolno tego robić. Tyle że trudno będzie utrzymać takie stanowisko, jeżeli narzędzia te przyspieszą poszukiwanie nowych leków, rozwój technologii czy rozwiązywanie problemów naukowych.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie wiem, czy za ćwierć wieku naukowcy będą wykonywać dokładnie te same zadania co dziś. Być może część obecnych aktywności zostanie w dużej mierze zautomatyzowana. Już teraz najlepsze modele potrafią bardzo sprawnie analizować dane, syntetyzować wiedzę i przygotowywać opracowania. To wciąż bardzo wczesny etap rozwoju tej technologii.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jednego jestem natomiast pewien: świat za 25 lat będzie wyglądał radykalnie inaczej niż obecnie. Dlatego chciałbym, żeby Polacy byli w pierwszej grupie osób uczących się korzystać z AI. Nie tylko dlatego, że daje to przewagę zawodową. Chodzi także o budowanie kompetencji potrzebnych do kolejnego etapu rozwoju tych technologii.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Kto dziś nie eksperymentuje, nie sprawdza możliwości modeli, nie buduje własnych narzędzi i agentów, temu za kilka lat będzie znacznie trudniej nadrobić zaległości. Różnica między osobą, która aktywnie wykorzystuje sztuczną inteligencję, a kimś, kto ogranicza się do gotowych rozwiązań, może być ogromna. A to dopiero początek tej zmiany.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Dariusz Jemielniak</strong> – socjolog i badacz organizacji, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk. W 2020 r. został najmłodszym w historii członkiem korespondentem PAN reprezentującym nauki humanistyczne i społeczne. Od 2015 r. jest związany z Berkman Klein Center for Internet &amp; Society na Uniwersytecie Harvarda, wcześniej prowadził badania m.in. na Harvardzie, MIT, Cornell University i University of California w Berkeley. Specjalizuje się w badaniach społeczności internetowych, otwartej współpracy, dezinformacji oraz społecznych skutków rozwoju nowych technologii.</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/miedzy-nauka-a-polityka-po-co-nam-pan/">Między nauką a polityką. Po co nam PAN?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mistrzowie PAN. Od szczepionki przeciw polio po fale grawitacyjne</title>
		<link>https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-od-szczepionki-przeciw-polio-po-fale-grawitacyjne/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2026 10:21:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9118</guid>

					<description><![CDATA[<p>Co łączy szczepionkę przeciw polio, fale grawitacyjne, polskie jabłka i grobowiec egipskiego wezyra sprzed ponad czterech tysięcy lat? Wszystkie te historie prowadzą do uczonych związanych z Polską Akademią Nauk. Z okazji jubileuszu PAN wracamy do bohaterów cyklu „Mistrzowie PAN”. Ich odkrycia zmieniały medycynę, fizykę, archeologię, rolnictwo i sposób myślenia o nauce. W wielu przypadkach skutki [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-od-szczepionki-przeciw-polio-po-fale-grawitacyjne/">Mistrzowie PAN. Od szczepionki przeciw polio po fale grawitacyjne</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Co łączy szczepionkę przeciw polio, fale grawitacyjne, polskie jabłka i grobowiec egipskiego wezyra sprzed ponad czterech tysięcy lat? Wszystkie te historie prowadzą do uczonych związanych z Polską Akademią Nauk.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Z okazji jubileuszu PAN wracamy do bohaterów cyklu „Mistrzowie PAN”. Ich odkrycia zmieniały medycynę, fizykę, archeologię, rolnictwo i sposób myślenia o nauce. W wielu przypadkach skutki tych prac są widoczne do dziś.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Oto kilku uczonych, których sylwetki opisaliśmy w ostatnich miesiącach.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Irena Hausmanowa-Petrusewicz. Neurologia oparta na faktach</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Prof. Irena Hausmanowa-Petrusewicz lubiła żartować, że lekarz może być szamanem, jeśli zna odpowiednie zaklęcia. W jej przypadku „zaklęciami” były diagnostyka, elektromiografia i umiejętność odczytywania sygnałów płynących z mięśni. W międzynarodowej dyskusji o rdzeniowym zaniku mięśni, czyli SMA, upierała się, że dziecięce i dorosłe postacie choroby mają wspólne podłoże. Gdy powiedziała na jednym ze zjazdów: „To ta sama choroba!”, część uczestników zareagowała śmiechem. Późniejsze badania potwierdziły jej rację.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Hausmanowa-Petrusewicz opisała i uporządkowała różne postacie SMA, rozwijała w Polsce elektromiografię i stworzyła podstawy nowoczesnych badań nad chorobami nerwowo-mięśniowymi. Wychowała również całe pokolenia neurologów i badaczy.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-prof-irena-hausmanowa-petrusewicz-szamanka-polskiej-neurologii/">Prof. Irena Hausmanowa-Petrusewicz</a>, szamanka polskiej neurologii</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Bogusława Jeżowska-Trzebiatowska. Chemiczka, której nie uwierzono</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Nastoletnia Bogusława Jeżowska usłyszała we Lwowie wykład Marii Skłodowskiej-Curie. Po latach wspominała, że właśnie wtedy nauka zaczęła wypierać jej zainteresowania humanistyczne. Wbrew woli rodziców wybrała chemię i szybko związała się z badaniami nad renem, jednym z najrzadszych pierwiastków na Ziemi.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeszcze jako młoda badaczka wykazała, że ren w kwaśnych roztworach może występować na piątym stopniu utlenienia. Odkrywcy pierwiastka publicznie zakwestionowali jej wyniki. „Przeczytałam, płakałam i pracowałam od rana do późnego wieczora” wspominała. Kilka lat później przyznano jej rację. Po wojnie współtworzyła we Wrocławiu jeden z najważniejszych ośrodków chemii koordynacyjnej w Europie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-boguslawa-jezowska-trzebiatowska-czyli-matka-renu/">Bogusława Jeżowska-Trzebiatowska</a>, „Matka renu” i pionierka chemii koordynacyjnej</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Hilary Koprowski. Człowiek, który wypił własną szczepionkę</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">W 1948 r. Hilary Koprowski wypił w laboratorium zawiesinę zawierającą osłabionego wirusa polio. Testował na sobie jedną z pierwszych skutecznych doustnych szczepionek przeciw chorobie Heinego-Medina. Później preparat przyjęli jego współpracownicy, a następnie dzieci uczestniczące w badaniach.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dla Polski jego praca miała bardzo konkretne znaczenie. W 1958 r. liczba zachorowań na polio sięgnęła około sześciu tysięcy. Dzięki przekazanym przez Koprowskiego milionom dawek szczepionki liczba przypadków zaczęła gwałtownie spadać. Później naukowiec pracował także nad szczepionkami przeciw wściekliźnie oraz badaniami nad nowotworami.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. Prof. <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-prof-hilary-koprowski-pogromca-polio-i-wscieklizny/">Hilary Koprowski</a>, pogromca polio i wścieklizny</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Andrzej Trautman. Fale grawitacyjne przed erą LIGO</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Andrzej Trautman miał 25 lat, gdy rozpoczął prace, które pomogły rozstrzygnąć jeden z najważniejszych sporów współczesnej fizyki. W połowie XX wieku część badaczy uważała, że fale grawitacyjne są jedynie matematycznym efektem teorii względności.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Trautman należał do grona fizyków, którzy pokazali, że fale grawitacyjne mogą przenosić energię i mają fizyczny charakter. Wspólnie z Ivorem Robinsonem opracował rozwiązania równań Einsteina, które do dziś noszą nazwę metryk Robinsona-Trautmana. Kiedy w 2015 r. detektory LIGO po raz pierwszy zarejestrowały fale grawitacyjne, ich istnienie było już od dawna dobrze ugruntowane teoretycznie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. <a href="http://google.com/search?q=academia.pan.pl+Andrzej+Trautman&amp;oq=academia.pan.pl+Andrzej+Trautman&amp;gs_lcrp=EgZjaHJvbWUyBggAEEUYOTIKCAEQABiABBiiBDIHCAIQABjvBTIKCAMQABiABBiiBDIKCAQQABiABBiiBDIHCAUQABjvBdIBCDM4MjNqMGo0qAIAsAIA&amp;sourceid=chrome&amp;ie=UTF-8">Prof. Trautman i dowód, który wyprzedził eksperyment</a></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Ludwik Fleck. Jak powstają fakty naukowe</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Ludwik Fleck był mikrobiologiem, lekarzem i filozofem nauki. W książce „Powstanie i rozwój faktu naukowego” pokazał, że wiedza nie powstaje w oderwaniu od ludzi i instytucji. Zwracał uwagę na rolę języka, metod badawczych i środowisk naukowych w tworzeniu tego, co uznajemy za fakty.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Podczas II wojny światowej pracował w getcie lwowskim, później trafił do Auschwitz i Buchenwaldu. Po wojnie kontynuował badania medyczne, a jego koncepcje zaczęły po latach oddziaływać na historię i filozofię nauki na całym świecie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-ludwik-fleck-miedzy-medycyna-a-filozofia/">Ludwik Fleck</a> między medycyną a filozofią</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Szczepan Pieniążek. Człowiek, który zmienił polskie sadownictwo</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Szczepan Pieniążek powtarzał, że chciałby, aby jabłka były w Polsce tak tanie jak chleb. Kiedy rozpoczynał pracę, sady wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Dominowały wysokie drzewa, zbiory były nieregularne, a produkcja stosunkowo niska.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych zaczął promować nowoczesne metody uprawy, chłodnie z kontrolowaną atmosferą i bardziej wydajne odmiany. W ciągu kilku dekad produkcja jabłek wzrosła do ponad miliona ton rocznie. Polska stała się jednym z największych producentów tych owoców w Europie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-rewolucje-profesora-pieniazka/">Rewolucje profesora Pieniążka</a></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Wilhelmina Iwanowska. Astronomka, która zmieniała skalę Wszechświata</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Wilhelmina Iwanowska trafiła do astronomii przypadkiem. Podczas rozmowy z profesorem Władysławem Dziewulskim usłyszała najpierw, że raczej nie zostanie astronomką, a chwilę później dowiedziała się o wolnym miejscu w obserwatorium. Przyjęła propozycję bez wahania.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jej najważniejsze badania dotyczyły metod wyznaczania odległości we Wszechświecie. Analizy gwiazd typu RR Lyrae pomogły skorygować wcześniejsze szacunki kosmicznych odległości. Równocześnie Iwanowska budowała od podstaw toruńską astrofizykę i rozwijała polską radioastronomię.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-jak-prof-iwanowska-powiekszyla-wszechswiat/">Jak prof. Iwanowska powiększyła Wszechświat</a></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Karol Myśliwiec i grobowiec, którego miało nie być</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Karol Myśliwiec usłyszał kiedyś od jednego z najwybitniejszych znawców Sakkary, że po zachodniej stronie piramidy Dżesera nie warto prowadzić wykopalisk. Według ekspertów nie powinno tam być nic szczególnie interesującego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Polski archeolog postanowił to sprawdzić. W efekcie odkryto grobowiec Merefnebefa, wysokiego urzędnika z czasów Starego Państwa. Było to jedno z najważniejszych polskich odkryć archeologicznych w Egipcie. Badania prowadzone przez zespół Myśliwca pomogły również lepiej zrozumieć warunki środowiskowe schyłku epoki piramid.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-prof-mysliwiec-i-grobowiec-ktorego-nie-mialo-byc/">Prof. Myśliwiec i grobowiec, któ</a>rego nie miało być</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Zofia Kielan-Jaworowska. Od pustyni Gobi do ssaków ery dinozaurów</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">W latach 60. Zofia Kielan-Jaworowska kierowała Polsko-Mongolskimi Ekspedycjami Paleontologicznymi na pustyni Gobi. Było to przedsięwzięcie logistyczne na ogromną skalę. Do Mongolii transportowano z Polski sprzęt, paliwo i zapasy, a efektem prac były tysiące cennych skamieniałości.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Największe znaczenie miały jednak badania niewielkich ssaków żyjących w czasach dinozaurów. Aby poznać budowę ich mózgów, Kielan-Jaworowska przygotowywała mikroskopijne przekroje czaszek. „Kroiłam czaszki po 10 godzin dziennie, przez pełne trzy miesiące” wspominała. Jej późniejsza monografia „Mammals from the Age of Dinosaurs” do dziś pozostaje jednym z podstawowych opracowań poświęconych tej grupie zwierząt.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czytaj pełny tekst: Mistrzowie PAN. Od pustyni Gobi po „Park Jurajski”, czyli naukowa ścieżka <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-od-pustyni-gobi-po-park-jurajski-czyli-naukowa-sciezka-prof-kielan-jaworowskiej/">prof. Kielan-Jaworowskiej</a></p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/mistrzowie-pan-od-szczepionki-przeciw-polio-po-fale-grawitacyjne/">Mistrzowie PAN. Od szczepionki przeciw polio po fale grawitacyjne</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podróże bez walizki. Warszawski Piknik Archiwalny w Pałacu Staszica</title>
		<link>https://academia.pan.pl/podroze-bez-walizki-warszawski-piknik-archiwalny-w-palacu-staszica/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2026 11:10:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<category><![CDATA[popularyzacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9073</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak wyglądały podróże sto lat temu? Co można wyczytać z pożółkłych fotografii i listów? I dlaczego archiwa są czymś więcej niż magazynami pełnymi dokumentów? Odpowiedzi na te pytania będzie można znaleźć podczas XVI Warszawskiego Pikniku Archiwalnego, który 19 czerwca odbędzie się w Pałacu Staszica Tegoroczna edycja wydarzenia, organizowanego z okazji Międzynarodowego Dnia Archiwów, odbywa się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/podroze-bez-walizki-warszawski-piknik-archiwalny-w-palacu-staszica/">Podróże bez walizki. Warszawski Piknik Archiwalny w Pałacu Staszica</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jak wyglądały podróże sto lat temu? Co można wyczytać z pożółkłych fotografii i listów? I dlaczego archiwa są czymś więcej niż magazynami pełnymi dokumentów? Odpowiedzi na te pytania będzie można znaleźć podczas XVI Warszawskiego Pikniku Archiwalnego, który 19 czerwca odbędzie się w Pałacu Staszica</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Tegoroczna edycja wydarzenia, organizowanego z okazji Międzynarodowego Dnia Archiwów, odbywa się pod hasłem „Podróże w czasie i przestrzeni”. Motyw podróży pojawi się w wystawach, spacerach, wykładach i pokazach przygotowanych przez archiwa, muzea, biblioteki oraz instytucje kultury z Warszawy.</p>



<p class="wp-block-paragraph">W programie znalazły się m.in. wystawa poświęcona historii polskiego lotnictwa, prezentacja podróży marszałka Józefa Piłsudskiego, spacery śladami Fryderyka Chopina i Stanisława Staszica, pokaz archiwalnych fotografii z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz wykład prof. Teresy Chynczewskiej-Hennel „Tajemnice pielgrzymowania. Dlaczego ludzie od wieków ruszają w drogę?”.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Organizatorzy chcą jednak pokazać nie tylko historie zapisane w archiwach, lecz także samą pracę archiwistów. – Archiwum to nie tylko miejsce przechowywania dokumentów. To również miejsce ich udostępniania, konserwacji i pozyskiwania – mówi dr Teresa Urszula-Szmigielska z PAN Archiwum w Warszawie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Podczas Pikniku będzie można porozmawiać z archiwistami o rodzinnych dokumentach, fotografiach i pamiątkach przechowywanych w domowych archiwach. Jak podkreślają organizatorzy, wiele osób nie wie, że archiwa często mogą takie materiały zeskanować i zabezpieczyć bez konieczności przekazywania oryginałów.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Tegoroczny Piknik będzie różnił się od wcześniejszych edycji także formułą. Po raz pierwszy od lat odbędzie się w piątek. – Do tej pory wszystkie pikniki organizowano w soboty. Były to wydarzenia z muzyką i tańcami – mówi Sylwia Fabisiak-Chojnacka z PAN Archiwum w Warszawie. Tym razem formuła ma być bardziej aktywna. Obok wystaw i wykładów zaplanowano grę terenową po Pałacu Staszica, konkursy, spacery oraz wydarzenia teatralne. – Chcemy w ten sposób zachęcić młodych ludzi i przybliżyć im historię dokumentów przechowywanych w naszych zbiorach – mówi Sylwia Fabisiak-Chojnacka.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Wśród atrakcji znajdzie się również monodram „Pamiętnik szwajcarskiej guwernantki. Lina Bögli” w wykonaniu Joanny Pietrońskiej oraz wykład dr. Michała Ceglarka poświęcony podróżom pianisty Witolda Małcużyńskiego. Uczestnicy będą mogli także zwiedzić Pałac Staszica w nietypowy sposób, podążając trasą przygotowaną przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. – Chcemy pokazać, że archiwum jest żywym organizmem, a nie tylko kilometrami szarych teczek – mówi dr Teresa Urszula-Szmigielska.</p>



<p class="wp-block-paragraph">XVI Warszawski Piknik Archiwalny odbędzie się 19 czerwca w godz. 10.30–15.30 w Pałacu Staszica przy ul. Nowy Świat 72 w Warszawie. Wstęp jest wolny.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Program wydarzenia można znaleźć </strong><a href="https://archiwum.pan.pl/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=767:juz-za-miesiac-xvi-warszawski-piknik-archiwalny&amp;catid=9:aktualnosci&amp;Itemid=145"><strong>tutaj</strong></a></p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/podroze-bez-walizki-warszawski-piknik-archiwalny-w-palacu-staszica/">Podróże bez walizki. Warszawski Piknik Archiwalny w Pałacu Staszica</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prof. Chacińska: Nauka to nie wyścig po nagrody</title>
		<link>https://academia.pan.pl/prof-chacinska-nauka-to-nie-wyscig-po-nagrody/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Jun 2026 07:13:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Medycyna i zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Nauki biologiczne i rolnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Nauki medyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9051</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jest pierwszą laureatką nowej Nagrody Polskiej Akademii Nauk – wyróżnienia stworzonego z myślą o badaczach prowadzących naukę na światowym poziomie i mających przed sobą najważniejsze odkrycia. Prof. Agnieszka Chacińska od lat bada mitochondria. Jej prace pokazały, że problemy z transportem białek do tych organelli mogą zaburzać funkcjonowanie całej komórki, a mechanizmy te mogą mieć znaczenie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/prof-chacinska-nauka-to-nie-wyscig-po-nagrody/">Prof. Chacińska: Nauka to nie wyścig po nagrody</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jest pierwszą laureatką nowej Nagrody Polskiej Akademii Nauk – wyróżnienia stworzonego z myślą o badaczach prowadzących naukę na światowym poziomie i mających przed sobą najważniejsze odkrycia. Prof. Agnieszka Chacińska od lat bada mitochondria. Jej prace pokazały, że problemy z transportem białek do tych organelli mogą zaburzać funkcjonowanie całej komórki, a mechanizmy te mogą mieć znaczenie dla chorób neurodegeneracyjnych.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Academia: Na początek gratulacje. Czy po tej nagrodzie czuje się Pani bliżej Nobla? W końcu prowadzenie badań na poziomie noblowskim ma być jednym z kryteriów jej przyznania.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Agnieszka Chacińska:</strong> Czuję się przede wszystkim bardzo doceniona, ale nie czuję się bliżej Nobla. Cieszę się przede wszystkim z tego, że moje badania zostały dostrzeżone i uznane za prowadzone na światowym poziomie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeżeli już mówimy o Noblu, to dla mnie ciekawsza jest inna kwestia. Nagroda Nobla jest to czas, gdy naukowcy i ich badania trafiają do świadomości bardzo szerokiej publiczności. To chwila, kiedy badacze pojawiają się na pierwszych stronach gazet, a nauka przebija się do mediów na całym świecie. Można powiedzieć, że naukowcy wychodzą na symboliczny czerwony dywan.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Oczywiście nie taki był pierwotny sens tej nagrody, ale trzeba uczciwie przyznać, że jako mechanizm przyciągania uwagi do nauki działa ona wyjątkowo skutecznie. Dlatego rozumiem, dlaczego również u nas próbuje się budować podobne skojarzenia. Jeżeli dzięki temu więcej osób zainteresuje się nauką, to bardzo dobrze. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że ta nagroda stanowi wyraz uznania dla pracy mojej grupy badawczej i wszystkich osób, z którymi przez lata współpracowałam.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>To skoro jesteśmy przy popularyzacji nauki, spróbujmy wyjaśnić czytelnikom, czym właściwie się Pani zajmuje.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Moja dziedzina to biologia molekularna komórki. Od lat interesują mnie mitochondria. Większość osób słyszała zapewne, że są elektrowniami komórki. To uproszczenie jest całkiem trafne, ponieważ rzeczywiście odpowiadają za produkcję energii niezbędnej do funkcjonowania organizmu. Każda komórka potrzebuje energii, a mitochondria są miejscem, w którym jest ona wytwarzana.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="683" src="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-9032" srcset="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-1024x683.jpg 1024w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-300x200.jpg 300w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-768x512.jpg 768w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-96x64.jpg 96w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-192x128.jpg 192w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-347x231.jpg 347w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-693x462.jpg 693w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-510x340.jpg 510w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-1020x680.jpg 1020w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-620x413.jpg 620w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-630x420.jpg 630w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-730x487.jpg 730w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-1112x741.jpg 1112w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-117x78.jpg 117w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-234x156.jpg 234w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-400x267.jpg 400w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12-800x533.jpg 800w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/5-Miedzynarodowy-Instytut-Mechanizmow-small12.jpg 1200w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Mitochondria są jednak znacznie bardziej interesujące, niż wynikałoby to z tego popularnego porównania. Komórka eukariotyczna jest podzielona na wiele przedziałów komórkowych, a mitochondria są jednym z nich. Są odseparowane od reszty komórki błonami biologicznymi i mają bardzo szczególną cechę – jako jedne z nielicznych struktur komórkowych posiadają własne DNA. Mitochondria zachowały szczątki swojej niezależności po bardzo odległych przodkach bakteryjnych. Nadal mają własny materiał genetyczny, ale jednocześnie są całkowicie zależne od reszty komórki.To właśnie ten fakt od dawna fascynuje biologów.Ale tu zaczyna się problem czy raczej wyzwanie natury logistycznej, który od wielu lat mnie interesuje.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeżeli spojrzymy na mitochondrium człowieka, okaże się, że zawiera około półtora tysiąca różnych białek. Tymczasem mitochondrialne DNA koduje zaledwie trzynaście z nich. Cała reszta jest kodowana przez DNA znajdujące się w jądrze komórkowym, syntetyzowana poza mitochondriami, a następnie musi zostać do nich dostarczona. Właśnie pytanie o to, jak odbywa się ten transport, stało się jednym z głównych tematów mojej pracy naukowej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie jest to prosty proces. Mitochondria odziedziczyły po swoich bakteryjnych przodkach podwójną błonę. Oznacza to, że białko musi nie tylko rozpoznać właściwe miejsce docelowe, lecz także przejść przez odpowiednie struktury transportowe i zostać skierowane dokładnie tam, gdzie powinno się znaleźć. Można powiedzieć, że nie wystarczy dostarczyć przesyłki do właściwego miasta – trzeba jeszcze trafić do odpowiedniego budynku, na właściwe piętro i do konkretnego pokoju.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Przez wiele lat zajmowałam się właśnie mechanizmami tego transportu. Jeszcze podczas pracy we Freiburgu odkrywałam nowe ścieżki transportu białek mitochondrialnych i mechanizmy odpowiedzialne za ten proces. Pracowałam wtedy głównie na drożdżach, które są jednym z podstawowych organizmów modelowych w biologii molekularnej. Po powrocie do Polski zaczęliśmy jednak coraz bardziej interesować się nie samym transportem, lecz jego regulacją. Przeszliśmy na komórki ludzkie i okazało się, że wchodzimy na teren znacznie bardziej złożony, niż wcześniej sądziliśmy.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Podstawowe mechanizmy pozostają bardzo podobne u drożdży i u człowieka. Natomiast im głębiej wchodzimy w procesy regulacyjne, tym wyraźniej widzimy, jak niewiele jeszcze o nich wiemy.&nbsp;</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Rozumiem, że z czasem samo pytanie o transport białek przestało wystarczać. Zaczęliście się zastanawiać, co dzieje się wtedy, gdy ten mechanizm zawodzi.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Początkowo wydawało się, że odpowiedź jest dość oczywista. Jeżeli jakieś białko nie trafia do mitochondrium, to organellum nie będzie mogło z niego skorzystać. Problem powinien więc dotyczyć przede wszystkim samych mitochondriów. Zaczęliśmy jednak zastanawiać się, czy to rzeczywiście wszystko. Postawiliśmy hipotezę, że zaburzenie importu białek może mieć konsekwencje dla całej komórki. Okazało się, że tak właśnie jest.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Kiedy białka przeznaczone dla mitochondriów nie mogą do nich dotrzeć, pozostają w cytoplazmie. Z perspektywy komórki nie powinno ich tam być. To uruchamia serię mechanizmów obronnych. Istnieje rozbudowany zestaw ścieżek sygnałowych i mechanizmów ochronnych, które mają zapobiegać gromadzeniu się takich „zagubionych” białek. Komórka traktuje ten problem niezwykle poważnie, ponieważ ich nagromadzenie jest dla niej toksyczne.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Właśnie wtedy nasze zainteresowania zaczęły przesuwać się od samych mitochondriów w kierunku szerszego zagadnienia homeostazy białek. Komórka musi nieustannie kontrolować, ile białek produkuje, dokąd one trafiają, jak długo działają i kiedy powinny zostać usunięte. Jeżeli któryś z tych elementów przestaje działać prawidłowo, konsekwencje mogą być bardzo poważne.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Pokazaliśmy, że mitochondria są z tym systemem powiązane znacznie silniej, niż wcześniej sądzono. To właśnie dlatego nasza praca była pionierska i okazała się tak interesująca dla wielu badaczy na świecie.&nbsp;</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tu zaczyna się medycyna?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Mitochondria często kojarzone są z rzadkimi chorobami mitochondrialnymi. Dziś wiemy jednak, że mitochondria odgrywają ważną rolę również w wielu innych schorzeniach. Jeżeli mówimy o zaburzeniach metabolicznych, takich jak otyłość czy cukrzyca, są one kluczowe z punktu widzenia metabolizmu i to nie tylko energetycznego. Jeżeli natomiast mówimy o chorobach neurodegeneracyjnych, coraz więcej danych wskazuje, że również tam pełnią bardzo istotną funkcję.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jednym z najważniejszych wniosków płynących z naszych prac jest to, że mitochondria i homeostaza białek nie są niezależnymi od siebie procesami. Przez wiele lat badano je często osobno. Tymczasem pokazaliśmy, że istnieją między nimi bardzo silne zależności. Uszkodzone mitochondria mogą zaburzać homeostazę białek w całej komórce. Z drugiej strony zaburzenia homeostazy białek mogą wpływać na mitochondria. Powstaje więc pewnego rodzaju sprzężenie zwrotne.</p>



<p class="wp-block-paragraph">To szczególnie interesujące w przypadku chorób neurodegeneracyjnych, ponieważ zarówno problemy mitochondrialne, jak i zaburzenia homeostazy białek należą do najbardziej charakterystycznych cech tych schorzeń. Od lat wiadomo, że oba zjawiska występują na przykład w chorobie Alzheimera i innych chorobach neurodegeneracyjnych. Pokazaliśmy, że mogą być ze sobą silniej powiązane, niż wcześniej przypuszczano. To nie są dwa odrębne światy. To może być jeden wspólny problem biologiczny oglądany z dwóch różnych stron.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dlatego nie prowadzimy badań skoncentrowanych na jednej konkretnej chorobie. Nasze podejście jest raczej odwrotne. Próbujemy zrozumieć, jak działają podstawowe mechanizmy biologiczne. Celowo je zaburzamy, obserwujemy skutki i dopiero później zastanawiamy się, jakie znaczenie mogą mieć dla różnych schorzeń. Czasami określa się to mianem podejścia <em>disease agnostic</em>. Nie zaczynamy od choroby. Zaczynamy od proces, szlaku, czy mechanizmu.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeżeli spojrzymy na najważniejsze wyzwania zdrowotne współczesnych społeczeństw – takie jak choroby neurodegeneracyjne &#8211; czy rzadkie i ciągle jeszcze nieuleczalne choroby mitochondrialne – to właściwie wszystkie one w jakiś sposób prowadzą nas do mitochondriów. W tym sensie, badając tak podstawowy proces jak transport białek do mitochondriów i konsekwencje jego zaburzenia, dotykamy bardzo fundamentalnych problemów biologii i medycyny.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jak wygląda dzień pracy naukowca?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">To zależy od tego, o jakim etapie kariery mówimy.&nbsp; Na początku kariery wszystko kręci się wokół eksperymentów. I jest to coś, czego często nie widać z zewnątrz. Ludziom wydaje się, że największym wyzwaniem jest uzyskanie przełomowego wyniku. Tymczasem przez pierwsze lata doktoratu walczy się przede wszystkim o to, by prowadzić eksperymenty poprawnie. Nie spektakularnie. Poprawnie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Eksperyment może dać wynik negatywny i bardzo często tak właśnie się dzieje. To nie jest problem. Problemem jest źle zaprojektowany eksperyment, z którego niczego nie można wywnioskować. Dlatego na początku uczymy się przede wszystkim tego, jak zadawać pytania w sposób pozwalający uzyskać jednoznaczną odpowiedź. Uczymy się budować odpowiednie kontrole, planować doświadczenia i interpretować wyniki. To etap, który zwykle trwa kilka lat, choć oczywiście tempo rozwoju jest bardzo różne u poszczególnych osób.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Potem zaczyna się etap, który wspominam chyba najlepiej ze wszystkich. Jego kulminacja to okres postdoka. Dla mnie był to moment wyjątkowy, bo człowiek ma już wtedy naprawdę dobrze opanowany warsztat naukowy, umie zaplanować eksperymenty, analizować dane, czytać literaturę i nawet trochę rozumie, co jest ważnym wynikiem, a co ślepą uliczką. Jednocześnie ma mentora i nie spoczywa jeszcze na nim ogrom obowiązków organizacyjnych, który pojawia się później.</p>



<p class="wp-block-paragraph">W Polsce stosunkowo rzadko mówi się o tym, na czym właściwie polega przejście od postdoka do lidera grupy. Często myślimy o tym w kategoriach stanowiska lub awansu. Tymczasem najważniejsza zmiana jest zupełnie inna. Lider naukowy przede wszystkim potrafi zamienić ogólne zainteresowanie jakimś problemem w konkretny program badań. Potrafi wymyślić pytania, których wcześniej nikt nie zadawał, a następnie przekonać innych, że warto poświęcić kilka lat życia na szukanie odpowiedzi oraz że warto takie badania finansować.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Później pojawia się druga strona tej zmiany, o której mówi się znacznie mniej, a która bywa równie trudna. Nagle okazuje się, że oprócz prowadzenia badań trzeba zarządzać ludźmi. Budować zespół, rekrutować, organizować pracę, rozwiązywać problemy, planować budżety, zdobywać finansowanie i pomagać młodszym naukowcom rozwijać się zawodowo.Odpowiedzialność za innych, grupę! To zupełnie nowy zestaw kompetencji. Nikt nas tego nie uczy.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Kilka lat temu stanęła Pani przed jeszcze innym wyzwaniem: stworzeniem nowego instytutu naukowego. Jak buduje się instytut od zera?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Czasem nawet żartuję, że przypomina to poród – człowiek pamięta, że było trudno, ale z czasem zaciera się pamięć o szczegółach. Z budowaniem instytutu jest trochę podobnie. Oczywiście pamiętam, od czego zaczynaliśmy i jakie były najważniejsze wyzwania, ale dziś znacznie wyraźniej widzę efekt końcowy niż sam wysiłek.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Od początku było dla mnie jasne, że najważniejsi są ludzie. To może brzmieć banalnie, ale naprawdę tak jest. Miałam szczęście trafić na bardzo dobrych współpracowników już na samym początku tej drogi. Ludzi, którym mogłam zaufać i którzy ufali mnie. Takich rzeczy nie da się zbudować samodzielnie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Najpierw trzeba było stworzyć podstawy administracyjne. Nie brzmi to szczególnie ekscytująco, ale bez tego nie da się prowadzić nauki. Potem pojawiła się kwestia przeniesienia grantów, co w przypadku projektu ReMedy było bardzo skomplikowane pod względem formalnym. Dopiero kiedy udało się przez to przejść, zaczęliśmy zatrudniać naukowców i budować zespoły badawcze. Wted, po mniej niż roku od powstania, instytut naprawdę zaczął żyć.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nasza instytucja rozwija się bardzo szybko, a administracja jest stosunkowo niewielka, więc cały czas trzeba korygować działania tak, by rozwój był możliwy. Budowanie nowej instytucji naukowej nie polega wyłącznie na organizacji badań. Trzeba również budować reputację, zdobywać zaufanie środowiska i przekonywać ludzi, że warto związać z takim miejscem kilka czy kilkanaście lat swojej kariery. W tym sensie nasza rada naukowa odegrała rolę znacznie większą, niż formalnie można by się spodziewać.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wspomniała Pani o młodych naukowcach. Dziś wielu z nich staje przed wyborem: nauka czy korporacja, Polska czy zagranica. Co zrobić, żeby wybierali naukę?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie jestem przekonana, czy naszym celem powinno być zatrzymanie wszystkich w nauce. Osoby kończące doktoraty są bardzo cenne nie tylko dla świata akademickiego. To ludzie, którzy przez kilka lat uczyli się rozwiązywania problemów, krytycznego myślenia, analizowania danych i prowadzenia skomplikowanych projektów. Gospodarka, przemysł czy sektor technologiczny bardzo potrzebują takich kompetencji. Dlatego nie uważam za sukces zatrzymania każdego doktoranta na uczelni czy w instytucie badawczym.&nbsp;</p>



<p class="wp-block-paragraph">Zupełnie inną kwestią jest pytanie, czy ci, którzy naprawdę chcą zajmować się nauką, mają w Polsce wystarczająco dobre warunki do rozwoju. Tu odpowiedź jest bardziej skomplikowana. Jestem wielką zwolenniczką zdobywania doświadczeń za granicą. Sama wiele zawdzięczam temu etapowi kariery. Uważam, że kontakt z innymi środowiskami naukowymi jest niezwykle cenny. Poszerza perspektywę, uczy nowych sposobów myślenia i pozwala zobaczyć, jak funkcjonują różne systemy badawcze. Później trzeba jednak stworzyć warunki, które sprawią, że ludzie będą chcieli wracać do kraju, który dał im podstawowe wykształcenie. To wyzwania dla państwa ale nie tylko, także środowiska.</p>



<p class="wp-block-paragraph">I to jest wyzwanie znacznie większe niż decyzje pojedynczych instytucji. Oczywiście jako dyrektorka mogę starać się budować możliwie atrakcyjne środowisko pracy. Mogę dbać o jakość rekrutacji, kulturę organizacyjną i poziom badań. Są jednak również kwestie systemowe, na które mam ograniczony wpływ. Polska nauka musi po prostu stawać się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do prowadzenia badań. Nie tylko dla osób powracających z zagranicy, ale także dla naukowców z innych krajów. Bez tego trudno będzie nam konkurować o najlepszych.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gdybyśmy spotkali się za dziesięć lat i mieli podsumować Pani karierę, co chciałaby Pani wtedy uznać za swoje największe osiągnięcie?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Mam nadzieję, że wiele najciekawszych pytań badawczych i odkryć jest wciąż jest przede mną. Nie zamierzam zwalniać tempa nauki. Mam też poczucie, że rozwój instytutu postępuje i że na poziomie organizacyjnym można jeszcze sporo osiągnąć.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Gdybym jednak miała wskazać jedną rzecz szczególnie dla mnie ważną, byłoby to kolejne pokolenie naukowców. W nauce łatwo koncentrować się na publikacjach,czy grantach. To wszystko jest ważne. Z perspektywy czasu coraz bardziej doceniam jednak możliwość obserwowania i pracy z ludźmi,, którzy zaczynali jako doktoranci lub postdocy a dziś budują własne zespoły, prowadzą własne projekty i rozwijają samodzielne kariery. To daje wyjątkową satysfakcję. Być może dlatego, że nauka jest przedsięwzięciem rozłożonym na pokolenia. Każdy z nas korzysta z dorobku swoich poprzedników i w pewnym sensie przekazuje pałeczkę dalej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeżeli za dziesięć lat będę mogła powiedzieć, że udało mi się pomóc w stworzeniu silnego kolejnego pokolenia badaczy, uznam to za bardzo ważne osiągnięcie. Być może nawet ważniejsze niż niejedna publikacja.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. dr hab. Agnieszka Chacińska</strong> – biolożka molekularna specjalizująca się w badaniach nad mitochondriami, transportem białek i mechanizmami utrzymania homeostazy komórkowej. Po doktoracie w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN pracowała na Uniwersytecie we Fryburgu, gdzie również prowadziła własną grupę badawczą. Po powrocie do Polski związała się z Międzynarodowym Instytutem Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie, a następnie kierowała Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2021 r. jest dyrektorką Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych IMol PAN. Członkini korespondentka PAN, członkini Niemieckiej Akademii Leopoldina oraz Academia Europaea. W 2026 r. została pierwszą laureatką Nagrody Polskiej Akademii Nauk – wyróżnienia przyznawanego badaczom prowadzącym naukę na najwyższym światowym poziomie i mającym potencjał do dalszych przełomowych odkryć.</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/prof-chacinska-nauka-to-nie-wyscig-po-nagrody/">Prof. Chacińska: Nauka to nie wyścig po nagrody</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Terapeuci kontra terapeuci. Wojna o naukę, pieniądze i pacjentów</title>
		<link>https://academia.pan.pl/terapeuci-kontra-terapeuci-wojna-o-nauke-pieniadze-i-pacjentow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jun 2026 14:15:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Medycyna i zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Nauki medyczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9037</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy psychoterapia jest przede wszystkim leczeniem zaburzeń psychicznych, czy także narzędziem rozwoju osobistego? Kto powinien mieć prawo wykonywać zawód psychoterapeuty i jakie metody zasługują na miano skutecznych? O tych pytaniach i konflikcie, który od lat dzieli środowisko psychoterapeutyczne, pisze prof. Przemysław Bąbel w książce „Wojna o psychoterapię. Między nauką, praktyką, biznesem i polityką” Jak wojna, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/terapeuci-kontra-terapeuci-wojna-o-nauke-pieniadze-i-pacjentow/">Terapeuci kontra terapeuci. Wojna o naukę, pieniądze i pacjentów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Czy psychoterapia jest przede wszystkim leczeniem zaburzeń psychicznych, czy także narzędziem rozwoju osobistego? Kto powinien mieć prawo wykonywać zawód psychoterapeuty i jakie metody zasługują na miano skutecznych? O tych pytaniach i konflikcie, który od lat dzieli środowisko psychoterapeutyczne, pisze prof. Przemysław Bąbel w książce „Wojna o psychoterapię. Między nauką, praktyką, biznesem i polityką”</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jak wojna, to muszą być strony. Kto dziś walczy w tej wojnie o psychoterapię?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Przemysław Bąbel:</strong> Głównie psychoterapeuci, a przede wszystkim właściciele szkół psychoterapii. W książce umownie nazywam strony tego konfliktu jakościowcami i ilościowcami.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jakościowcy uważają, że psychoterapia jest leczeniem zaburzeń zdrowia psychicznego metodami psychologicznymi. Mówią więc o pacjentach, a nie klientach. Twierdzą również, że kształcenie psychoterapeutyczne powinno być przeznaczone przede wszystkim dla psychologów i lekarzy psychiatrów, ewentualnie dla osób wykonujących zawody pomocowe (np. pedagogów specjalnych), po odpowiednim, dodatkowym przygotowaniu. Według nich w praktyce psychoterapeutycznej powinny być stosowane wyłącznie metody o udowodnionej naukowo skuteczności.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Po drugiej stronie znajdują się ilościowcy. Rozszerzają pojęcie psychoterapii nie tylko na leczenie zaburzeń zdrowia psychicznego, lecz także na szeroko rozumiany rozwój osobisty, wsparcie psychologiczne czy pracę nad sobą. Uważają również, że psychoterapeutą może zostać osoba z dowolnym wykształceniem wyższym. Są też przekonani, że nie należy przywiązywać aż tak dużej wagi do wyników badań naukowych, ponieważ skuteczność psychoterapii jest trudna do uchwycenia metodami naukowymi i nie wszystko da się w niej zmierzyć. Nazywam ich ilościowcami, ponieważ głównym argumentem tej strony jest zwiększenie liczby psychoterapeutów. Jakościowcy z kolei kładą nacisk przede wszystkim na jakość świadczeń i bezpieczeństwo pacjentów.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Patrząc z boku, można odnieść wrażenie, że to konflikt rozgrywający się na kilku poziomach jednocześnie. Z jednej strony nauka kontra podejścia mniej naukowe, z drugiej spór między różnymi szkołami psychoterapii, a z trzeciej zwykły konflikt interesów ekonomicznych.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Zgodziłbym się z takim opisem. Rzeczywiście jedną z osi sporu jest relacja między nauką a praktyką. W psychoterapii funkcjonuje wiele metod, dla których nie ma rzetelnych badań potwierdzających ich skuteczność, a mimo to są stosowane.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jednocześnie nie jest tak, że po stronie ilościowców znajdują się wyłącznie osoby odrzucające naukę. Jest tam wielu przedstawicieli nurtów bardzo silnie związanych z badaniami naukowymi. Ich argument brzmi raczej tak, że jeśli będziemy uznawać wyłącznie metody, których skuteczność jest dowiedziona naukowo, możemy zamknąć się na nowe rozwiązania. Trzeba pamiętać, że gdy zliczy się wszystkie szkoły i podejścia, mówi się nawet o około 600 metodach psychoterapeutycznych. To bardzo rozległy i niezwykle zróżnicowany obszar.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Przez lata słyszeliśmy, że Polacy niechętnie korzystają z psychoterapii i generalnie nie lubią zajmować się zdrowiem psychicznym. To się zmieniło?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie znam danych, które pozwalałyby odpowiedzieć na to pytanie wprost. Wiemy jednak dwie rzeczy. Po pierwsze, mamy kryzys zdrowia psychicznego. Po drugie, zapotrzebowanie na psychoterapię jest dziś większe niż dostępność tej formy pomocy. Na świadczenia finansowane przez NFZ czeka się bardzo długo, ale problem nie dotyczy wyłącznie sektora publicznego. Psychoterapia została w dużej mierze sprywatyzowana. Można powiedzieć, że nastąpiła jej „stomatologizacja”. Nawet prywatnie często trzeba czekać miesiącami na wolny termin.</p>



<p class="wp-block-paragraph">To pokazuje, że ludzie chcą korzystać z psychoterapii. Jednocześnie bardzo często są to osoby, które nie mają rozpoznanych zaburzeń zdrowia psychicznego. Przeżywają trudny okres, mają problemy osobiste czy zawodowe, potrzebują pomocy i wsparcia.</p>



<p class="wp-block-paragraph">I właśnie tutaj pojawia się jeden z najważniejszych punktów sporu. Jeśli za psychoterapię uznamy każdą formę pomocy psychologicznej, może się okazać, że zabraknie miejsc dla osób z zaburzeniami zdrowia psychicznego, które rzeczywiście wymagają specjalistycznego leczenia. Dlatego definicja psychoterapii nie jest wyłącznie teoretycznym sporem o słowa. Ma bardzo konkretne konsekwencje dla pacjentów.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Zwolennicy szerszego dostępu do zawodu odpowiedzieliby pewnie, że po drugiej stronie mamy próbę zamknięcia rynku i stworzenia zawodowej kasty.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">To bardzo ciekawy argument, ale odpowiedziałbym na niego analogią. To trochę tak, jakby zarzucać środowisku medycznemu elitaryzm tylko dlatego, że aby zostać kardiologiem, trzeba najpierw ukończyć studia medyczne. Nikt nie uważa tego za kontrowersyjne. Natomiast w przypadku zdrowia psychicznego wiele osób nie widzi problemu w tym, że do specjalistycznego szkolenia psychoterapeutycznego miałyby trafiać osoby bez przygotowania psychologicznego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">W większości krajów psychoterapia jest po prostu specjalizacją psychologiczną. Tymczasem w Polsce coraz częściej pojawia się pomysł, by dostęp do tego zawodu otworzyć dla wszystkich absolwentów studiów wyższych.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>A gdzie w tym wszystkim są pieniądze?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">W debacie publicznej często mówi się o zarobkach psychoterapeutów, ale największe pieniądze wcale nie są związane z pacjentami. Największe środki finansowe są dziś w szkoleniach. Koszt pełnego szkolenia psychoterapeutycznego wynosi obecnie około 100 tys. złotych. Co ciekawe, płaci za nie nie państwo, lecz sam przyszły psychoterapeuta.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeżeli szkoła otwiera grupę liczącą 20 osób, mówimy o około 2 mln złotych przychodu w trakcie całego, zwykle czteroletniego cyklu szkoleniowego. Są jednak szkoły znacznie większe. Znam przypadek zjazdu online, w którym uczestniczyło około 800 osób. Każda z nich płaciła za udział w nim 1500 zł. Łatwo policzyć, jakie są to kwoty. Dlatego spór o to, kto może zostać psychoterapeutą, jest również sporem o wielkość rynku szkoleń psychoterapeutycznych. Im szerzej otworzymy dostęp do zawodu, tym więcej osób będzie mogło zostać uczestnikami takich kursów.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Od lat trwa dyskusja o ustawie regulującej zawód psychoterapeuty. Czego pana zdaniem najbardziej w projekcie brakuje?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Przede wszystkim jasnej odpowiedzi na pytanie, czym psychoterapia jest, a czym nie jest. Obecny projekt zawiera definicję, którą nawet sejmowi legislatorzy uznali za tautologiczną. Drugą kwestią są wymagania dotyczące wykształcenia kandydatów do szkolenia psychoterapeutycznego. Ustawa powinna precyzować, kto może rozpocząć szkolenie psychoterapeutyczne. Tymczasem proponowane przepisy dopuszczają do niego wszystkich absolwentów studiów wyższych. Trzecia sprawa dotyczy skuteczności metod psychoterapeutycznych. W projekcie nie ma zapisów gwarantujących, że stosowane będą wyłącznie metody o potwierdzonej naukowo skuteczności.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dobra regulacja powinna przede wszystkim chronić pacjenta. Psychoterapia nie jest pozbawiona skutków ubocznych. Może przynosić korzyści, ale może też prowadzić do pogorszenia. Dlatego państwo powinno dbać o to, by pacjent trafiał do odpowiednio przygotowanych specjalistów i otrzymywał skuteczną pomoc.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jak duża część psychoterapii rzeczywiście opiera się dziś na twardych dowodach naukowych?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeżeli uwzględnimy wszystkie istniejące metody, większość z nich jest słabo przebadana albo nieprzebadana. Wynika to również z samej skali zjawiska. Mówimy przecież o setkach różnych podejść. Jednocześnie istnieją nurty, które od początku były budowane wokół badań naukowych. Najlepszym przykładem jest terapia poznawczo-behawioralna. Tam najpierw powstaje teoria, która jest weryfikowana empirycznie, następnie &#8211; na jej podstawie &#8211; opracowuje się metody terapeutyczne, a później bada ich skuteczność. W przypadku wielu takich metod dysponujemy dziś metaanalizami, a nawet metaanalizami metaanaliz.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Ciekawszy jest przykład terapii psychodynamicznej. Wiele badań pokazuje skuteczność jej metod, choć sama psychoanaliza Freuda, z której ten nurt historycznie wyrasta, ma status teorii pseudonaukowej. To pokazuje, że relacja między teorią a skutecznością praktycznych metod bywa bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie zgadzam się natomiast z twierdzeniem, że skuteczności psychoterapii nie da się badać. To nie jest żaden efemeryczny obszar. Jeśli ktoś cierpi na depresję, możemy mierzyć, czy poprawił się jego nastrój, funkcjonowanie społeczne i jakość życia. Dokładnie tak samo oceniamy skuteczność leków przeciwdepresyjnych. Nie widzę powodu, by w przypadku psychoterapii miało być to niemożliwe.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Ten spór jest specyficznie polski czy podobne konflikty toczą się również w innych krajach?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Toczą się w wielu krajach. Różnica polega na tym, że w innych krajach najczęściej dotyczą finansowania świadczeń publicznych. Tam pytanie brzmi zwykle: które metody psychoterapii powinny być opłacane z pieniędzy podatników? Ocenia się nie tylko skuteczność terapii, lecz także relację kosztów do efektów. Jeżeli dwie metody przynoszą podobne rezultaty, ale jedna trwa sześć miesięcy, a druga trzy lata, to z punktu widzenia publicznego systemu ochrony zdrowia nie są równoważne. Za te same środki można pomóc znacznie większej liczbie osób.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Takie dyskusje prowadzono m.in.w Wielkiej Brytanii, gdzie mocną pozycję zdobyły terapie poznawczo-behawioralne. Podobne debaty toczą się obecnie również <a href="http://m.in">m.in</a>. w krajach skandynawskich.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Tym, co rzeczywiście wydaje mi się charakterystyczne dla Polski, jest poziom wzajemnej agresji. W książce poświęcam temu osobny rozdział zatytułowany „Hejters gonna hejt”. Jakość tej debaty bywa momentami zaskakująco niska jak na środowisko osób wykonujących zawody zaufania publicznego.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Kto powinien przeczytać „Wojnę o psychoterapię”?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Pisałem ją przede wszystkim z myślą o pacjentach. Chciałem zebrać argumenty pojawiające się po obu stronach sporu i pokazać, o co naprawdę toczy się ta wojna. Mam nadzieję, że dzięki temu osoby szukające pomocy łatwiej odnajdą się w całym tym chaosie. Dlatego ostatni rozdział ma charakter praktycznego poradnika. Pokazuję w nim, jak znaleźć psychoterapeutę, jak sprawdzić jego kompetencje i na co zwracać uwagę przy wyborze.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Oczywiście książka jest również skierowana do psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów i wszystkich osób zainteresowanych debatą o przyszłości psychoterapii. Gdybym jednak miał wskazać jednego najważniejszego czytelnika, byłby nim pacjent.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong><em>Prof. dr hab. Przemysław Bąbel</em></strong><em> jest psychologiem, pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się psychologią zdrowia i kliniczną, w szczególnością psychologią bólu </em><em>Należy do grona najbardziej wpływowych naukowców na świecie – dwukrotnie znalazł się w prestiżowym rankingu Stanford-Elsevier top 2% najczęściej cytowanych badaczy.</em> <em>Jest autorem książki „Wojna o psychoterapię. Między nauką, praktyką, biznesem i polityką”, wydanej przez Wydawnictwo Naukowe PWN. Poniżej publikujemy jej fragment.</em></p>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img decoding="async" width="453" height="650" src="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4.png" alt="" class="wp-image-9038" style="width:702px;height:auto" srcset="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4.png 453w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-209x300.png 209w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-67x96.png 67w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-134x192.png 134w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-161x231.png 161w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-322x462.png 322w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-392x563.png 392w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-293x420.png 293w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-375x538.png 375w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-267x383.png 267w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-54x78.png 54w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-109x156.png 109w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/image-4-279x400.png 279w" sizes="(max-width: 453px) 100vw, 453px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Największym polem bitwy w wojnie o psychoterapię jest skuteczność psychoterapii. To bardzo drażliwy temat, bo choć w Polsce – jak pisałem w rozdziale szóstym – mamy prawnie uregulowane istnienie sześciu nurtów psychoterapii, to nie każdy z nich dysponuje dowodami na skuteczność stosowanych w jego ramach metod. I choć nieraz można usłyszeć, że „wszyscy mają swoje badania”, to nie – niestety nie wszyscy, a nawet jeśli „mają”, to nie takie same. Jak pisałem w rozdziale szóstym, nie każde badanie jest naukowym dowodem skuteczności. Badania różnią się jakością, a w szczególności obecnością w nich grupy kontrolnej, o której znaczeniu większość ilościowców i wspierających ich polityków nie ma bladego pojęcia. Nawet najwyżej leżące w hierarchii dowodów naukowych przeglądy systematyczne i metaanalizy różnią się zarówno pod względem rzetelności, z jaką zostały przeprowadzone, jak i rzetelnością badań, które w nich uwzględniono. Więc nie, nie wszyscy mają swoje badania, które mogą stanowić argument w tej dyskusji. Ale im słabsze dane – tym głośniejsza retoryka.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Zresztą, jakie tam znowu badania? Przecież – jak twierdzą ilościowcy, i to wcale niemała ich grupa – psychoterapia to sztuka. Tak, sztuka rozmowy. Jakie badania, jakie wykształcenie, tu trzeba wrodzonej empatii, odpowiedniej osobowości, lat doświadczeń w takich rozmowach, a przede wszystkim psychoterapii własnej. Notabene, jeśli psychoterapia to leczenie zaburzeń zdrowia psychicznego, to obowiązek psychoterapii własnej przez psychoterapeutów rodzi pytanie o ich zdrowie psychiczne i zdolność do świadczenia psychoterapii. I nie chodzi mi o to, że osoba, która przeszła psychoterapię, nie powinna być psychoterapeutą, ale o to, że obowiązek psychoterapii własnej zakłada, że każdy jej potrzebuje, a zatem wynika z tego logiczny wniosek, że musi cierpieć z powodu zaburzenia zdrowia psychicznego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Skoro nie poprzez badania, to żeby potwierdzić, że sztuka działa, ilościowcy rzucają do walki najlepszych generałów – mędrców bez szkiełka i oka, czyli znanych psychoterapeutów, którzy swoją karierę rozpoczynali w czasach, gdy mało kto jeszcze słyszał o evidence-based treatment. Czasem mają tytuł profesora, a czasem nie, ale mają w swoim dorobku mądre książki, czasem wywiady rzeki, w których dzielą się swoimi refleksjami i radami, jak żyć, kochać czy jak iść swoją drogą&#8230; I oni spokojnym tonem mędrców oznajmiają, co działa. Żadne randomizowane badania kontrolowane w tym celu nie są im potrzebne – mają przecież swoje doświadczenie! W mediach społecznościowych przyjęło się określenie na takie przypadki: <em>eminence-based treatment</em> – psychoterapia oparta na autorytecie. To nic innego jak sposób 30. według Schopenhauera:</p>



<p class="wp-block-paragraph">„Zamiast uzasadnień używa się tu autorytetów odpowiadających wiadomościom posiadanym przez przeciwnika. (&#8230;) Prości ludzie natomiast mają głęboki respekt dla wszelkiego rodzaju fachowców. Nie wiedzą oni o tym, że kto z pewnej rzeczy robi profesję, ten kocha nie tę rzecz, lecz swój zarobek – ani o tym, że kto pewną rzecz wykłada, przeważnie słabo ją zna, albowiem jeśli ją studiuje gruntownie, nie pozostaje mu zazwyczaj czasu na jej nauczanie. (&#8230;) Jeśli zatem nie znajdujemy autorytetu odpowiedniego, to trzeba się posłużyć pozornymi i zacytować, co ktoś tam powiedział, choćby w innym sensie lub w innych warunkach. Najskuteczniej działają zwykle takie autorytety, których przeciwnik w ogóle nie rozumie”106.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie wiem, jakie jest przeciwieństwo do „przewraca się w grobie”, ale to właśnie robiłby Freud. Kult jednostki is back.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Ale zapewnianie o skuteczności własnych metod nie zawsze wystarcza, więc kolejną strategią jest dyskredytacja metod o udowodnionej naukowo skuteczności. Tak się składa, że najwięcej badań – a więc i najwięcej metod o dowiedzionej skuteczności – ma psychoterapia poznawczo-behawioralna. Wydawałoby się, że nie da się tego obrócić w wadę, ale nie takie rzeczy potrafią ilościowcy. Twierdzą zatem, że metody CBT są skuteczne, ale tylko w leczeniu „prostych” zaburzeń, bo i skuteczność tylko „prostego” da się zmierzyć. Nie to co metody ilościowców – te są do złożonych zaburzeń, tak złożonych, że nie sposób tego zbadać naukowo. Ponadto CBT działa wprawdzie, ale „powierzchownie”, podczas gdy niezweryfikowane naukowo metody ilościowców działają „głęboko”, i zapewne dlatego nie sposób tego udowodnić.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Mamy tu więc i wspomniany już sposób 32. według Schopenhauera, i nowy, 33.: „Może to słuszne w teorii; w praktyce jest to jednak fałszywe”107.</p>



<p class="wp-block-paragraph">A teraz najlepsze! Ilościowcy twierdzą, że naciskając na konieczność stosowania w praktyce metod o udowodnionej skuteczności, jakościowcy dążą do dominacji jednego nurtu – czytaj: CBT. Na nic argumenty jakościowców, że chodzi o dowolne metody, byle oparte na dowodach naukowych; na nic wskazywanie, że nie tylko CBT dysponuje metodami o potwierdzonej naukowo skuteczności. Ilościowcy wiedzą lepiej i straszą, że jeśli zostanie tylko CBT, spadnie dostępność psychoterapii i wzrosną ceny. Kłania się sposób 24. według Schopenhauera:</p>



<p class="wp-block-paragraph">„Fabrykowanie konsekwencji. Z wypowiedzi przeciwnika wyprowadza się sztucznie przez fałszywe wnioskowanie i przekręcanie pojęć twierdzenia, które wcale nie były w niej zawarte ani też nie były zamierzone, które są natomiast absurdalne albo niebezpieczne”108.</p>



<p class="wp-block-paragraph">A może właśnie wręcz przeciwnie? Jak rynek zostanie zdominowany przez CBT, to będzie szybko, tanio i skutecznie, więc zamiast leczyć jednego pacjenta trzy lata, w tym samym czasie będzie można wyleczyć sześciu?</p>



<p class="wp-block-paragraph">Poza wszystkim najgorszy dla ilościowców scenariusz dominacji CBT już się ziszcza. Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczej i Behawioralnej im. prof. Zdzisława Bizonia (PTTPB) skupia ponad 7000 członków – jest największym stowarzyszeniem psychoterapeutów w Polsce i jednym z największych w Europie. Jak pokazują badania z lat 2020–2021, w najmłodszej grupie wiekowej psychoterapeutów (do 30 lat) nurt CBT ma największą reprezentację, podczas gdy w starszych grupach wiekowych dominują inne nurty109. Jeśli ten trend się utrzyma, to za kilkanaście lat większość psychoterapeutów w Polsce będzie pracować w nurcie CBT. A raczej się utrzyma, bo pomimo rosnącej liczby szkół kształcących psychoterapeutów poznawczo-behawioralnych nadal jest kilkakrotnie więcej chętnych do nich niż miejsc. Zresztą dzięki temu szkoły te mogą ograniczać nabór do osób z kierunkowym wykształceniem psychologicznym lub pokrewnym. Może więc cała ta wojna o psychoterapię jest przede wszystkim rozpaczliwą próbą zatrzymania dominacji CBT? Więcej o tym piszę w następnym rozdziale.</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/terapeuci-kontra-terapeuci-wojna-o-nauke-pieniadze-i-pacjentow/">Terapeuci kontra terapeuci. Wojna o naukę, pieniądze i pacjentów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prof. Lepri: Nie interesują mnie wyłącznie wielcy myśliciele</title>
		<link>https://academia.pan.pl/prof-lepri-nie-interesuja-mnie-wylacznie-wielcy-mysliciele/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2026 06:17:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo i kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nauki humanistyczne i społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9014</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak powstaje wiedza? To pytanie od lat towarzyszy badaniom prof. Valentiny Lepri, historyczki idei specjalizującej się w epoce renesansu. W rozmowie z Academią dyrektorka Instytutu Filozofii i Socjologii PAN opowiada o Republice Listów, renesansowych sposobach porządkowania informacji, przyszłości humanistyki oraz miejscu sztucznej inteligencji w badaniach naukowych Academia: Znaczna część pani badań dotyczy myślicieli renesansu. Pochodzi [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/prof-lepri-nie-interesuja-mnie-wylacznie-wielcy-mysliciele/">Prof. Lepri: Nie interesują mnie wyłącznie wielcy myśliciele</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jak powstaje wiedza? To pytanie od lat towarzyszy badaniom prof. Valentiny Lepri, historyczki idei specjalizującej się w epoce renesansu. W rozmowie z <em>Academią</em> dyrektorka Instytutu Filozofii i Socjologii PAN opowiada o Republice Listów, renesansowych sposobach porządkowania informacji, przyszłości humanistyki oraz miejscu sztucznej inteligencji w badaniach naukowych</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Academia: Znaczna część pani badań dotyczy myślicieli renesansu. Pochodzi Pani z Florencji, czyli samego serca tej epoki. Pracuje pani jednak w Polsce. To dość niezwykła droga.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Prof. Valentina Lepri:</strong> Rzeczywiście, pochodzę z Florencji i tam zdobyłam wykształcenie. Doktorat zrobiłam we Włoszech, później miałam okazję pracować w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. Ostatecznie jednak trafiłam do Polski i zakochałam się w tym miejscu. Przede wszystkim zachwyciły mnie archiwa, rękopisy i wszystkie skarby, które można w nich odnaleźć. Równie ważne okazało się środowisko akademickie. Miałam szczęście spotkać ludzi, którzy są nie tylko znakomitymi uczonymi, lecz także autentycznie zainteresowanymi współpracą. Dlatego zrobiłam wszystko, by zapuścić tutaj korzenie. I ostatecznie się udało.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Duża część Pani badań dotyczy renesansu, ale mam wrażenie, że interesują Panią nie tylko wielcy filozofowie.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Zaczynałam od badania takich postaci jak Machiavelli, Guicciardini czy Giordano Bruno, ale interesuje mnie to, jak zwykli ludzie rozumieli idee filozoficzne i co z nimi robili. Jak studenci, duchowni czy politycy przyswajali określone doktryny, jak je przetwarzali i jak na ich podstawie tworzyli nowe interpretacje. Dlatego centrum badawcze, które stworzyliśmy w Instytucie, nazywa się Centrum Historii Wiedzy Renesansowej, a nie Centrum Historii Filozofii. Interesuje mnie nie tylko filozofia, lecz cały proces powstawania wiedzy, jej obieg oraz sposoby wykorzystywania.</p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="681" height="1024" src="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia.jpg" alt="" class="wp-image-9019" srcset="https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia.jpg 681w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-200x300.jpg 200w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-64x96.jpg 64w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-128x192.jpg 128w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-154x231.jpg 154w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-307x462.jpg 307w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-480x722.jpg 480w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-374x563.jpg 374w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-279x420.jpg 279w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-559x840.jpg 559w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-358x538.jpg 358w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-493x741.jpg 493w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-255x383.jpg 255w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-509x766.jpg 509w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-52x78.jpg 52w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-104x156.jpg 104w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-266x400.jpg 266w, https://academia.pan.pl/wp-content/uploads/2026/06/DSC_6618-copia-532x800.jpg 532w" sizes="auto, (max-width: 681px) 100vw, 681px" /><figcaption class="wp-element-caption">Prof. Valentina Lepri</figcaption></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Czego badanie renesansu może nauczyć nas o współczesnym świecie? Jak wiele nadal zawdzięczamy ludziom żyjącym pięćset lat temu?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Często rozmawiamy o tym w gronie badaczy. Moim zdaniem ludzie są zasadniczo tacy sami jak dawniej. Zmieniają się narzędzia, ale nie zmienia się ciekawość świata, potrzeba zrozumienia rzeczywistości ani chęć dzielenia się wiedzą. Największa różnica dotyczy sposobu przechowywania informacji. Dziś korzystamy z nośników o bardzo krótkiej żywotności. Były dyskietki, później dyski twarde, teraz kolejne technologie. Wszystko zmienia się niezwykle szybko. Tymczasem w epoce nowożytnej papier zapewniał wyjątkową trwałość.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jesteśmy dziś w uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ możemy obserwować, jak ludzie organizowali swoją wiedzę na kartce papieru. W rękopisach widać nie tylko zapisane informacje, ale także sposób myślenia ich autorów. Dostrzegamy, jak grupowali dane, co uznawali za istotne i jakie powiązania tworzyli między pojęciami. W pewnym sensie możemy zajrzeć do ich umysłów. Być może historycy za trzysta lat nie będą mieli takiej możliwości w odniesieniu do naszych czasów.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Duża część współczesnej debaty publicznej odbywa się w internecie. Historyk za trzysta lat prawdopodobnie nie będzie miał dostępu do ogromnej części tego materiału.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Co więcej, myśliciele renesansu byli często bardziej świadomi sposobów organizowania wiedzy niż my dzisiaj. Powstawały całe traktaty poświęcone temu, jak robić notatki, porządkować informacje i budować własny system wiedzy. Jednym z takich autorów był Juan Luis Vives. Pisał o najlepszych metodach organizowania myśli. Można powiedzieć, że były to narzędzia wspomagające pracę intelektualną, choć oczywiście pozbawione technologii, które znamy dziś. My piszemy tekst i prosimy sztuczną inteligencję o jego poprawienie lub uporządkowanie. Oni mieli własne metody i podręczniki pomagające osiągnąć podobny cel. Proces był znacznie wolniejszy, ale potrzeba pozostawała dokładnie taka sama.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jak wyglądało rozprzestrzenianie się idei w renesansie? Nie było internetu, nie było Erasmusa, nie było tanich podróży. Jak działał ten system?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">To zabawne, że wspomniał Pan o Erasmusie, bo przecież program Erasmus nieprzypadkowo nosi właśnie taką nazwę. Jego patron słynął z podróży między europejskimi ośrodkami naukowymi i filozoficznymi. Nie mieliśmy współczesnych programów wymiany studenckiej, ale ludzie przemieszczali się znacznie częściej, niż zwykle sobie wyobrażamy.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeszcze przed epoką wielkich podróży edukacyjnych całe pokolenia młodych Polaków wyjeżdżały na studia do różnych części Europy. To oni stanowili najważniejszy kanał przepływu idei. Poszczególne uniwersytety rozwijały własne tradycje intelektualne. We Francji dominowały jedne szkoły filozoficzne, we Włoszech inne. Studenci przemieszczali się między nimi, słuchali wykładów, sporządzali notatki, porównywali koncepcje i tworzyli własne interpretacje.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie byli jedynie odbiorcami wiedzy. Nie przypominali gąbek nasiąkających cudzymi pomysłami. Tworzyli coś nowego. Dla mnie właśnie to jest najciekawsze. Europa nie została zbudowana wyłącznie przez wielkich filozofów i autorów słynnych dzieł. W ogromnym stopniu ukształtowały ją tysiące młodych ludzi podróżujących między uniwersytetami, zapisujących obserwacje i łączących idee pochodzące z różnych miejsc. To oni byli prawdziwymi twórcami europejskiej wspólnoty intelektualnej.</p>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/30/Holbein-erasmus.jpg/500px-Holbein-erasmus.jpg?_=20210115231332" alt="File:Holbein-erasmus.jpg"/><figcaption class="wp-element-caption">Erazm z Rotterdamu autorstwa Hansa Holbeina Młodszego</figcaption></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Nie było jednej filozofii, która zwyciężyła, ani jednej doktryny, która podporządkowała sobie Europę. Istniało wiele konkurujących ze sobą nurtów. To, co ostatecznie odziedziczyliśmy, jest w dużej mierze wynikiem tego, jak młodzi ludzie rozumieli te idee i które z nich postanowili zachować. Dotyczy to również Polaków. Weźmy choćby Jana Zamoyskiego. To tylko jeden z wielu przykładów. Podróżował po Europie, studiował i pozostawił po sobie dokumenty oraz notatki pokazujące proces powstawania nowej wiedzy. Takie źródła są dla nas niezwykle cenne.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Zaczyna to brzmieć tak, jakby Europa renesansowa była pod pewnymi względami bardziej połączona niż współczesna Europa.</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Absolutnie. Nieprzypadkowo historycy mówią o Republice Listów. Ludzie nie tylko intensywnie podróżowali, lecz także prowadzili ogromną korespondencję. Dziś komunikujemy się za pomocą komunikatorów internetowych. Oni robili to poprzez listy. Nierzadko przez całe życie utrzymywali kontakty z osobami mieszkającymi setki, a nawet tysiące kilometrów dalej. Dlatego tak często powtarzam studentom, że prawdziwą rewolucją był papier, a nie sam druk. Oczywiście wynalezienie druku stanowiło przełom, ale jego najważniejszą konsekwencją było masowe upowszechnienie papieru. To właśnie on umożliwił rozwój gazet, korespondencji, notatników i wszystkich form komunikacji, które stworzyły nowoczesny obieg informacji.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Dlaczego wybrała Pani właśnie renesans? Co jest w tej epoce tak fascynującego?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Renesans kojarzy się przede wszystkim z pięknem, sztuką i wielkimi osiągnięciami kultury. Jednocześnie był to okres pełen konfliktów, napięć politycznych i wojen. Właśnie ta sprzeczność fascynuje mnie najbardziej. Europa znajdowała się wówczas pod ogromną presją. Toczyły się wojny, trwały konflikty religijne, a państwa rywalizowały ze sobą. Mimo to był to czas niezwykłej kreatywności intelektualnej. Powstawały nowe koncepcje filozoficzne oraz nowe sposoby myślenia o polityce i społeczeństwie. Wystarczy spojrzeć na Machiavellego i wielu innych autorów tamtej epoki.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Mam czasem wrażenie, że ludzie działający pod silną presją potrafią być wyjątkowo twórczy. Ta zależność między konfliktem a kreatywnością od początku wydawała mi się niezwykle interesująca.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gdyby mogła Pani przenieść jedną rzecz z tamtej epoki do współczesności, co by to było?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">To bardzo trudne pytanie. Podczas badań często obserwujemy niezwykle silne przyjaźnie budowane wokół wspólnych zainteresowań intelektualnych. Kiedy czytamy listy i notatniki z tamtego okresu, widzimy relacje trwające dwadzieścia czy trzydzieści lat. Nie były to wyłącznie kontakty zawodowe. Były to prawdziwe przyjaźnie oparte na wspólnej ciekawości świata. Mam czasem wrażenie, że dziś takie więzi są słabsze niż kiedyś.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Poza tym przywiozłabym jeszcze lody Buontalenti z Florencji.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Lodów nigdy za wiele. Ale pozwolę sobie zadać trochę prowokacyjne pytanie. Wszędzie słyszymy dziś, że przyszłość należy do nowych technologii, sztucznej inteligencji i nauk ścisłych. Jaka jest w tym wszystkim rola humanistyki?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Humanistyka również musi nauczyć się korzystać z nowych technologii. Zwykle jesteśmy nieco spóźnieni wobec nauk ścisłych i technicznych, ponieważ to tam nowe narzędzia pojawiają się najpierw. Tym bardziej powinniśmy uczyć się wykorzystywać je jak najlepiej. Jako dyrektorka Instytutu zamierzam stworzyć specjalne szkołenia poświęcone wykorzystaniu sztucznej inteligencji i innych nowoczesnych narzędzi w badaniach humanistycznych. To coś, czego będziemy potrzebować coraz bardziej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nowe technologie pozwalają nam również skuteczniej upowszechniać wyniki badań. Sama polityka otwartego dostępu już nie wystarcza. Musimy wiedzieć, jak docierać do odbiorców i jak opowiadać o naszych odkryciach.</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Jest Pani pierwszą kobietą na stanowisku dyrektorki Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Jaką ma Pani wizję tej instytucji?</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Przede wszystkim czuję ogromny zaszczyt. Instytut ma znakomitą historię i jest najważniejszym miejscem w mojej dotychczasowej karierze. To wielka odpowiedzialność. Muszę przyznać, że od chwili objęcia tego stanowiska śpię znacznie mniej niż wcześniej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Przechodzimy obecnie przez trudny okres dla polskiej nauki. Finansowanie pozostaje niewystarczające i wszyscy to odczuwamy. Kiedy zdobyłam grant ERC, miałam możliwość powrotu do Włoch. Moja rodzina nadal tam mieszka. Zdecydowałam jednak, że zostanę w Polsce, ponieważ naprawdę wierzę, że jest to bardzo dobre miejsce do prowadzenia badań.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Instytut tworzą niezwykle utalentowani naukowcy i chciałabym jeszcze lepiej wykorzystać ten potencjał. Jednym z moich priorytetów jest zwiększenie udziału młodych badaczy. To oczywiście proces wymagający czasu, pracy i pieniędzy, ale jest konieczny. Drugim ważnym celem pozostaje dalsze umiędzynarodowienie Instytutu. Już dziś ma ono istotne znaczenie, ale chciałabym, aby było jeszcze silniejsze i bardziej trwałe. To właśnie postrzegam jako najważniejsze zadania na najbliższe lata.</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/prof-lepri-nie-interesuja-mnie-wylacznie-wielcy-mysliciele/">Prof. Lepri: Nie interesują mnie wyłącznie wielcy myśliciele</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Człowiek 2.0: Czy da się zatrzymać cukrzycę, zanim się rozwinie?</title>
		<link>https://academia.pan.pl/czlowiek-2-0-czy-da-sie-zatrzymac-cukrzyce-zanim-sie-rozwinie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[wbrzezinski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Jun 2026 09:29:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności PAN]]></category>
		<category><![CDATA[Medycyna i zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[Nauki medyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Akademia Nauk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://academia.pan.pl/?p=9011</guid>

					<description><![CDATA[<p>Cukrzyca typu 2 nie pojawia się nagle. Rozwija się przez lata, często nie dając sygnałów, które można wykryć podczas standardowych badań. Naukowcy z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN pracują nad urządzeniem, które ma identyfikować pierwsze oznaki insulinooporności jeszcze zanim wzrośnie poziom cukru we krwi Choć przyczyny cukrzycy typu 2 są dobrze poznane, liczba [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/czlowiek-2-0-czy-da-sie-zatrzymac-cukrzyce-zanim-sie-rozwinie/">Człowiek 2.0: Czy da się zatrzymać cukrzycę, zanim się rozwinie?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>Cukrzyca typu 2 nie pojawia się nagle. Rozwija się przez lata, często nie dając sygnałów, które można wykryć podczas standardowych badań. Naukowcy z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN pracują nad urządzeniem, które ma identyfikować pierwsze oznaki insulinooporności jeszcze zanim wzrośnie poziom cukru we krwi</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">Choć przyczyny cukrzycy typu 2 są dobrze poznane, liczba zachorowań wciąż rośnie. Prof. Agnieszka Dobrzyń, dyrektor Instytutu Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN podkreśla, że szczególnym problemem pozostają nadwaga i otyłość, coraz częściej występujące także u dzieci i młodzieży. Zdaniem badaczki nie dysponujemy obecnie lekiem, który usuwałby przyczynę choroby. Najskuteczniejszą metodą pozostaje więc wczesna interwencja oparta na zmianie stylu życia.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Problem polega na tym, że organizm przez długi czas potrafi kompensować rozwijającą się insulinooporność. Gdy tkanki słabiej reagują na insulinę, trzustka zaczyna produkować jej więcej, dzięki czemu stężenie glukozy we krwi pozostaje prawidłowe. Kiedy badania wykazują podwyższony poziom cukru, proces chorobowy bywa już zaawansowany.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Opracowany przez zespół prof. Dobrzyń sensor PreT2D ma wykrywać białka sygnałowe pojawiające się na bardzo wczesnym etapie rozwoju insulinooporności. Urządzenie analizuje jednocześnie kilka markerów obecnych we krwi, a następnie wykorzystuje algorytm do oceny ryzyka rozwoju choroby. Technologia przypomina szybkie testy diagnostyczne, jednak zamiast wirusów wykrywa biologiczne ślady zaburzeń metabolicznych.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Naukowcy zakładają, że w przyszłości takie badanie mogłoby być wykonywane nie tylko w gabinetach lekarskich, lecz także w szkołach, aptekach czy zakładach pracy. Technologia została już przetestowana na ponad 200 osobach, a jej twórcy uzyskali ochronę patentową w Polsce, Europie i Stanach Zjednoczonych. Obecnie trwają prace nad miniaturyzacją urządzenia i przygotowaniem go do wdrożenia.</p>



<p class="wp-block-paragraph">O insulinooporności, nowych metodach diagnostycznych i bionicznej trzustce prof. Agnieszka Dobrzyń opowiada w podkaście Jana Stradowskiego <em>Człowiek 2.0. </em>Odcinek można znaleźć <strong>na YouTube </strong>i <a href="https://open.spotify.com/episode/2p3cac1nM3Sqrwx2iPWQGH"><strong>Spotify</strong></a>.</p>
<p>Artykuł <a href="https://academia.pan.pl/czlowiek-2-0-czy-da-sie-zatrzymac-cukrzyce-zanim-sie-rozwinie/">Człowiek 2.0: Czy da się zatrzymać cukrzycę, zanim się rozwinie?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://academia.pan.pl">Academia PAN</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
